Reklama

Są jeszcze sądy w Rzeczypospolitej. Jak długo?

Są jeszcze sądy w Rzeczypospolitej. Jak długo?

03.12.2015
Czyta się kilka minut
O sprawiedliwym i uczciwym państwie świadczą jego instytucje. Jedna z nich zdała wczoraj egzamin z bezstronności i przywiązania do konstytucji. Czy właśnie z tego powodu jej sędziowie są atakowani?
Prezydent Andrzej Duda podczas orędzia do narodu, 3.12.2015 r. / Źródło: www.tvn24.pl
W

Wczorajszy wyrok Trybunału Konstytucyjnego w sprawie wyboru kolejnych członków tej instytucji był dokładnie tym, czego oczekujemy od ciała powołanego do kontrolowania zgodności stanowionego przez polityków prawa z ustawą zasadniczą. Sędziowie Trybunału (warto podkreślić: powoływani do tej instytucji na przestrzeni wielu lat, na dziewięcioletnie kadencje – tak, aby nie zazębiały się one z kadencjami parlamentu – i rekomendowani do niej przez różne siły polityczne, np. przez nieistniejącą już Ligę Polskich Rodzin) podjęli swoją decyzję jednogłośnie. Ich wyrok nie był wygodny dla żadnej ze stron politycznego sporu – potwierdzał tezę, że praprzyczyną obecnego kryzysu jest niezgodny z konstytucją wybór dwóch sędziów przez poprzedni parlament, z inicjatywy rządzącej wówczas Platformy Obywatelskiej. Chodzi o osoby, których kadencja w TK upływała w grudniu i których wyłonienie należało powierzyć obecnemu Sejmowi; posłowieodchodzącego w październiku Sejmu mieli natomiast pełne prawo wybrać pozostałą trójkę, głowa państwa zaś powinna niezwłocznie przyjąć od niej ślubowanie.

W tym sensie prezydent Rzeczypospolitej w orędziu nie mówi całej prawdy: owszem, poprzedni Sejm, lekceważąc jego prośby i naruszając dobry obyczaj, dokonał wadliwego prawnie wyboru – ale tylko wspomnianej dwójki, nie zaś całej piątki. Odbierając przysięgę od nowowybranych sędziów (przegłosowanych przez obecny Sejm w trybie jeszcze bardziej ekspresowym, niż zrobili to poprzednicy, i wezwanych do Pałacu Prezydenckiego na złożenie ślubowania nocą!) Andrzej Duda pogłębił, niestety, obecny kryzys. Choć do telewizyjnej kamery mówił, że podjął tę decyzję „w imię budowy sprawiedliwego i uczciwego państwa”, w istocie przyczynił się do psucia tego państwa. To, że wszystkie niemal media analizując obecny skład Trybunału Konstytucyjnego mówią o „sędziach Platformy” czy „sędziach PiS-u” świadczy o tym aż nadto dobitnie. Wczorajszy wyrok, podobnie jak tyle poprzednich, pokazuje przecież, że mamy do czynienia z „sędziami Rzeczypospolitej”, a nie żadnej partii. O ileż trudniej po wieczornym orędziu myśleć tak o prezydencie.


CZYTAJ TAKŻE:

Prof. Antoni Bojańczyk: Najpierw poprzedni Sejm postanowił ukraść obecnemu prawo wyboru dwóch sędziów. Potem obecny Sejm odebrał poprzedniemu wybór trzech sędziów. Na szczęście istnieje jeszcze zdrowo-rozsądkowe wyjście z tej fatalnej sytuacji.


Istniało przecież tyle dobrych rozwiązań tej – rzeczywiście fatalnej dla państwa – sytuacji. Poczekać z sejmowym głosowaniem nad wyborem nowych sędziów na dzisiejszy wyrok. Jeśli już głosować, to pójść za propozycją Marka Jurka  i potwierdzić wybór trójki sędziów dokonanej przez parlament poprzedni. To na Wiejskiej. A na Krakowskim Przedmieściu? W telewizyjnym orędziu – zgodnie z deklaracją dbałości o dobro ojczyzny – wesprzeć nadwątlony autorytet sądu konstytucyjnego. Nadwątlony nie tylko na skutek działań poprzedniej władzy, ale też bezprecedensowej kampanii własnego – własnego do niedawna, ale, jak wynika z dzisiejszych słów, również obecnie – obozu politycznego. I nawiązać do, tak chętnie przywoływanego, dziedzictwa Lecha Kaczyńskiego, który (przypomniał to właśnie Jarosław Kurski) zawsze szanował autorytet Trybunału Konstytucyjnego.

