Sport: ulubiona zabawka Putina

Rosyjski hokeista udziela wywiadu, krytykuje wojnę i prezydenta. Weterani krajowych lodowisk nazywają go zdrajcą i obcym agentem. Sami biorą udział w propagandowych szopkach z literką „Z” na piersi. Dlaczego sport jest tak ważny dla rosyjskiego reżimu?
w cyklu Rosyjska Ruletka

28.09.2023

Czyta się kilka minut

Nikita Zadorov.  Calgary, Kanada, 24 stycznia 2022 r. , fot. IMAGO  /Larry MacDougal / East News
Nikita Zadorov. Calgary, Kanada, 24 stycznia 2022 r. , fot. IMAGO /Larry MacDougal / East News

Hokeista Nikita Zadorow poza kręgiem kibiców nie był w Rosji postacią znaną. Ale wywiad udzielony popularnemu emigracyjnemu blogerowi, w którym skrytykował on Putina i wojnę, wywołał tsunami komentarzy w rosyjskich mediach, stawiając sportowca w świetle jupiterów. Sport to w putinowskiej Rosji broń, przy pomocy której reżim buduje iluzję swojej siły. Stosunek do wojny stał się osią podziałów również w środowisku sportowym. 

Zadorow od 2021 r. gra w kanadyjskiej drużynie Calgary Flames (jest wychowankiem klubu CSKA Moskwa, przez ostatnią dekadę grał w kilku amerykańskich klubach). Kilka dni temu udzielił dwugodzinnego wywiadu Jurijowi Dudiowi, jednemu z najciekawszych rosyjskich blogerów młodego pokolenia. Przed wojną Dud’ był najpopularniejszym specjalistą od wywiadów, w których poruszał trudne tematy i zadawał niestandardowe pytania, realizował też filmy dokumentalne (m.in. „Kołyma”, „Biesłan”, „HIV”). Docierał głównie do młodej widowni. Po wybuchu wojny zdecydował się na emigrację, w kwietniu 2022 r. został uznany w Rosji za „agenta zagranicznego”. 

W wywiadzie Nikita Zadorow krytykuje wojnę, która przynosi same straty. Ubolewa, że rosyjscy hokeiści występują podczas turniejów z literą „Z” na piersi. Literą, która stała się symbolem agresji i poparcia dla niej. 

„Dlaczego nie jeżdżę do Rosji po rozpoczęciu operacji specjalnej? Bo niedobrze mi się robi. Mam iść do restauracji na Patriarszych Prudach, kiedy bomby wybuchają dwa tysiące kilometrów ode mnie? To główna przyczyna. Jest mi wstyd. Poza tym nie chcę tam pojechać, bo jak się akurat zacznie mobilizacja, to nie zdołam wydostać się z kraju i stracę sezon. Po co mam ryzykować? Gram w NHLJestem hokeistą, a nie politykiem” – przyznał Zadorow. 

Mówił też o obawach obecnych w środowisku rosyjskich hokeistów grających w NHL: po ogłoszeniu przez Putina rozpoczęcia „operacji specjalnej” wielu graczy bało się utraty wiz i pozwoleń na dalszą grę w Ameryce. Jego zdaniem grupa podzieliła się na tych, którzy uznali, że należy wydać wspólne oświadczenie potępiające wojnę, i na tych, którzy nie chcieli zabierać głosu. Do tej drugiej grupy należy Aleksandr (Alex) Owieczkin, najbardziej znany rosyjski hokeista, od niemal dwudziestu lat grający w NHL. 

W marcu 2022 r. pytany przez amerykańskich dziennikarzy o swój stosunek do wojny Owieczkin odpowiedział dyplomatycznie: „To nie należy do sfery, którą mogę kontrolować. Mam nadzieję, że wkrótce to się zakończy i że w obu krajach nastanie pokój. Putin jest moim prezydentem, ale ja nie jestem politykiem, tylko sportowcem. Nie chcę żadnej wojny, nieważne, kto walczy, Rosja czy Ukraina, inne państwa. Powinniśmy żyć w pokoju”. Może warto przypomnieć, że Owieczkin w 2017 i 2018 r. jednak mocno zaangażował się politycznie – popierał Putina i jego politykę, wcześniej, w 2014 r. podobała mu się aneksja Krymu. Zadorow w wywiadzie przyznaje, że utrzymuje kontakty z Owieczkinem, ale o polityce nie rozmawiają. „Jesteśmy po prostu kolegami. Nie poruszam tematu jego poglądów politycznych”.

Suwerenny hokej

Obrońca Calgary Flames nie powiedział w wywiadzie nic, co mogłoby zagrozić reżimowi. Po prostu zaprezentował swoje zdanie. Spokojnie, bez bluzgów. Może właśnie to (i jeszcze fakt, że materiał obejrzało ponad 3,3 miliona użytkowników, a skomentowało, głównie pozytywnie, prawie 19 tysięcy) wywołało wściekły atak rosyjskich hokeistów i weteranów lodowisk. 

