Są tacy ludzie

W poprzednim felietonie wspomniałem mimochodem o wolontariacie. Pisałem wprawdzie o czymś bardziej fundamentalnym: o żywej i bezinteresownej relacji, jaką możemy nawiązać z osobami, które niczego innego nie mogą nam ofiarować. Wolontariat nie musi prowadzić do stworzenia takiej relacji; możemy czynić dobro także pozostając obok, w dystansie, nie angażując się na całego.
Czyta się kilka minut

Jako wolontariusze możemy rozdawać ulotki, kwestować, przewozić coś z miejsca na miejsce i robić tysiące pożytecznych rzeczy, które nie wymagają pogłębionej relacji z drugim człowiekiem. Niemniej wolontariat czasem daje nam możliwość odkrycia, czym mogłaby być taka relacja, gdybyśmy odważyli się w nią wejść.

Spędziłem ostatnio trzy dni na Rekolekcjach Tischnerowskich, organizowanych co roku w Ludźmierzu przez wolontariuszy skupionych w Stowarzyszeniu "Drogami Tischnera". Przyjeżdżają na nie głównie nauczyciele ze szkół, które noszą imię księdza profesora, ale pojawiają się też sympatycy idei, które głosił, i sposobu, w jaki to robił. W czasie rekolekcji, obok zwyczajowych konferencji i wieczornych dyskusji - kiedy to można rekolekcjonistę (w tym roku był nim o. Jan Andrzej Kłoczowski) pytać o wszystko, strzelając nawet z najcięższych armat - jedno przedpołudnie poświęcone jest na wykłady i prezentacje. W tym roku ich tematem było zaangażowanie na rzecz innych. Miałem więc okazję raz jeszcze przemyśleć to, o czym pisałem w felietonie, a zarazem posłuchać opowieści o tym, jak pewne idee - w tym przypadku: solidarności i miłosierdzia - owocują konkretnymi działaniami.

To, co uderzyło - myślę - wszystkich uczestników spotkania, to radość bijąca od osób opowiadających o działalności, którą prowadzą. (Tremę dało się bez trudu pokonać, bo przypomniałem występującym radę, jakiej udzielił mi kiedyś ktoś doświadczony: "Jeśli onieśmiela cię jakieś audytorium, wyobraź sobie, że ci, którzy cię słuchają, siedzą przed tobą... na golasa"). Więc - radość, choć przecież każdy, kto zabierał głos, dotykał rzeczywistości trudnej: czy to była niepełnosprawność ruchowa, czy choroba psychiczna, czy upośledzenie umysłowe, czy wreszcie globalna niesprawiedliwość (może nawet bardziej dotkliwa przez to, że tak powszechna i zawiniona, to znaczy podtrzymywana przez naszą cichą zgodę). Nawet przedstawiciele Krakowskiego Hospicjum dla Dzieci, towarzyszący dzieciom terminalnie chorym, mówili przede wszystkim o satysfakcji, jaką daje walka o ich życie - nie w sensie przedłużania go w czasie, bo to niemożliwe, ale w sensie uczynienia wszystkiego, aby było ono życiem pełnym, a nie wyłącznie oczekiwaniem na śmierć.

Kiedy słuchałem np. o tym, jak Klub Młodego Wolontariusza "Huśtawka" z Chrzanowa angażuje sprawiających problemy uczniów szkół średnich, żeby spotykali się regularnie z osobami chorymi psychicznie, a także wychodzili na zewnątrz i próbowali przez rozmaite akcje przełamywać społeczną izolację tych osób - przypomniałem sobie słowa, które wypisałem kiedyś z ulotki dotyczącej wolontariatu: "Są ludzie, których wyłania chwila obecna i wszyscy kręcą się wokół nich. Są inni, skromniejsi, o których historia będzie pamiętać z powodu tego, co doprowadzili do końca. I są jeszcze inni, których uznał tylko Bóg, gdyż są rzemieślnikami pokoju i sprawiedliwości".

Nie skupiajmy się na tych, których "wyłania chwila obecna". Niech przechadzają się "w lśniącej zbroi powodzenia" (to słowa Daga Hammarskjölda) i niech "przeżywają swój triumf na poziomie, jaki mu odpowiada". Szukajmy - i naśladujmy - nierzucających się w oczy "rzemieślników pokoju". Zapewniam, że są wśród nas. Naprawdę są.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 11/2008