O sprawiedliwym i uczciwym państwie świadczą jego instytucje. Jedna z nich zdała dziś egzamin z bezstronności i przywiązania do konstytucji. Czy właśnie z tego powodu jej sędziowie są atakowani?

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Dziennikarz, redaktor wydań specjalnych i publicysta działu krajowego „Tygodnika Powszechnego”, specjalizuje się w pisaniu o piłce nożnej i o stosunkach polsko-żydowskich. W redakcji od...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Panie Michale, tylko tak dalej, brawo!

Raczej nie tylko tak dalej. Postawa sędziów TK nie zachwyca, niestety. PO i spółka przewidując, że te wybory przegrają, zrobili sobie z tej bardzo ważnej instytucji państwa grubą nieprzyzwoitość, traktując ją jako swego rodzaju polisę ubezpieczeniową na wypadek przegranej. Miała chronić ich tyłki przed postawieniem przed obliczem prawa i sprawiedliwości. A taki "trybunał" nie jest w wolnej Polsce do zaakceptowania.

Lech Kaczyński był marnym, nijakim, choć strojacym fochy prezydentem. Niemniej był osobiście porządnym i kulturalnym człowiekiem. Nie pomyślałabym nigdy, ze mogę go dobrze oceniac w porównaniu z tym, co nam się dziś trafiło. A właściwie nie trafiło przypadkiem, bo ściągnęły to na nasza glowę watahy nieodpowiedzialnych ludzi bez pomyślunku.

natomiast ludzie PiS wszystko sobie złowrogo przemyśleli.

ja przepraszam, a słynne słowa "spie..aj dziadu" to także kulturalny, porządny człowiek??

Panowie Kaczyńscy sa (byli) moimi rówieśnikami i kolegami z UW. Niestety, ale tak mówiliśmy jako młodzież miedzy sobą, co nie znaczy, ze tak mówiliśmy publicznie. Ten, kto nie znał "spieprzaj dziadu", był z innej bajki, czyli z innego środowiska społecznego. Nazywało się tez "małpami" nielubiane panie. Dzis młodzież używa innych zwrotów, chyba bardziej wulgarnych:))

Mitomaniactwo jest konsekwencją nieuctwa i krótkiej pamięci.

Jak długo?...

Akurat w przypadku TP szczerze wierzę w niazłomność w tej przyzwoitości dziennikarskiej. Panu Redaktorowi wielkie dzięki i pozdrowienia. Właściwie nic dodać nic ująć. Teraz wszystko zależy od tego, czy politycy raczą powściągnąć swoje emocje, odlożyć na bok nieokiełznaną żądzę absolutnej władzy i powrócić do krainy rozsądku, i na bazie wyroku wypracować możliwie dobre i absolutnie konstytucyjne rozwiązanie. Niestety, pierwsze wypowiedzi po wyroku TK nie napawają zbytnim optymizmem, zwłaszcza te panów Marszałka i Prezydenta...

Proszę nie mieć złudzeń. Dla aktualnie rządzących, tylko władza jest celem. Można Kraj pogrążyć w stałym kryzysie, również ekonomicznym, ale utrzymanie władzy - to jest priorytet. Proszę zwrócić uwagę, że jak u Orwella, słowa zmieniają znaczenie. Boję się, że to nie koniec. Przyjdzie czas na wolne słowo. Będzie od nas zależeć, czy takie tytuły jak TP będą istnieć. Kassandra ze mnie. Obym się tym razem mylił.

Skoro możliwym było ułaskawienie kogoś kto nie został skazany to możliwym jest wszystko, oskarży się TP np. o "obrazę odczuć religijnych" i zamknie, a redaktorów wyśle na bezrobocie i pozamiatane. Oby nie, ale wariant jest jak najbardziej realny.

Sprawia, że kraj staje się bardziej podatny na rozwiązania siłowe. Póki jest mocno umocowany w strukturach międzynarodowych, to taka forma szkieletu międzynarodowego go trzyma, ale ...., UE coraz słabsza, a i Rosjanie, i USA mają długoletnie tradycje w prowokowaniu przewrotów wojskowych w krajach objętych ich zainteresowaniem. Tradycja Piłsudskiego też może zrobić swoje, choć osobiście wolałbym kogoś pokroju Kemala Ataturk (choć nie specjalnie mam tu na myśli jego sojusz z bolszewikami, ale cóż taki wtedy był wymóg chwili dla Turcji), Turcy depczą tą swoją tradycję, to może my ją przyjmiemy? :P

