Reklama

Śmierć profesorów

Śmierć profesorów

13.07.2011
Czyta się kilka minut
W gruncie rzeczy esencję, istotę projektu, jakim było zbudowanie i odsłonięcie pomnika poświęconego upamiętnieniu lwowskich profesorów zamordowanych na Wzgórzach Wuleckich, najzgrabniej udało się uchwycić dzieciom polskim i ukraińskim.
W

We wspólnym chórze zaśpiewały one najpierw piosenkę ukraińską, potem polską, a na koniec (po polsku i po ukraińsku) hymn Unii Europejskiej.

Europejski wymiar gestu upamiętnienia ofiar zbrodni nazistowskiej był dla nas najważniejszy. Europejski, a zatem chrześcijański - takie jest bowiem nasze spojrzenie na źródła i cele jednoczącej się Europy. Pisząc "nasze", mam na myśli partnerską współpracę Lwowa i Wrocławia. Chciałbym napisać - mam na myśli ideę Partnerstwa Wschodniego.

Potencjał Europy mieszka gdzieś na Wschodzie. Wciąż nie wiemy, gdzie. Jeśli mówić o starej, średniej i młodej Europie, to pewnie gdzieś w średniej lub młodej.

Rzecz jasna zagadką pozostaje stosunek Europy do jej Południa. Nie będziemy jednak dotykać tego tematu w tekście o Lwowie... Lwów - niezwykłe spotkanie wschodniej śpiewności z zachodnim pośpiechem, ale i zachodnią dokładnością. Czas miniony czy czas przyszły? Miasto żyjące mitycznie tylko we Lwowie?

Przedwojenny Lwów był fenomenem europejskim (dziś powiedzielibyśmy - światowym, wówczas mówilibyśmy - europejskim), jeśli chodzi o standard uprawiania nauki. W prowincjonalnym mieście galicyjskim zdarzył się - pisałem o tym wielokrotnie - cud erupcji intelektualnej. Z tego chyba powodu dwa zbrodnicze żywioły: komunistyczny i nazistowski, darzyły ludzi uczestniczących w tymże fenomenie głęboką nienawiścią, aby wreszcie rękami nazistowskich oprawców doprowadzić do zamordowania kilkudziesięciu wybitnych profesorów lwowskich uczelni. Chodziło, jak sądzę, o atawistyczną, a właściwie szatańską wściekłość wobec wolności, swobodnego, acz uporządkowanego kształtowania myśli oraz elit budowanych w takim "strumieniu" wolności.

Wrocławscy uczeni, absolwenci wrocławskich uczelni są spadkobiercami kolegów i uczniów profesorów zamordowanych w 1941 roku we Lwowie. Stąd wynika nasz obowiązek moralny dochowania pamięci i wyrażenia podziękowania.

Chcemy jednak czegoś więcej.

Chcemy wolności intelektualnych poszukiwań.

Chcemy elit tworzonych w konkurencji towarzyszącej wymianie myśli.

Chcemy otwartej polskości.

Chcemy wreszcie wspólnej Europy.

W której dzieci, daj Boże coraz więcej dzieci, będą - i niech mi święty "Tygodnik Powszechny" wybaczy patos - odą do radości.

Dlatego ten pomnik.

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]