Nie poczułam się jakoś specjalnie umocniona, ale moc tego sakramentu dostrzegłam z czasem. Już na następny dzień okazało się, że czeka mnie bardzo poważna operacja, a ja nic a nic się nie boję. Potem przez cały pobyt w szpitalu rozpierała mnie pozytywna energia – żartowałam z pacjentami i lekarzami. Operacja się udała” – to jedno z internetowych świadectw przyjęcia sakramentu chorych.
Jeszcze niedawno Kościół musiał zachęcać ciężko chorych do jego przyjmowania. Traktowany jako sakrament umierania („ostatnie namaszczenie”), był zwykle odwlekany do ostatniej chwili. Ludzie bali się, że gdy go przyjmą, to zaraz umrą. Wynikało to w dużej mierze z przedsoborowego podejścia do tego sakramentu, dostrzegającego w nim głównie przygotowanie do śmierci, ale też trochę z nieporozumienia: określenie „ostatnie namaszczenie” oznaczało namaszczenie w kolejności ostatnie – następujące po chrzcie i bierzmowaniu, podczas sprawowania których także używane są święte oleje.
Dzisiaj polscy biskupi mówią o „zbyt liberalnym podejściu” do tego sakramentu i konieczności sprecyzowania, kto i w jakich sytuacjach może go otrzymać. „Jest taka tendencja, że zbyt często zachęca się wiernych do sakramentu namaszczenia” – mówił KAI bp Adam Bałabuch, przewodniczący Komisji Episkopatu ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów. Komisja właśnie opracowała nową instrukcję – będzie ona dyskutowana podczas wiosennego zebrania plenarnego Konferencji Episkopatu 13-14 marca. Ani jednak bp Bałabuch, ani główny autor instrukcji ks. prof. Czesław Krakowiak przed głosowaniem biskupów nie chcą zdradzić żadnych szczegółów. Ten ostatni, pytany przez „Tygodnik”, o jakie konkretnie nadużycia chodzi, odsyła do swoich artykułów.
„Poważnym nadużyciem jest coraz bardziej rozpowszechniająca się praktyka zachęcania do przyjmowania sakramentu namaszczenia wszystkich, którzy np. ukończyli 65 lat, a nawet tych, którzy tylko aktualnie »źle się czują«” – czytamy w jednym z tekstów.
Namaszczenie chorych udzielane jest w sytuacji poważnej choroby lub doświadczania osłabienia spowodowanego wiekiem. Można go przyjąć ponownie, gdy choroba się nasili, albo przy jej nawrocie po polepszeniu się stanu zdrowia. Dotychczasowe przepisy nie precyzują, czy choroba musi zagrażać życiu, czy wystarczy, że jest dotkliwa. Sakrament ten „pomaga choremu odnaleźć sens swego cierpienia, a nawet sens całej swojej egzystencji w czasie przedłużającej się i nieuleczalnej choroby” – pisze ks. Krakowiak. Udzielanie sakramentu namaszczenia „osobom starszym oraz cierpiącym na przewlekłe choroby zaleca się szczególnie z okazji dnia chorych, misji i rekolekcji” – stwierdza II Polski Synod Plenarny.
O. Jakub Kruczek, były proboszcz dominikańskiej parafii w Jarosławiu, mówi, że nigdy nikomu nie odmówił sakramentu chorych. Nie pamięta także nikogo, kto podchodziłby do namaszczenia zbyt beztrosko. – Nasz kościół w Jarosławiu to sanktuarium Matki Bożej Bolesnej. Dlatego dość często udzielaliśmy zbiorowo sakramentu podczas mszy sprawowanych w intencji chorych. Bardzo wiele osób korzystało wówczas z tej możliwości. Robili to z dużą wiarą, a widocznym owocem była ich radość.
Na nieporozumienia związane z sakramentem chorych trzeba zwracać uwagę. Warto jednak nadal zachować jako istotną zasadę sakramentalnej hojności: lepiej poszerzać strumień łaski niż go ograniczać. ©℗
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