Czy nie uważacie Państwo, że w obecnej sytuacji rozchwiania Państwa i demokracji przydałby się jakiś głos rozsądku, chociażby ze strony Episkopatu? Biorąc pod uwagę zagrożenia da Polski, w obecnej sytuacji międzynarodowej? Przecież Biskupi ciągle pretendowali do roli siły nadrzędnej, więc może tym razem sprokurują godziwe wystąpienie, dla dobra Narodu?

aby tak się stało to ktoś musiałby mieć ambicje wykraczające ponad "koryto", reasumując nie liczyłbym na to, ewentualna wojna domowa sprawi, że "koryto" będzie jeszcze pełniejsze, Polska to nie Hiszpania z lat 30-tych, będą się tłuc, ale "koryta" nie ruszą. W wolnych chwilach będą wręcz częściej "nawiedzać", jak to na wojnie.

Patrząc na sytuację, aż ciśnie się na myśl wniosek, że w skali międzynarodowej, zainteresowanym w podgrzewaniu atmosfery w Polsce jest koleś ze wschodu na literę P. Nie raz i nie dwa destabilizował sytuację w różnych krajach, dla swoich celów. No i dalej idąc tym tokiem: czy Pan Prezes z Panem Prezydentem tego nie widzą, czy może nie chcą widzieć?

Cytat z Sun Tzu "Sztuka wojny": "Jeśli zeznania szpiega nie zostały jeszcze odtajnione, a już ktoś o nich rozpowiada, zarówno gadułę jak i szpiega należy zabić." To oczywiście żart, choć przyznam się osobiście, że powoli zaczynam się zastanawiać czy co nieco nie ograniczyć komentarzy? dziwne rzeczy się w państwie dzieją, a wnioski nasuwają się nieciekawe.

Nie będę się autocenzurował. Nie takie opresje ze szwagrem przeszedłem.:) Niech "oni " się boją. Komuna mnie nie zmogła, Pan K. do spóły z Panem M. niech się boją. Każda władza prędzej czy później upada. Kraju żal i 26 lat zmarnowanych. Znowu.

Słusznie, choć ja osobiście od dłuższego czasu do pewnego stopnia się powstrzymuję od wypowiadania tego co myślę na temat wydarzeń międzynarodowych. Nie wypada zbyt negatywnie wypowiadać się o sojusznikach własnego kraju, choć coraz bardziej wątpię czy to jeszcze są sojusznicy.

Czytam Panów powyższą wymianę poglądów i jakoś lepiej się czuję, co pozostawię bez komentarza :) Pozdrawiam serdecznie.

Tym bardziej, że trafiło na Prezydenta i partie o zdecydowanie katolickiej orientacji :) Jednak co do głosu rozsądku, to mam inne zdanie. Przecież od początku kryzysu rozsądne rozwiązania pojawiają się z każdej strony. Kłopot w tym, że politycy nie słuchają. Zresztą nie słuchają od dawna. Ale nie dziwmy się, sami też nie słuchamy, co wymownie pokazały hasła protestujących przed siedzibą TK. Obawiam się, że najgorsze jeszcze przed nami.

z stanowczą przewagą tego drugiego, dadzą co mają.

Gromadzą się chmury na polskim niebie :) Jednak, kiedy wysłuchałem wyroku TK, poczułem dumę. Z tego, że jestem Polakiem, że żyję w kraju w którym, póki co, niezależnie od knowań politycznych majsterkowiczów, wydawane są sprawiedliwe wyroki przez niezawisły Trybunał. Dlatego, nawet czarno widząc najbliższą przyszłość, to wspomnienie napawa mnie nadzieją :)

Powód do dumy jest. Co z tego jeśli Pan Prezydent "wszystkich Polaków" do spółki ze swoimi zatroskanymi o losy Kraju politykami oraz "wolnymi" mediami prawej strony, zwłaszcza "katolickim głosem" już zdołali przekuć wyrok TK na swoją modłę. A Pan Prezydent nie przejął się za bardzo koniecznością wypełnienia wymogów Konstytucji co do zaprzysiężenia 3 Sędziów. Wygląda na to, że Kraj zmierza do generalnego rozbujania, a my będziemy dumni z resztek niezawisłego sądownictwa. Chyba nawet odechciewa mi się pisać cokolwiek i gdziekolwiek. Tracę sens.

