Słowo – świadectwo – Duch

W ubiegły czwartek li­turgia­ dała nam słowo spójne i ­doniosłe. W Ewangelii ­(zob. J 3, 31-36) Jezus mówił o swojej misji, zleconej Mu przez Ojca.
Czyta się kilka minut

Ojciec posyła swego Syna na świat ze Słowem: „Ten bowiem, kogo Bóg posłał, mówi Słowa Boże”. Słowo, które Jezus wypowiada w imieniu Ojca, wymaga od Jezusa osobistego potwierdzenia w świadectwie: „Świadczy On [Jezus] o tym, co widział i słyszał, a świadectwa Jego nikt nie przyjmuje. Kto przyjął Jego świadectwo, wyraźnie potwierdził, że Bóg jest prawdomówny”.

Jezus nie tylko mówi prawdę zamkniętą w słowie, ale pokazuje ją swoim życiem. Nie tylko wypowiada słowo – jest słowem wcielonym. Słowo można wyczytać z Jego czynów.

A więc: słowo i świadectwo. Na tym jednak nie koniec, bo Jezus przynosi nam jeszcze dar (a właściwie: Dar) Ducha Świętego. Co więcej: jest to Dar, którego Ojciec udziela nam przez Jezusa „bez miary”. Tak naprawdę dopiero przyjęcie przez nas Ducha Świętego i Jego intensywne działanie w nas otwierają na zrozumienie, akceptację i owocowanie w naszym życiu przekazanego nam słowa – uwiarygodnionego Jezusowym świadectwem.

Słowo – świadectwo – Duch. Tę samą triadę mogliśmy odnaleźć w pierwszym czytaniu, zaczerpniętym z Dziejów Apostolskich (zob. Dz 5, 27-33). Oto Piotr i Apostołowie stają przed Sanhedrynem. Staje się to dla nich okazją do głoszenia słowa – nie jakiegokolwiek słowa. To kerygmat. Wypowiedziany zwięźle i stanowczo, zakończony wezwaniem do nawrócenia. Wypowiedziawszy go, Piotr dodaje: „Dajemy temu świadectwo my właśnie oraz Duch Święty, którego Bóg udzielił tym, którzy są Mu posłuszni”.

Misja Apostołów – jak widać – rządzi się tą samą logiką, co misja Jezusa. Trudno się dziwić. Przecież co do istoty to ta sama misja. Głoszą słowo, ale nie mogą Go nie potwierdzić życiem. Słowo bez świadectwa wydaje się teorią, abstrakcją, czczym idealizmem. Może być jeszcze gorzej: jeśli słowu towarzyszy antyświadectwo. Wtedy głoszenie ociera się o bluźnierstwo i cynizm. Ale – jak w przypadku Jezusa – również nauczanie i świadectwo apostolskie, by przyniosło plon, potrzebuje wody i ognia Ducha Świętego. Tak w przepowiadających, jak i w odbiorcach.

Tak też jest dzisiaj. W misji Kościoła. W naszym – w moim – przepowiadaniu. Ważne jest wypowiedzieć słowo: prosto, prawdziwie, z przekonaniem. Właśnie słowo, a nie coś innego... Ludzie zawsze z uwagą słuchają słowa. Argumentem dodającym słowu po naszej stronie wiarygodności jest świadectwo. Antyświadectwo może przetrącić (w tym momencie? na długo? na zawsze?) każde nauczanie – nawet najmądrzejsze...

Rozstrzygającym jednak o przyjęciu słowa i świadectwa jest działanie Ducha Świętego. Dlatego tak ważnym jest, by się modlić, jeśli chcemy otwierać innych na Bożą Prawdę. Modlić się o Dary Ducha Świętego dla nich. Modlić się za siebie, i prosić o tę modlitwę innych. Dlatego też czym innym jest katecheza, a czym innym przepowiadanie słowa w kontekście liturgii, albo przynajmniej we wspólnocie Kościoła na nawet najprostszej w formie modlitwie („gdzie dwóch albo trzech jest zebranych w imię moje – Ja jestem”).

My siejemy – mówi św. Paweł – ale to Pan daje wzrost. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 17/2018