Sto lat niepodległości Białegostoku

Burzliwy wiek XX raz za razem wyznaczał mu rolę miasta przesiedlanego i zasiedlanego, okupowanego i wyzwalanego, wielonarodowego, a zarazem swoiście polskiego.

Reklama

Sto lat niepodległości Białegostoku

Sto lat niepodległości Białegostoku

11.02.2019
Czyta się kilka minut
Burzliwy wiek XX raz za razem wyznaczał mu rolę miasta przesiedlanego i zasiedlanego, okupowanego i wyzwalanego, wielonarodowego, a zarazem swoiście polskiego.
Msza polowa na Rynku Kościuszki z okazji wejścia wojsk polskich do Białegostoku, 22 lutego 1919 r. / ZE ZBIORÓW KOLEKCJONERSKICH: MIECZYSŁAWA MARCZAKA, TADEUSZA CHAŃKI I JANA MURAWIEJSKIEGO
Msza polowa na Rynku Kościuszki z okazji wejścia wojsk polskich do Białegostoku, 22 lutego 1919 r. / ZE ZBIORÓW KOLEKCJONERSKICH: MIECZYSŁAWA MARCZAKA, TADEUSZA CHAŃKI I JANA MURAWIEJSKIEGO
D

Dzień uroczystych „zaślubin” Białegostoku z II Rzecząpospolitą przypadł na niedzielę 22 lutego 1919 r. Na Rynku Kościuszki stawiły się rzesze mieszkańców, by powitać defilujące pułki Wojska Polskiego. W ślad za żołnierzami maszerowały poczty sztandarowe cechów rzemieślniczych, członkowie białostockiej Ochotniczej Straży Ogniowej i uczniowie.

Towarzyszące tamtym wydarzeniom uniesienie wspominał „Dziennik Białostocki”: „Jako prąd elektryczny przeleciał przez tłum, który drgnął, zakołysał się, czapki i kapelusze poleciały w powietrze, a z piersi wyrwały się okrzyki: Niech żyje Polska!”. Wszystko zwieńczyła msza odprawiona przed kościołem farnym, przyozdobionym tego dnia w biało-czerwone barwy.

Tak skończyła się wojna światowa i uciążliwa okupacja niemiecka, a rozpoczynały rządy niepodległej Rzeczypospolitej.

Białostocka mozaika

W 1918 r., u progu nowej epoki, Białystok był miastem czterech wyznań: większość ówczesnych mieszkańców (ponad 53 proc.) stanowili Żydzi, katolików było nieco mniej (ok. 40 proc.), liczebność ewangelików i prawosławnych zaś przedstawiała się na poziomie odpowiednio 3,3 proc. i 2,9 proc. Narodowościowa mozaika znajdowała odzwierciedlenie w składzie Tymczasowego Komitetu Miejskiego – ciała utworzonego jeszcze za czasów okupacji niemieckiej: w jego skład wchodziło ośmiu Żydów, sześciu Polaków, Rosjanin i Niemiec.

Po przejęciu władzy przez Polaków, na stanowisko miejskiego komisarza delegowano Ignacego Mrozowskiego. Do czasu mianowania nowych władz musiał on znaleźć z Komitetem wspólny język. W kwestii podziału stanowisk w administracji przyjęto zasadę, że połowę ogólnej liczby pracowników magistratu stanowić mają Polacy, resztę zaś inne narodowości. Obrady miały odbywać się w języku polskim, wszystkie ogłoszenia również publikowano po polsku, ale z jednoczesnym tłumaczeniem na inne języki miejscowe.

Pierwsze miesiące niepodległości wypełniały przede wszystkim starania o zapewnienie ludności miasta odpowiedniej aprowizacji. Poza tym głównym celem cywilnej administracji było nadanie mu bardziej polskiego charakteru. Podczas pierwszych wyborów do Rady Miejskiej władze centralne chciały zapewnić Polakom większość w miejscowym samorządzie. Aby tak się stało, na mocy decyzji komisarza z 10 maja 1919 r. obszar miasta został powiększony przez przyłączenie doń okolicznych wiosek i letnisk, zamieszkałych w przeważającej większości przez Polaków. Zmiany te spotkały się z nerwową reakcją części środowisk żydowskich, które zdecydowały się na bojkot wyborów.