O północy słuchałem powtórki "Faktów po Faktach". Kajdanowicz rozmawia najpierw z prof. Zubkiem, sędzią TK. Zadaje mu precyzyjne pytania, czasem kłopotliwe. Profesor odpowiada bardzo rzetelnie, martwiąc się m.in. o to, jak prezes Rzepliński poradzi sobie z piątką mianowańców. Oglądałem uzasadnienie wyroku i chapeau bas przed profesorami Zubkiem i Kieresem za jasność w wykładzie trudnej materii procesowej, Jasne, ale nie dla polityków PiS :}. Po rozmowie z Zubkiem w "Faktach po Faktach" rozmowa z Halickim i Sellinem. Sellin mówi: Trybunał słusznie uznał ustawę o TK uchwaloną przez Sejm VII kadencji za niekonstytucyjną w 40%. Halicki się denerwuje, odpowiada "Pan kłamie", ale nic merytorycznego. Oliwy do ognia dolewa Kajdanowicz podkreślając winę PO za stan rzeczy. Ja wiem, że Platforma ma w tej sprawie swoje za uszami, ale gdyby Kajdanowicz był tu równie precyzyjny, jak w rozmowie z Zubkiem, to powinien powściągnąć tę krytykę PO, natomiast jasno powiedzieć to, co ewidentnie wynikało z uzasadnienia wyroku TK: ustawa Sejmu VII kadencji jest konstytucyjna w 100%, natomiast niekonstytucyjne jest 40% uchwał o powołaniu sędziów TK, podjętych przez tenże Sejm oraz że prawnie bezskuteczna jest uchwała Sejmu VIII kadencji o unieważnieniu wszystkich tamtych uchwał.

Aktualne wydarzenia przekonują mnie, że to jest właściwe odczytanie wyborczego zaśpiewu "damy radę".

Nie potrafię postrzegać obecnej sytuacji bez kontekstu ostatnich 10-15 lat, w których sądownictwo polskie zyskało ( niezupełnie niesłusznie) tak złą sławę, że obrońcy dzisiejszego puczu wierzą szczerze, że występują przeciwko „sądokracji” twierdząc, że przewrót w TK jest konieczny dla dokonania zmian demokratycznych. Przypominają mi się zwłaszcza wyroki TK w sprawie ustawy Gosiewskiego umożliwiającej szerszy dostęp do zawodów prawniczych. Orzekając o niekonstytucyjności tej ustawy TK czegoś tam bronił ale czy to było państwo prawa urzeczywistniające zasady sprawiedliwości społecznej to ja nie jestem przekonana. Chyba, że za sprawiedliwość społeczną uznać równość i równiejszość społeczną przez pokolenia. I chociaż boję się obecnej władzy i jej metod to za istniejące patologie winą obarczam poprzedników wraz z trzecią władzą – skoro ta nie umiała usunąć patologii z własnych szeregów, skoro autorytetem swoim raczej betonowała rzeczywistość niż przeciwdziała nieprawidłowościom – sprowokowała obecną sytuację w której wielu porządnym ludziom wydaje się, że muszą wywrócić system żeby w ogóle stać się jego beneficjantami bo inaczej mimo wszelkich wysiłków oni, ich wnuki i prawnuki zawsze pozostaną pod kreską. Analizując obecną sytuację myślami krążę pomiędzy dżumą a cholerą.

To w sumie tak jakby w imię walki z patologiami wśród biskupów dokonać ataku na papieża Franciszka.

z Franciskiem to kiepska analogia bo on sam odżegnuje się od wszelkich patologii "czyszcząc" swoje środowisko- Sędziego TK w takiej roli nigdy nie widziałam - solidarność zawodowa tego środowiska.... więc w ocenie społecznej - domyślam się - uosabia teraz wszystkie wady wspomnianej "sądokracji".Dlatego cześć społeczeństwa z wiara i duma stoi pod TK broniąc obecnej władzy rozmontowującej system, który w ich ocenie albo i obiektywnie, nie dość sprawiedliwie dystrybuował dobra - wierzą że teraz dopiero będzie dobrze i zwykły obywatel stanie się beneficjentem systemu. Godzą się na ofiary. Obecna władza zagospodarowuje jedynie bunt i frustracje wywołana przez poprzedników i akurat trzecia władza bez skazy tu nie jest.

