Nie są w stanie pojąć, że polskość i człowieczeństwo w trybach XX wieku - strasznego wieku w całości dźwiganego przez pisarza - mogła być nieustannym dramatem i zmaganiem, ani że droga do Boga, najważniejsza sprawa naszej egzystencji, to droga nieraz nad przepaściami, a zawsze bolesna i wyboista. Po co mieliby czytać o tym wszystkim w kolejnych dziełach Miłosza, kiedy mogą po prostu go znieważyć, sięgając po prawo wyrokowania nawet o należnym mu miejscu spoczynku i zapowiadając dalszy ciąg awantur podczas uroczystości pogrzebowych? A wszystko w imię obrony “Polski i Kościoła".
Wstyd wywołany tym, niebywałym zaiste, spektaklem małości i nienawiści zamyka usta wielu ludziom. Odezwali się nieliczni, którzy zresztą zaraz też obrzuceni zostali inwektywami. Znakiem popłochu wydaje się tymczasowa decyzja władz Krakowa, by zrezygnować z pogrzebowego konduktu z kościoła Mariackiego na Skałkę, a także rozpowszechnianie oświadczenia spowiednika na temat życia religijnego umierającego poety, co jest chyba niedopuszczalnym nadużyciem. Żegnamy ostatecznie wielkiego poetę w piątek 27 sierpnia. To, jak przebiegną uroczystości pogrzebowe, będzie sprawdzianem, jakiej miary ludźmi jesteśmy. My wszyscy, dłużnicy Czesława Miłosza.
---ramka 337441|strona|1---
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