Choć Białystok był już częścią Polski, to przez kolejnych kilka miesięcy władzę nad miastem sprawowała oddzielna od reszty kraju administracja – cały region podporządkowany został tzw. Zarządowi Cywilnemu Ziem Wschodnich. Wywołało to jednak w mieście sprzeciw, a rezolucję o uregulowanie tej kwestii, skierowaną do władz w Warszawie, poparło 37 tys. mieszkańców Białostocczyzny. Inicjatywę wsparli też miejscowi posłowie. W lipcu 1919 r. poseł i zarazem ksiądz Stanisław Hałko domagał się w Sejmie ujednolicenia administracji z administracją byłej Kongresówki i zniesienia przepustek, które wciąż obowiązywały mieszkańców terenów położonych na wschód od Narwi. W sierpniu 1919 r., gdy Sejm przyjął ustawę powołującą do życia województwo białostockie, postulaty te zostały spełnione.

Na ulicy Białegostoku, niedziela, 9 października 1938 r. / BOLESŁAW AUGUSTIS / ALBOM.PL
Na ulicy Białegostoku, niedziela, 9 października 1938 r. / BOLESŁAW AUGUSTIS / ALBOM.PL

1920: miasto frontowe

Pierwsze miesiące w nowej Polsce nie należały do łatwych. We znaki dawał się brak żywności i paserstwo, któremu władze nie potrafiły zaradzić. Ludność cierpiała nędzę, a pogłoski o korupcji urzędników budziły oburzenie i były powodem rozczarowania nową rzeczywistością. W raporcie sporządzonym w marcu 1920 r. na zlecenie II Oddziału (wywiadowczego) Sztabu Generalnego na temat sytuacji w mieście czytamy: „Ludność niechętnie i nieufnie odnosi się do władz, zarządzenia ich wypełnia pod przymusem, ciężary państwowe ponosi z ociąganiem, wojsko obdarza dużo mniejszą sympatią. Prądy opozycyjne rosną z każdym dniem”. Na popularności zyskiwały ugrupowania lewicowe, wzywające do zawarcia pokoju z rządem bolszewickim. Podczas manifestacji pierwszomajowych w mieście wznoszono okrzyki przeciw wojnie.

Wkrótce, podczas kampanii roku 1920, Białystok stał się miastem frontowym. Ze wschodu napływało wielu uciekinierów, których należało wyżywić i zapewnić im opiekę. Wraz z rosnącą liczbą uchodźców pojawiły się epidemie cholery i tyfusu.

Białystok stał się też pierwszym z większych miast Polski centralnej zajętych przez Armię Czerwoną. 30 lipca 1920 r. – w ślad za nacierającymi na zachód wojskami Tuchaczewskiego – w Białymstoku zjawili się członkowie tzw. Polrewkomu (Tymczasowego Komitetu Rewolucyjnego Polski), czyli utworzonego z polecenia władz bolszewickich, prowizorycznego rządu przyszłej „czerwonej” polskiej republiki. Tego samego dnia ów rząd – z Feliksem Dzierżyńskim, Julianem Marchlewskim, Feliksem Konem w składzie – ogłosił manifest proklamujący powstanie Polskiej Socjalistycznej Republiki Rad, a przedstawiciele „nowej władzy” zaprezentowali się mieszkańcom na wiecu przed słynnym Pałacem Branickich.

W obserwującym tę scenę tłumie znalazł się 15-letni wówczas Stanisław Hertel, który uwiecznił tamten moment w swoich pamiętnikach: „Na balkonie stali: Dzierżyński, Marchlewski, Kon i inni, jak mi wyjaśnił ojciec. Wygłaszali przemówienia, z których nic nie rozumiałem, a które pewnej grupie ludzi przypadły do gustu, bo od czasu do czasu pojawiały się oklaski”. Bolszewickie hasła zapowiadające nowy sprawiedliwy ład nie spotkały się jednak z entuzjazmem mieszkańców. Żywot Polrewkomu był zresztą krótki, a jego losy przypieczętowała bitwa warszawska.