Patologia wśród biskupów nie spadła z kosmosu, jest następstwem wadliwego systemu, a system Franciszek zdaje się wręcz kochać i robi zabieg w stylu "socjalizm tak, wypatrzenia nie" i nie uwzględnia, że te wypatrzenia są własnie skutkiem systemu, zatem porównanie zasadne. ps. co do tłumu, to póki co, "ogół" się nie buntuje, demonstracje pod TK to dzieło "bolszewickich aparatczyków", tłum jako ogół póki co patrzy i czeka, dał w wyborach wyraz frustracji, teraz czeka. Czy nowa władza zdoła spełnić pragnienia tłumu? Wątpię. Zbyt dużo obiecali, a zbyt mało mają na to środków i czasu. Nowa władza ma dwa wybory, albo złapie tłum za mordę zanim ten przestanie patrzeć i czekać, albo następna rewolta (a nie już tylko frustracja) zepchnie ich w taki niebyt, że nawet za 20 lat się nie pozbierają (te 8 lat teraz to będzie przy tym pestka, a tłum dorżnie watahę i skrupułów mieć nie będzie). Ot ciężkie czasy nas czekają, niezależnie od tego który wariant wygra.

Staram się słuchać opinii, argumentów i je rozważam. Jestem po prostu otwarty. Czekam, żeby mnie ktoś przekonał, gdy nie mam wyrobionego zdania w jakiejś sprawie. Dlatego uważnie przeczytałem Twój wpis, z którym w większej części się zgadzam. Jednak nie zgadzam się z rozważanym poglądem, że skoro trzecia władza nie umiała usunąć patologii, to należy wywrócić system. Rzecz w tym, że nasza Konstytucja jest dziełem wspólnym a nie tylko trzeciej władzy. Jej twórcy, obdarzeni szacunkiem i autorytetem obywatele, wzorowali się na podobnych aktach prawnych innych państw i, co było nie mniej ważne, cechowała ich dobra wola. Oczywiście trudno oczekiwać, że nawet w tak sprzyjających warunkach powstanie dzieło idealne, pozbawione niedociągnięć i ponadczasowe. Stąd pojawia się naturalna potrzeba aktualizacji dokumentu. I należy to zrobić, ale w sposób legalny, przejrzysty i, znowu podkreślam, nacechowany dobrą wolą. Wówczas także obywatele niezadowoleni z proponowanych zmian będą bardziej skłonni do kompromisu. Do kompromisu a nie rezygnacji ze wszystkich swoich celów. Inaczej szlag trafi pracę kilku pokoleń. Aa, HuginaMunina proszę, żeby się powstrzymał od komentarza, że "dobrą wolą itd." :)

Czy my, jako naród, nigdy nie potrafimy uszanować tego co dokonali poprzednicy? Naszą Konstytucję stworzono od zera. Po 50 latach uciskania nas przez dyktaturę PZPR (dla wiadomości jest to skrót od nazwy partii która na bagnetach Armii Czerwonej - o kurczę, też należałoby objaśnić nazwę) znalazło się grono mędrców, którzy potrafili stworzyć teks Konstytucji, zadowalający wszystkie strony społeczne, łącznie z Biskupami. Tekst został przyjęty w referendum. Kompromis funkcjonował przez kilka lat. Zaraz potem zaczęły się manipulacje i różne podrygi. Łącznie z niezadowoleniem, że Boga nie ma w inwokacji (proszę przeczytać ten akapit Konstytucji ze zrozumieniem). Ale nikt nie odważał się poważnie na Konstytucję zamachnąć. Aż do roku 2015 kiedy to kilku sfrustrowanych polityków doszło do wniosku, że Konstytucja jest be. Potrzeba nam nowej (pewno z wpisanym obowiązkiem popierania jednej określonej partii). Proszę uprzejmie wyjaśnić mi, jak to jest możliwe, że istnieją Państwa w których obowiązuje, od kilkuset lat ten sam dokument, no może z kilkoma koniecznymi poprawkami i nikt nie wrzeszczy, że trzeba go zmienić? Czy to wynika z charakteru społeczeństwa, czy może z niezaspokojonych ambicji polityków? Czy, w takim razie, tych ostatnich nie należałoby poddawać jakimś badaniom, testom przed wyborami? No, ale my sobie tutaj piszemy, a nikt tym się nie przejmuje. Zwłaszcza politycy.

a obecny wódz ma tej narodowej cechy nad wyraz potężny zasób.

Nie rozumiem pańskich obaw. Nasza Konstytucja powstała przed wstąpieniem Polski do NATO i UE. Sporo się więc zmieniło w naszych relacjach ze światem i może warto to uwzględnić tworząc nową ustawę zasadniczą. Ponadto warto uczyć się na błędach aby uniknąć sytuacji kryzysowych w przyszłości. Bardzo rozsądna wydaje mi się propozycja Kukiz15 aby kompetencje Trybunału Konstytucyjnego przejął Sąd Najwyższy. Zawiedzeni będą miłośnicy cyrku ( politycznego ) związanego z wyborem sędziów do TK. Demokracja raczej nie ucierpi. Zaoszczędzone środki można przeznaczyć na skrócenie kolejek do okulisty. Moja mama musi jeszcze poczekać 3 lata na operację usunięcia zaćmy.

