Reklama

Rosyjski pacjent

Rosyjski pacjent

24.08.2020
Czyta się kilka minut
Na naszych oczach najważniejszy opozycyjny polityk Rosji Aleksiej Nawalny walczy o życie. Leciał z Tomska do Moskwy, na lotnisku wypił herbatę, a na pokładzie samolotu poczuł się źle i stracił przytomność.
ROMAN PIMENOV / TASS / FORUM
S

Samolot lądował awaryjnie w Omsku, nieprzytomny Nawalny trafił na intensywną terapię. Przez dobę trwał targ, czy można wywieźć go do kliniki Charité w Berlinie. Omscy lekarze – początkowo wyrażający zgodę na transport – wstrzymali decyzję po rozmowach z „facetami w czerni”, którzy przybyli do szpitala i nikogo nie dopuszczali do Nawalnego. Dopiero po tym, jak u Putina interweniowali europejscy politycy, w tym kanclerz Merkel, wyrażono zgodę na wylot i pacjent trafił do Berlina. Gdy piszę te słowa, niemieccy lekarze nie wydali jeszcze komunikatu o powodach zapaści Nawalnego. Współpracownicy opozycjonisty nie mają wątpliwości: to otrucie, a trucizna została dodana do herbaty, którą Nawalny wypił przed podróżą (na zdjęciu: protest w Tomsku, 20 sierpnia).

Nawalny nie zagraża władzy Putina, ochranianej przez silny i zwarty aparat, ale jest drzazgą, która powoduje stany zapalne. Jego Fundacja Walki z Korupcją publikuje wyniki śledztw w sprawie przekupnych urzędników i komentuje błędy władz, ujawniając degenerację systemu. Nawalny ma potencjał, by poruszyć tłumy. W sytuacji, gdy na Białorusi od dwóch tygodni trwają protesty, na Kremlu zrobiło się nerwowo. Podobne wydarzenia w Rosji, inspirowane białoruskim odrodzeniem obywatelskim, są przez Putina wysoce niepożądane.

Niedawno w Charité leczono aktywistę Piotra Wierziłowa, który został otruty nieznaną substancją. Wcześniej głośnym echem odbiła się próba otrucia eksagenta Siergieja Skripala substancją nowiczok. Przy tej okazji przypominano inne przypadki trucia osób niewygodnych dla Kremla: m.in. próbowano otruć Annę Politkowską, gdy leciała do Biesłanu (później została zastrzelona), dziennikarza i opozycjonistę Władimira Kara-Murzę (dwukrotnie, ale bezskutecznie), a otruty polonem Aleksander Litwinienko zmarł. Szaleństwo czy metoda? ©

 

Więcej na: labuszewska.blog.tygodnikpowszechny.pl

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

W latach 1992-2019 związana z Ośrodkiem Studiów Wschodnich, specjalizuje się w tematyce rosyjskiej, publicystka, tłumaczka, blogerka („17 mgnień Rosji”). Od 1999 r. stale współpracuje z „...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Ciekawe, jak duzi mogą więcej, działania Chin, Rosji czy USA choćby nie wiem jak bulwersujące uchodzą im zawsze płazem, a wszyscy odwracają oczy i udają, że nie widzą. To są ci patologiczni koledzy ze szkoły których starannie omijaliśmy a nauczyciele się bali. Myślę, że jeszcze długo będą mieli licencje na zabijanie.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]