Powolna modernizacja

Gdy umilkły wojenne salwy, Białystok włączył się w budowę nowego państwa. Lata 20. i 30. to czas przyspieszonej modernizacji. Pamiętające czasy carskie tramwaje konne – zwane przez mieszkańców „konką” – wyparła komunikacja autobusowa. Po ulicach kursowało 14 autobusów w barwach firmy o litewsko brzmiącej nazwie „Autokaros”. Gdzieniegdzie jeszcze drewniane, miasto zachowywało swój wielokulturowy charakter: bywało, że na jednej ulicy spotykały się procesja na Boże Ciało, manifestacja młodzieży żydowskiej i prawosławny kondukt żałobny.

W latach 1930-34, gdy wojewodą białostockim był Marian Zyndram-Kościałkowski, miasto wypiękniało. Za jego kadencji powstały Planty: rozległy park miejski. W niedzielne popołudnia wylegało tam na spacery białostockie mieszczaństwo. Niektórzy pozowali do zdjęć w restauracji luksusowego hotelu Ritz. Za sprawą Kościałkowskiego rozbudowano kanalizację i sieć ulic.

Wojewoda zdawał sobie sprawę z roli sportu dla umacniania tożsamości lokalnej, dlatego wspierał pomysł utworzenia Białostockiego Klubu Sportowego Jagiellonia. Rodowód klubu był związany z 42. Pułkiem Piechoty, który latem 1920 r. wsławił się w walce z bolszewikami na ulicach miasta.

Wszystko to nie mogło przesłonić rzeczywistości zdominowanej przez kryzys gospodarczy i bezrobocie. Na przełomie lat 20. i 30. mieszkańcy Białegostoku i okolic masowo szukali zarobku poza Polską. W samym tylko 1930 r. z województwa wyjechało – głównie do Francji i USA – 6,5 tys. ludzi. Byli to głównie Żydzi, dla których coraz gorsza sytuacja w przemyśle włókienniczym często oznaczała ruinę.

Kres żydowskiego świata

Emigracja zarobkowa tylko w niewielkim stopniu zmieniła narodowościowy charakter Białegostoku: w 1939 r. funkcjonowało tu niemal sto bożnic i domów modlitwy. Poza nieliczną spolonizowaną warstwą inteligencji, ludność żydowska zachowywała kulturową odrębność, a patriotyzm lokalny stanowił ważny element jej tożsamości. Świadczą o tym np. wspomnienia Aleksandra Dreslera: „Publiczka białostocka należała do patriotycznych. Pamiętam, jak występował reprezentant Polski Rotholz, bokser światowej sławy. Żydzi białostoccy rozgrzani walką Stasia Góreckiego [zawodnika miejscowej Jagiellonii – red.] z tą bokserską sławą wrzeszczeli: Bij Żyda! Bij!”.

Koniec liczącej niemal 40 tys. ludzi społeczności białostockich Żydów nadszedł wraz z zajęciem miasta w 1941 r. przez Niemców. Ci, którzy nie zginęli z rąk Einsatzkommanda, zostali uwięzieni w getcie. Rozpoczęta w sierpniu 1943 r. likwidacja getta spotkała się z bohaterskim, choć beznadziejnym oporem miejscowej konspiracji żydowskiej. Ci, którzy zostali przy życiu, trafili do obozów zagłady i obozów pracy.

Żydowska historia miasta dotarła tym samym do swego kresu. Namiastka tamtego Białegostoku przetrwała dzięki krótkiemu filmowi Saula Goskinda (współtwórcy słynnej wytwórni filmowej Kinor, tworzącej w języku jidysz). Za sprawą zrealizowanego w 1939 r. dokumentu pt. „Żydowskie życie w Białymstoku” wyjątkowa atmosfera miasta – wraz ze spacerującymi po nieistniejących dziś ulicach i modlącymi się w nieistniejących świątyniach ludźmi – nie odeszła bez śladu.

Podwójna okupacja

Podczas II wojny światowej Białystok doświadczył podwójnej okupacji: najpierw sowieckiej (w latach 1939-41), później niemieckiej (1941-44). W tym czasie także jego polscy mieszkańcy poddani zostali masowemu terrorowi na niespotykaną dotąd skalę. Egzekucje, łapanki i wywózki na roboty były na porządku dziennym.

Wspólnym celem obu okupantów było pozbawienie Polaków społecznej, ekonomicznej i politycznej pozycji, jaką zajmowali tu przed wojną. W tym sensie doświadczenie upadku własnego państwa, pozbawienie możliwości wyrażania tożsamości narodowej czy religijnej oraz terror dotknęły ich w sposób szczególny.