Jozjasz, potem Ewangeliści (niby nic nie zmienili, ale całkiem sporo dopisali), kolejne tłumaczenia/przekłady też różnorako na przestrzeni dziejów kładą akcenty.

Dla jednych Jezus Chrystus jest Bogiem nawet po lekturze dość ciężkiego tłumaczenia Świętej Księgi pióra księdza Wujka. Dla innych Jezus Chrystus był hipisem i schizofrenikiem czego potwierdzenie znajdują w każdej Ewangelii, niezależnie od tłumaczenia.

Pan zdaje się ograniczać Biblię tylko do postaci Jezusa z Nazaretu którego ziemska działalność przypada na pierwszą połowę I wieku (co jest akurat bardzo naturalne biorąc pod uwagę, że przyjęło się Jego urodzenie traktować jako przełom wieków). Ja chciałbym wiedzieć czy fragmenty Biblii powstałe przed Jego narodzeniem to Biblia czy nie? Jeśli nie, to skąd się wzięły w moim egzemplarzu? Jeśli tak, to mamy wyraźny dowód na to, że treść Biblii na przełomie czasów ulegała zmianom (poszerzenie to też zmiana). Co do bardziej praktycznych zmian w Biblii kiedyś palenie na stosie czarownic było zgodne z Biblią, dziś wprost przeciwnie, to wyraźnie dowodzi zmian w Biblii.

Tak, Biblia uzupełniona o Nowy Testament uległa istotnej zmianie. I to zmianie na lepsze. W wielkim skrócie: Święta Księga stała się bardziej uniwersalna. W kwestii palenia na stosie. Nie studiuję Pisma Świętego w sposób systematyczny więc być może przeoczyłem ten fragment, który zachęca do przypalania bliźniego na wolnym ogniu. Przypuszczam jednak, że to zawiniła nie tyle Biblia co człowiek i jego błędna interpretacja. Jako ciekawostkę podam ( za Ryszardem Bugajem ), że przez wiele dziesięcioleci amerykański odpowiednik naszego Trybunału Konstytucyjnego twierdził, że niewolnictwo jest zgodne z Konstytucją USA, a przez następne, że nie jest zgodne z Konstytucją. A Konstytucja USA przez te lata praktycznie nie ulegała zmianie.

Ja również nie uważam że należy wywrócić system - to dorobek ostatnich 25 lat i w sumie pomimo patologii dość niezły dorobek. Nie potrafię tylko bronić TK bo podejrzewam że nie tyle o ideały tu chodzi co o apanaże i wygodne status quo. Natomiast podejrzewam i po namyśle nawet rozumiem irytacje i frustracje ludzi, którzy godzą się na daleko idące "zmiany" aby jeszcze w tym życiu poczuć się beneficjentem a nie tylko poddanym. I jedno sprostowanie o ile brak umiejętności nie ściąga potępienia (mojego przynajmniej)- to mieszanka niechęci i hipokryzji tak.

Ja również nie uważam że należy wywrócić system - to dorobek ostatnich 25 lat i w sumie pomimo patologii dość niezły dorobek. Nie potrafię tylko bronić TK bo podejrzewam że nie tyle o ideały tu chodzi co o apanaże i wygodne status quo. Natomiast podejrzewam i po namyśle nawet rozumiem irytacje i frustracje ludzi, którzy godzą się na daleko idące "zmiany" aby jeszcze w tym życiu poczuć się beneficjentem a nie tylko poddanym. I jedno sprostowanie o ile brak umiejętności nie ściąga potępienia (mojego przynajmniej)- to mieszanka niechęci i hipokryzji tak.

Jak by nie podchodzić do sprawy to ewentualne zmiany czy też poprawki do Ustawy Zasadniczej powinny powstawać po dyskusji a nie na drodze rewolucji. Niestety to co obserwujemy obecnie skłania mnie do twierdzenia (powtarzam się), iż ma służyć jednej tylko grupie "wybrańców". Te wszystkie twierdzenia i samoutwierdzanie się, że to jest "wola narodu", "głos ludu", wyższość "woli ludu" nad prawem ma na celu , według mnie, jedno - nie próbujcie nam odebrać żłoba. Konstytucja służyć ma całemu narodowi, nie "wybrańcom". Styl załatwiania sprawy przez Pana Prezesa do spółki ze swoim "dworem" w tym Prezydentem Wszystkich Polaków jest "rewolucją" w najgorszym tego słowa znaczeniu. Nawet określenia, wyżej przeze mnie wymienione, zaczerpnięte zostały ze słownika przewrotów komunistycznych. Smutne.

