Smak rzeczy duchowych

Prorok Jeremiasz mówi: „Biada pasterzom, którzy gubią i rozpraszają owce mojego pastwiska – wyrocznia Pana. (...)
Czyta się kilka minut

Dotknę was karą za wasze złe czyny. (...) Ja sam zgromadzę resztę owiec ze wszystkich krajów, dokąd je wypędziłem, i przyprowadzę je na pastwisko”. Mówi do każdego, ale przede wszystkim do duchownych. Czyli do kogo? Czym się charakteryzuje duchowny? To pytanie szczególnie głośno wybrzmiewa, gdy np. parafianin albo diecezjanin odkrywa, że jego proboszcz czy biskup jest całkiem podobny do tych spośród „starszych i uczonych w Piśmie”, którzy z wrogością podchodzą do Jezusa, upatrując w Nim jedynie zagrożenie. Tak są mocno przekonani o słuszności swoich przekonań, omotani pragnieniami i planami, że wszystko, co nie mieści się w ich głowach, uważają za herezję, a głoszących takie rzeczy mają za pozbawionych czci i wiary potępieńców.

Takie podejście do rzeczywistości zagraża również świeckim. Przecież pasterzami, których napomina Jeremiasz, a następnie Pan Jezus i apostołowie, są nie tylko duchowni, świeccy też. Nie tylko kapłaństwo jest sakramentem, przed nim jest chrzest, jest małżeństwo i wszystko, co z nim jest związane. Wspólnota małżeńska i rodzinna, wychowywanie dzieci i opieka nad starcami, zarabianie na chleb i dach nad głową, służba społeczeństwu i państwu. Ten świecki sposób życia uchodził, i często nadal uchodzi, za mniej ważny od tzw. całkowitego poświęcenia się Bogu, czyli życia w celibacie. Najlepiej w klasztorze kontemplacyjnym. Chrześcijańska asceza miałaby więc polegać na jak najdokładniejszym odgrodzeniu się od spraw tego świata. Ale taką postawę nazywamy klerykalizmem.

Profesor Stefan Swieżawski tak o tym mówi w swoim „Alfabecie duchowym”: „Klerykalizm polega na tym, że świeccy nie są dostatecznie zaangażowani w Kościół. (...) Klerykalizm jest skutkiem bardzo głęboko sięgającego dualizmu, który łączy się z gnozą. W gnozie pierwszych wieków ludzie dzielą się na dwie kategorie: na pneumatyków i somatyków, ludzi ducha i ciała. Pneumatykami są – tak się utarło – duchowni, a somatykami świeccy. Mówi się duchowieństwo, a czy my, świeccy, nie jesteśmy duchowni? Tak więc już sama nazwa »duchowieństwo« jest gnostyczna”. A więc heretycka. Jak temu zaradzić?

Współpracownik Ignacego z Loyoli, o. Hieronim Nadal mówi, że Ignacy miał szczególny dar od Boga „w każdych warunkach, w pracy i rozmowie” odczuwania „obecności Boga, a także smakowania rzeczy duchowych, bycia kontemplatywnym nawet pośrodku działania; zwykł był nazywać to szukaniem Boga we wszystkich rzeczach”. Da się więc połączyć sacrum z profanum. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 29/2018