Od czwartego roku życia moje wspomnienia są ciągłe. Kiedy miałam trzy lata, przyjechał ojciec z frontu, zarośnięty, w mundurze, i ze strachu weszłam pod łóżko. Mama wyciągnęła mnie i rzuciła w objęcia ojca. Powoli się z nim oswajałam. Pozwalałam się całować, choć ciągle był mi trochę obcy. Bardziej jednak kochałam ojca niż matkę. Podobno dziewczynki kochają zawsze ojca więcej, natomiast chłopcy matkę. Stąd kompleks Edypa.
***
Najbardziej wymownym symbolem państwowości polskiej jest dla mnie hejnał z wieży Mariackiej, który zawsze urywa się w jednym miejscu, kiedy strzała tatarska przebiła gardło trębacza. Nie mogę bez wzruszenia słuchać tego dźwięku, który w pewnym momencie zawsze się urywa.
***
Najbardziej kochałam siostrę i braciszka. Oboje bardzo cierpieli. Malina uprawiała hatha-jogę, pod koniec życia doszła już do radża-jogi, umierała ze swoim cierpieniem pogodzona. Ale ja nie mogłam się z nim pogodzić. Stanowi dla mnie wciąż otwartą ranę.
Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.















