To była żałosna ceremonia. Prezydent RP, z wyraźnym niesmakiem, wręcz odwracając głowę, przyjmował w pustej sali Pałacu ślubowanie nowego sędziego Trybunału Konstytucyjnego, Lidii Bagińskiej. Osoby stojącej pod zarzutem oszukania - jako syndyk - sądu. Prezydent nie mógł dalej odkładać aktu ślubowania, ale Sejm, a ściślej mówiąc koalicja rządowa, mógł i powinien zastanowić się, kogo do Trybunału Konstytucyjnego wybiera. Zwyciężyło kolejne żądanie Andrzeja Leppera oraz przemożna wola utrzymania obecnej koalicji, czyli utrzymanie się u władzy. Cena, jaką trzeba za to zapłacić - w tym przypadku Samoobronie - najwyraźniej nie gra wielkiej roli. A przecież uderzono - zresztą po raz kolejny - w autorytet Trybunału Konstytucyjnego, tego niewątpliwego gwaranta państwa prawa. Ale nie traćmy otuchy: są jeszcze sędziowie w Warszawie. I oby Lidia Bagińska została jak najszybciej odsunięta od pracy w Trybunale.
Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















