Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Rosyjski chłopski książę

Rosyjski chłopski książę

26.12.2015
Czyta się kilka minut
Za bunt przeciw carowi dekabrysta Siergiej Wołkoński zapłacił wielką cenę: stracił arystokratyczną pozycję, rodzinę i świat, który znał. Dopiero na syberyjskim wygnaniu znalazł Rosję, jakiej szukał.
George Dawe, „Książę Wołkoński”, ok. 1825 r. Fot. Domena Publiczna / WIKIPEDIA
W

Wilgotne powietrze tylko pogłębiało wrażenie chłodu panującego w Petersburgu. Rankiem 26 grudnia 1825 r. (14 grudnia wedle kalendarza juliańskiego) na rozległym placu przed gmachem Senatu w równych szeregach stały w milczeniu zbuntowane pułki gwardyjskie.

Car Mikołaj posłał na plac generała Miłoradowicza, weterana wojen z Napoleonem, by ten przemówił żołnierzom do rozsądku. Ale młodzi oficerowie, obwieszeni orderami za bohaterskie czyny w poprzednich wojnach, byli jak w gorączce i nie chcieli słuchać. Miłoradowicz padł zabity. Mijały godziny, zaczęło się ściemniać. Cesarz zebrał więc wierne oddziały, kazał otoczyć buntowników i osobiście udał się na plac. Panował chaos, z obu stron leciały obelgi. Mikołaj jeszcze się wahał, ale w zamieszaniu ktoś strzelił w jego stronę. Adiutant cara rzucił „Najjaśniejszy Panie, nic nie wskóramy, tu trzeba kartaczy!”. Armaty dały ognia, padali...

15419

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Tak to ten, który jak to niektórzy powiadają w kalesonach, krył się przed naszymi listopadowymi powstańcami w zakamarkach Zamku Królewskiego w Warszawie.Nie chciał być carem. A mógł. Wtedy pewno nie byłoby Dekabrystów a książę Wołkoński nie byłby chłopskim księciem. My Polacy mamy w tym pewien udział. Ten udział nazywa się Joanna Grudzińska. To właśnie dla miłości do tej kobiety, książe Konstanty, porzucił możliwość bycia carem i został jej mężem. Był to wielki mezalians.My Polacy czasem fascynujmy sie losami polskiej kochanki Napoleona..... a nie wiemy że dzięki naszej rodaczce Mickiewicz, kiedyś w przyszłości spotka się a nawet zaprzyjaźni z Dekabrystami. Gdyby nie Joanna Grudzińska wielu naszych dzielnych licealistów nie musiało by omawiać mickiewiczowskiego " Do przyjaciół Moskali". Tak sobie myślę, człowiek który dla miłości, potrafił zostawić tak wiele nie mógł być tak złym człowiekiem, jak myślimy o Konstantynie z naszych polskich pozycji.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]