Czy wladzy chodzi o przestrzeganie konstytucji i prube naprawy tego co niby popsula PO. Raczej nie. To co ja interesuje, to 1. Przypiecie PO latki partii ktora nie przstrzegala konstytucji. 2. Obsadzeniu jak najwiekszej liczby stanowisk w trybunale swoimi, a nie tylko tyloma ile im sie nalezalo. Nie interesuja ich 2 miejsca,lecz 5

Sledze na biezaco sytuacje w kraju sluchajac dziennikarzy polskich, czytam prase niemiecka i staram sie w miare obiektywnie podejsc do obecnego, kontrowersyjnego tematu nowelizacji ustawy o TK. Wydaje mi sie, ze samo przyjecie nominacji i przysiegi sedziow w ekspresowym , nocnym trybie stawia pod znakiem zapytania ich zdolnosci do rzetelnej i merytorycznej oceny sadzonych w przyszlosci spraw. W moich oczach pan prezydent swoim zachowaniem degraduje sie nie tylko jako prawnik z wyksztalcenia ale rowniez swoim serwilizmem wobec prezesa Kaczynskiego jako prezydent wszystkich Polakow.// Takie skojarzenie -tylko noca mozna ukrasc ksiezyc . I tak juz pozostalo – pana prezesa Kaczynskiego nocne "bajki" w panstwie prawa. Czy to sa te "nowe" standarty w polityce PiS o ktorych tak glosno bylo przed wyborami...?

Bardzo rozsądny wyrok TK. Widać dzielnie walczy o niezależność od władzy ustawodawczej i wykonawczej. Niestety obie te władze nic sobie nie robią ze wczorajszego orzeczenia. W następnym tygodniu Trybunał orzeka o niekonstytucyjności ustawy pisowskiej, najprawdopodobniej orzeknie, że jest nieważna i wybór całej piątki jest nieważny. Lecz i tutaj na 99 % cały PiS łącznie z prezydentem zareaguje podobnie. Na dodatek prezydent wczoraj zaognił jeszcze bardziej sytuację, bowiem zapowiedział rozpoczęcie prac nad całkiem nowa ustawą o TK. Co prawda jak zapowiadał powstanie ona z udziałem Narodowej Rady Rozwoju (podległego mu organu), opozycji (w praktyce i tak będzie to ewentualnie Kukiz'15) i konstytucjonalistów (też chyba tylko tych propisowskich), ale trzeba wiedzieć, że ustawa taka może nawet skrócić kadencję wszystkim dotychczasowym sędziom. Przy nadaniu tej ustawie przyśpieszonego trybu oraz skróconego vacatio legis stary skład TK prawie na pewno nie zdąży z oceną konstytucyjności tego aktu. Spowoduje to de facto usankcjonowanie nowego TK. W konsekwencji tego PiS pozbędzie się faktycznie jakiejkolwiek kontroli nad sobą. Będzie mógł wprowadzać w życie nawet swoje najbardziej absurdalne ustawy. Zaś Kaczyński stanie się w wyniku demokratycznego wyboru (choć poprzez podległych sobie ludzi) faktycznym i absolutnym władcą tego kraju, zarazem nie ponosząc żadnej prawnej odpowiedzialności za swoje decyzje.

Niestety, w 100% muszę zgodzić się z tym tekstem Wszystkie działania naszych Rządzących włącznie z Prezydentem mają jeden cel. Pełna władza nad Krajem i ludźmi. Nie są w stanie zmienić Konstytucji, będą rządzić ustawami. Nareszcie spełni się sen "Genialnego Stratega), on i tylko on będzie decydował kto i do czego ma prawo w tym kraju. Zmarnowano tyle wysiłku, zniszczono tyle postaci, nie jesteśmy, my Polacy, zdolni do wykorzystania raz zdobytej wolności. Widać taki już nasz los. A zaczynało się niewinnie, od zawłaszczania dat i symboli. Nikt nie wyobrażał sobie, że skończy się dyktatem sfrustrowanego człowieczka.

