Rząd cichaczem podnosi podatki

Walcząc z pogłębiającym się deficytem finansów publicznych, rząd chwyta się nie tylko brzydko, ale i niemądrze.
Czyta się kilka minut
Fot. Max Acronym / Shutterstock
Fot. Max Acronym / Shutterstock

Nic nie odsłania motywacji stojących za niektórymi decyzjami tak skutecznie, jak błędy popełnione w trakcie ich podejmowania. Rząd właśnie zbiera się z podłogi po ciosie otrzymanym od generalnie przyjaznych mu przedsiębiorców. W świecie biznesu zagotowało się po ujawnieniu założeń nowelizacji ustawy o podatku od nieruchomości, która tak szczodrze szafowała pojęciem „nieruchomość”, że powstało realne zagrożenie, iż po zmianie przepisów fiskus będzie mógł uznawać za takową nawet piaskownicę czy namiot – także złożony. Podatek od nieruchomości liczony wedle takich „uśmiechniętych zasad” (cytuję złośliwość, na jaką w komentarzu pozwolił sobie jeden z prominentnych przedstawicieli polskiego biznesu) mógłby objąć również elementy infrastruktury telekomunikacyjnej, ławki pod siedzibą firmy, a także służbowe laptopy. Nie czekając na otrzeźwienie rządowych legislatorów, przedsiębiorcy wylali więc swe gorzkie żale w przestrzeni publicznej, angażując do tego lobbystów i zaprzyjaźnione media.

Na tych łamach krytycznie traktujemy rytualne zawodzenia świata biznesu, który ustawicznie napotyka anegdotyczne już „ograniczenia swobody działalności gospodarczej”, ale tym razem trudno się pod tymi pretensjami nie podpisać.

Walcząc z pogłębiającym się deficytem finansów publicznych, rząd chwyta się bowiem nie tylko brzydko, ale i niemądrze.

Analiza projektów wychodzących z Rady Ministrów, którą przeprowadzili niedawno dziennikarze „Rzeczpospolitej”, pokazuje, że obóz rządzący postanowił podnosić obciążenia fiskalne cichaczem, w sposób nieskoordynowany, żeby elektorat możliwie najpóźniej zorientował się, w którą stronę zmierzają zmiany. Poza wspomnianym już arcydziełem legislacji, jakim jest projekt zmian w podatku od nieruchomości, mamy też zapowiedź resortu klimatu, który chce objąć sprzedawców paliw napędowych i grzewczych obowiązkiem zakupu uprawnień do emisji dwutlenku węgla. Równolegle trwają prace nad zapowiedzianą wcześniej podwyżką akcyzy na papierosy oraz wejściem w życie od nowego roku przepisów o globalnym podatku minimalnym dla firm, który ma utrudnić chowanie się przed fiskusem w rajach podatkowych.

Puszczając takie legislacyjne tajniaczki, rząd nie zrobi jednego. Nie uporządkuje polskiego systemu podatkowego, który wciąż nie doszedł do siebie po wprowadzeniu Polskiego Ładu.      

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 32/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Tajniaczki