Zarówno III Rzesza, jak i Związek Sowiecki próbowały antagonizować zamieszkujące Białystok narodowości, wygrywając jedną przeciw drugiej. Sowieccy komisarze faworyzowali więc ludność białoruską, choć w tym samym czasie wśród represjonowanych, więzionych i deportowanych nie brakowało działaczy białoruskiego ruchu politycznego czy prawosławnych duchownych. Brutalne realia okupacji położyły kres przedwojennej wielo­kulturowej białostockiej społeczności, która coraz bardziej rozpadała się po szwach narodowościowych.

27 lipca 1944 r. – dzień, w którym do miasta wkroczyła ponownie Armia Czerwona – wyznaczył nową cezurę w historii Białegostoku. Cały region został potraktowany jako część Związku Sowieckiego – jak w latach 1939-41. W mieście zainstalował się gorispołkom (miejski komitet wykonawczy), wprowadzono czas moskiewski i ogłoszono mobilizację do Armii Czerwonej. W nieodległej Sokółce radzieccy komisarze zaczęli powoływać do życia kołchozy i sowchozy.

Działacze partyjni dokładali starań, by nadać miastu sowiecki charakter: wszędzie wisiały portrety Stalina, z głośników słychać było sowieckie pieśni wojskowe, wyświetlano sowieckie filmy. Wszystko to napędzało plotki o planowanym wcieleniu Białostocczyzny do Białoruskiej Socjalistycznej Republiki Sowieckiej. Wkrótce okazały się bezpodstawne – jeszcze z końcem lipca 1944 r. Stalin podpisał z „lubelskim” Polskim Komitetem Wyzwolenia Narodowego układ o granicach, przyznający ten teren Polsce (choć informacji tej nie podano do publicznej wiadomości).

Zmiany w krajobrazie demograficznym miasta, do których doszło po 1944 r., okazały się mieć decydujące znaczenie z punktu widzenia jego tożsamości. Podczas II wojny światowej Białystok stracił niemal połowę mieszkańców, ale już pod koniec lat 50. liczba ludności znów sięgnęła 100 tys. ludzi. Po wojnie napływali doń głównie wygnańcy z ziem wschodnich II RP, wcielonych teraz do Związku Sowieckiego, a także mieszkańcy miasteczek i wsi z regionu. Wśród nich był znaczny odsetek ludności pochodzenia białoruskiego.

Przystań dla wilniuków

W wyniku wojny zmienił się nie tylko skład ludnościowy, ale też wygląd miasta. Wedle różnych szacunków w gruzach leżało 60-70 proc. przedwojennej zabudowy. Śródmieście z Rynkiem przestało istnieć.

W 1947 r. zaczęła działać Białostocka Spółdzielnia Mieszkaniowa, a Chanajki – dawną dzielnicę żydowskiej biedoty (i towarzyszącego biedzie występku) – powoli zastępowano nowymi blokami. Poza uruchomieniem starych fabryk włókienniczych, w ramach pierwszego planu sześcioletniego w mieście powstał nowy Zakład Przemysłu Bawełnianego Fasty.

Na przekór wszystkiemu kwitło też życie kulturalne. Białystok stał się bowiem swoistą przystanią dla artystów z Wilna, którzy opuszczali wcielone do Związku Sowieckiego miasto. Wśród licznego grona aktorów czy plastyków był architekt Stanisław Bukowski, który nadał centrum nowy kształt. Również dzięki wysiłkowi wileńskich profesorów w 1949 r. powołano w Białymstoku Akademię Medyczną.

Nowa władza komunistyczna spotkała się z raczej obojętnym przyjęciem większości mieszkańców. O niskim zaufaniu do niej świadczą dojmujące braki kadrowe, jakie trapiły tutejszą PPR, a później PZPR: w latach 1948-56 stanowisko I sekretarza KW PZPR zajmowało aż ośmiu działaczy, wszyscy spoza regionu. Co więcej, aż do końca lat 40., a nawet na początku lat 50. na terenie województwa działało aktywnie antykomunistyczne podziemie niepodległościowe.