Nawet i zmiana konstytucji jest możliwa jeżeli po wyborach przewodniczącego PO, ta partia się podzieli, a jej konserwatywni posłowie powtórzą to co zrobił Gowin i przejdą w liczbie co najmniej 31 osób do PiS. Po prostu Polacy uwierzyli w zmieniony wizerunek PiS/byli zmęczeni lub nawet sfrustrowani rządami Platformy/byli urzeczeni nowym prezydentem Dudą/uwierzyli w 500 zł na każde dziecko (właściwe skreśl). Tym niemniej po tym co wyprawiają coraz mniej wierzę, że następne wybory odbędą się bez machlojek czy to jeszcze pół biedy przy nowej korzystnej dla PiS ordynacji wyborczej czy to nawet przy jakichś fałszerstwach. Może też tak się okazać, że władza ich skończy się albo jakimś naszym Majdanem(ale prawdziwym ogólnospołecznym, nie demonstracjami KODu) albo Prezes umrze i po prostu się pozagryzają wzajemnie w walce o schedę po nim.

Może jeszcze wyjść dekret (ustawa) o niezmienności partii rządzącej, lub niezmienności obecnego prezydenta. Jednym słowem żadnych wyborów może nie być. Co do Majdanu to w niego nie wierzę. Nasz ludek wcale nie taki skory do takich rzeczy. Ja mam gorzkie doświadczenia i przemyślenia po stanie wojennym. To nie jest tak że my jak jeden mąż pójdziemy na barykady. No chyba , że z naszego małego żłoba ktoś będzie chciał coś wyciągnąć. Ale Kaczyński jest na to za sprytny. A i czasu musi trochę minąć, aby naród poczuł pustą kieszeń.

Dowód na chęci naszego Narodu do Demokracji to sondaż (jasne że to zawsze sprawa dyskusyjna , ale jednak) dzisiejszy. PIS stracił jedynie 3% poparcia po dotychczasowych zamachach. PO nie zyskała.

Aż tak bezczelnie to oni nie pójdą by taką ustawę wydać bardziej chyba to będzie przypominać obecne Węgry, ale fakt dopóki nie dojdzie do prawdziwej nędzy naród nie zorganizuje majdanu. Spadek tylko 3 % bo ludzi interesuje jak będzie się im powodzić za rządów PiS, a tu jeszcze wszystko przed nami. Tym niemniej z drugiej strony tylko 12 % mniej ma Nowoczesna - partia, która istnieje mniej niż pół roku (sic!). PO zaś ma 15 %. Razem ten obóz centrowo-liberalny ma 35 % poparcia czyli więcej niż ma PiS, a nawet przy doliczeniu głosów Kukiza przewaga całej prawicy nad tym obozem stopniała do 4 %. Trzeba pamiętać, że to dopiero miesiąc po wyborach i jeszcze wiele może się zmienić przez te niecałe 4 lata. PO cóż sama sobie jest winna i nie ma czemu się dziwić, że osiąga takie wyniki. Na tą chwilę umiarkowani wyborcy zawiedzeni PiS prędzej zagłosują na Nowoczesną niż na PO.

Jasne, że PO popełniła błędy. Przede wszystkim przez to , że nie dogadała się z Petru przed wyborami. Wręczę próbowali Nowoczesną zwalczać. Zupełny brak realizmu i zdrowego rozsądku. Nie musieli tworzyć koalicji, ale jakieś wspólne cele mogli wyznaczyć. Co do Kukiza, dotychczas nie byłem wyznawcą spiskowej teorii dziejów, ale tak mi się nasuwa myśl czy to nie w porozumieniu z Wielki Strategiem Kukiz nie zadziałał? Mydląc oczy młodzieży? No ale to wszystko jest musztarda po obiedzie. Złe już się stało i jak na razie nie widzę możliwości odrobienia. Ciemny Lud to kupił (jak powiedział klasyk) i teraz upłynie sporo wody kiedy tenże lud sobie uświadomi co kupił.

jak dla większości biskupów obłuda. Nie zawahają się przed niczym. Hasło o sfałszowanych wyborach nabiera teraz zatrważająco realistycznej wymowy. Obawiam się, że w sytuacji, kiedy pis podporządkował sobie wszystkie formacje siłowe oraz służby specjalne jedynie czynne masowe protesty byłyby w stanie przerwać ich destrukcyjną dla naszego państwa działalność - ale to niestety może być zabieg bardzo bolesny. Dla wszystkich. Sondaże? Szanowny Panie, od kiedy panują nad państwem siłowo, nie przejmują się nimi. A ciemnemu ludowi rzucają co raz ochłapy obietnic - i póki co to działa. Okazuje się, że nawet czytelnicy TP, których nie sposób uznać za prymitywna tłuszczę, dają się łapać na pisowskie rozdawnictwo, na "Janosikową" propagandę.

Strony

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]