Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Pielgrzymka do podziemi

Babka umarła latem. Miałem osiem lat. Umarła za ścianą w swoim wiejskim domu, a ja z ciotecznym bratem spaliśmy tuż obok.

Reklama

Pielgrzymka do podziemi

Pielgrzymka do podziemi

29.10.2018
Czyta się kilka minut
Babka umarła latem. Miałem osiem lat. Umarła za ścianą w swoim wiejskim domu, a ja z ciotecznym bratem spaliśmy tuż obok.
C

Ciało zostało w domu. Potem mężczyźni zanieśli trumnę na ramionach do kościoła. Po drodze musieli się zmieniać. Było gorąco i być może nad trumną unosiły się pierwsze muchy. Nie wiem. W tamtych czasach nie trzymało się ciał w chłodniach. Przynajmniej na wsi. Ze śmiercią było jak z jedzeniem. Trzeba się było spieszyć, zanim się zepsuje.

Na cmentarzu pierwszy raz widziałem wykopany grób. Sterta żółtego piasku jaśniała przy samym wejściu po prawej. Cmentarz był w oddaleniu, kawałek za wsią. Piękny, zielony, okolony starymi drzewami, na lekkim wzniesieniu. Ludzie mówili, że sucho i woda nie podchodzi. Czterech mężczyzn opuściło trumnę na sznurach. Ksiądz wypowiadał ostatnie modlitwy. Ciotki i wujkowie rzucali pierwsze grudki ziemi i słychać było głuchy stuk. „Tam w środku jest babka” – myślałem zdziwiony. Jeszcze niedawno ciepła, pachnąca jedzeniem, drzewnym dymem...

8527

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

którymi obkładano trumny aby stłumić fetor rozkładającego się ciała... a przy okazji wspomnień taka ciekawostka, jeszcze za moich młodych lat nie znicze, a świeczki dominowały na cmentarzach, zwykłe najzwyklejsze białe świeczki, znicze jeśli już [bo droższe] to bez żadnych daszków czy przykrywek, otwarte kubki z kolorowego szkła - efekt był taki, że byle wietrzyk, byle deszczyk, a łuna nad cmentarzami gasła, dziś zaś kopcą nieprzerwanie nawet i po trzy doby, nie mówiąc już o chińskich wynalazkach na baterię i LED-y

też pamiętam taki wiejski, letni pogrzeb. Ciało złożono w najchłodniejszym miejscu, to jest w stodole, na ubitym piasku, który od czasu do czasu polewano wodą ze studni. Niesamowicie skuteczna metoda. Parowanie odbierało tyle ciepła, że można było odczekać przepisowe trzy dni. Nikt się nie śpieszył. W tamtych stronach z niezrozumiałych powodów ludzie uważają, że pochówek żywcem to jedna z najbardziej nieprzyjemnych rzeczy, jakie się mogą człowiekowi przytrafić (i nie tylko tam; w XIX-wiecznej Ameryce mieli na tym punkcie istną obsesję). Lilii nie pamiętam, ale świeczki na obsadzonych rozchodnikiem kaukaskim (tzw. kurką) ziemnych grobach - owszem. Nie przejmowano się, że rozlana parafina coś uszkodzi. Podobnie jak siatki ze sznurka, nicowane garnitury, cerowane skarpety i inne w nieskończoność reperowane ubogie przedmioty codziennego użytku. Ekologiczne, ale - cóż, było, minęło. I tak uważam za fenomen, że od roku 1950 emisja CO2 per capita wzrosła u nas o mniej niż 15% (!) i jest wciąż dwa razy mniejsza niż w zielonej, nowoczesnej i ogólnie postępowej Kanadzie. Chińczykom zawdzięczamy nie tylko LEDy, ale i tanie granity i marmury - często niskiej jakości, jednak tak już jest z masową produkcją. Nie powiem, żeby współczesne, błyszczące polerowanym kamieniem cmentarze specjalnie mi się podobały, zwłaszcza w porównaniu ze starymi Powązkami albo berlińskim Dorotheenstadt, ale - jeśli spojrzeć na to trzeźwo - skała to skała. W głębi chińskiej, czy na powierzchni mazowieckiej ziemi. Kiedyś i tak się to wszystko wymiesza...

Piękna fotografia, miejsce wydaje się znajome ...

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]