Cukiernia „Buza” Murawiejskiego przy ul. Lipowej (Piłsudskiego), lata 30. XX w. / ZE ZBIORÓW KOLEKCJONERSKICH: MIECZYSŁAWA MARCZAKA, TADEUSZA CHAŃKI I JANA MURAWIEJSKIEGO
Cukiernia „Buza” Murawiejskiego przy ul. Lipowej (Piłsudskiego), lata 30. XX w. / ZE ZBIORÓW KOLEKCJONERSKICH: MIECZYSŁAWA MARCZAKA, TADEUSZA CHAŃKI I JANA MURAWIEJSKIEGO

Kolejne metamorfozy

Powojenna wymiana ludności – zwłaszcza zaludnienie Białegostoku mieszkańcami pochodzącymi z terenów wiejskich – stała się z czasem przyczyną powstania szeregu stereotypów na temat miasta.

Polacy z innych stron kraju uważali Białystok za „większą wieś”, której mieszkańcy trzymają kury na balkonach i karpie w wannach. Dla reszty kraju białostoczanie uchodzili za tak zadeklarowanych sympatyków Związku Sowieckiego, że nawet ich kalendarze miały wskazywać datę z dwutygodniowym opóźnieniem...

Rzeczywistość była o wiele bardziej skomplikowana. Faktycznie, jeszcze pod koniec lat 70. większość mieszkańców Białegostoku pochodziła ze wsi lub była pierwszym pokoleniem urodzonym w mieście. Ludność napływowa tylko częściowo przyjmowała miejski styl życia, w niektórych kwestiach pozostając przy swoich zwyczajach.

Wrażenie „trochę miasta, trochę wsi” potęgował fakt, iż jeszcze długo po wojnie istniały dzielnice z zabudową typu wiejskiego: drewniane domy z ogródkami i zabudowaniami gospodarczymi. Niemal w centrum miasta, na Bojarach czy Piaskach, wciąż można było usłyszeć pianie koguta.

Białystok doświadczył tym samym – a raczej cały czas doświadcza – kolejnej w XX wieku metamorfozy.

Na mapie Polski dał się zaś poznać jako miejsce, gdzie wartości miejskie nieustannie mieszają się z wiejskimi, a nawyki, postawy oraz świato­poglądy ścierają się i uzupełniają nawzajem. ©

Korzystałem z książek: „Białostoczanie lat 20-tych, lat 30-tych” Adama Czesława Dobrońskiego i Jolanty Szczygieł-Rogowskiej, „Białystok: historia miasta” Adama Dobrońskiego oraz „Historii Białegostoku”.

Dodatek do „Tygodnika Powszechnego” 7/2019: Od niepodległości do niepodległości: Białystok 1919–2019

Redakcja: Patrycja Bukalska, Wojciech Pięciak

Fotoedycja: Grażyna Makara, skład: Marta Bogucka

Korekta: Sylwia Frołow, Grzegorz Bogdał, Maciej Szklarczyk

Partner dodatku: Wschodzący Białystok

Redakcja „Tygodnika” serdecznie dziękuje za pomoc przy pracy nad dodatkiem Pani Jolancie Szczygieł-Rogowskiej, dyrektor Galerii im. Sleńdzińskich w Białymstoku, oraz Pani prof. Joannie Sadowskiej, dziekan Wydziału Historyczno-Socjologicznego Uniwersytetu w Białymstoku.

Na okładce: białostoczanie, ul. Kilińskiego, czerwiec 1938 r. Przedwojenne fotografie Bolesława Augustisa można obejrzeć na stronie www.albom.pl, którą prowadzi Stowarzyszenie WIDOK. Odnaleziona przypadkowo w 2004 r. kolekcja uchodzi dzisiaj za najciekawszy przykład tzw. polskiej fotografii ulicznej.

Galeria zdjęć
  • Cukiernia „Buza” Murawiejskiego przy ul. Lipowej (Piłsudskiego), lata 30. XX w. / ZE ZBIORÓW KOLEKCJONERSKICH: MIECZYSŁAWA MARCZAKA, TADEUSZA CHAŃKI I JANA MURAWIEJSKIEGO
  • Na ulicy Białegostoku, niedziela, 9 października 1938 r. / BOLESŁAW AUGUSTIS / ALBOM.PL

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]