Na Zadorowa posypały się groźby za obrazę symbolu wojny i prezydenta. Jeden z atakujących „dobrze poradził” Zadorowowi, aby nie przyjeżdżał do Rosji. Czego zresztą sam hokeista, jak wspomniałam, nie planuje, obawiając się choćby mobilizacji. I nie bez kozery: bramkarz Iwan Fiedotow miał rozpocząć karierę w NHL w drużynie Philadelphia Flyers. W lipcu 2022 r., tuż przed planowanym wyjazdem, na oczach dziennikarzy został wzięty pod ręce przez komisarzy wojenkomatu i zapakowany do samochodu. Oznaczało to jedno: wzięcie w kamasze, zakaz wyjazdu i powołanie na rok do drużyny rosyjskiej marynarki wojennej (w taki sposób Fiedotow odbył zasadniczą służbę wojskową), a po tym – kontrakt z wojskowym klubem CSKA Moskwa. Zadorow mówi o przypadku Fiedotowa w rozmowie z Dudiem: przypuszcza, że kolega został zastraszony i dlatego nie wyjechał z Rosji po odbyciu służby zasadniczej, choć czekał na niego kontrakt w USA.

W dyskusji po wywiadzie Zadorowa przypomniano, że rosyjski hokej jest teraz „suwerenny”, to znaczy rosyjskie drużyny hokejowe, w tym sborna (czyli reprezentacja narodowa) w ramach sankcji światowej federacji IIHF zostały na kolejny sezon wykluczone z międzynarodowych rozgrywek. Specjaliści są zdania, że to mocno obniża poziom. Ale przypominają, że rosyjskie kluby są uzależnione finansowo od pomocy państwa. Szczególnie taki klub jak CSKA Moskwa, sztandarowy klub rosyjskiej armii. Dlatego zawodnicy nie tylko nie pozwalają sobie na publiczną krytykę, ale zgadzają się na takie nagłaśniane przez kremlowskie media akcje jak wspieranie batalionu Espanola, w którym walczą kibice klubu. Jak zauważył Zadorow, faktycznym właścicielem CSKA jest Rosnieft’, wielka korporacja zarządzana przez kumpla Putina, Igora Sieczina. Gracze są skazani na udział w proputinowskich szopkach, mających świadczyć o pełnym poparciu dla prezydenta. Nikt ich o zdanie nie pyta.

Czy Rosja wróci na olimpiadę

W komentarzach pod wywiadem przewinęła się myśl (jeśli można to tak nazwać), że „zdrajca” musi pracować dla jakiegoś zagranicznego wywiadu, w przeciwnym razie nie pozwalałby sobie na takie antypatriotyczne wypady. Mieszka w Ameryce, a zatem musi grać wedle panujących tam reguł – dochodzą do wniosku panowie z putinowskiego lodowiska. Jeden z trenerów zauważa, że tych, którzy zmienili barwy, nikt nie lubi i nikt poważać nie będzie. Widocznie wypowiadający się o koledze zasłużeni mistrzowie sportu uważają, że na poważanie zasługują ci, co śpiewają w chórze wysławiającym literę „Z” i prezydenta. 

Sport jest jedną z ulubionych zabawek Putina. Do niedawna Władimir Władimirowicz lubił publicznie pokazywać, że dzięki codziennym ćwiczeniom zachowuje dobrą kondycję fizyczną (co prawda od dłuższego czasu telewizja nie prezentuje już prezydenta na siłowni, basenie czy stoku narciarskim), często wspominał też swoje młode lata spędzone na macie w klubie sportowym w Leningradzie; przyjaciele, z którymi tam zawarł znajomość, są dzisiaj obsypanymi łaskami bogaczami. Sport był sferą działalności zewnętrznej, która miała zapewnić Rosji pozycję światowego lidera. Ale po wyjściu na jaw afer dopingowych („umoczone” Soczi 2014 i nie tylko), putinowski sport złapał zadyszkę – zawodnicy zostali odsunięci od najważniejszych międzynarodowych imprez sportowych. Kolejną cezurę stanowiła inwazja na Ukrainę – MKOl oraz wiele (choć nie wszystkie) federacje poszczególnych sportów w 2022 r. ograniczyły lub udaremniły udział Rosjan w zawodach rangi mistrzowskiej. Ale rosyjscy lobbyści nie składają broni i szturmują gabinety urzędników najważniejszych organizacji międzynarodowego sportu. Teraz przed sesją MKOl, która ma się odbyć w Mumbaju w połowie października, w rosyjskiej prasie zaczynają pojawiać się spekulacje, że coś może uda się ugrać i uchylić ograniczenia dotyczące startów rosyjskich sportowców.

Natomiast sami rosyjscy sportowcy wybierają różne drogi: niektórzy zostają w kraju i zgadzają się na występy z „Z” na koszulce, inni wyjeżdżają za granicę. Jak choćby ostatnio młody panczenista Władimir Semirunnij, który wyjechał z Rosji i będzie trenować w Polsce. 

Dziękujemy, że nas czytasz!

Wykupienie dostępu pozwoli Ci czytać artykuły wysokiej jakości i wspierać niezależne dziennikarstwo w wymagających dla wydawców czasach. Rośnij z nami! Pełna oferta →

Dostęp 10/10

  • 10 dni dostępu - poznaj nas
  • Natychmiastowy dostęp
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Wybrane teksty dostępne przed wydaniem w kiosku
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
10,00 zł

Dostęp kwartalny

Kwartalny dostęp do TygodnikPowszechny.pl
  • Natychmiastowy dostęp
  • 92 dni dostępu = aż 13 numerów Tygodnika
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Wybrane teksty dostępne przed wydaniem w kiosku
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
79,90 zł
© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]
W latach 1992-2019 związana z Ośrodkiem Studiów Wschodnich, specjalizuje się w tematyce rosyjskiej, publicystka, tłumaczka, blogerka („17 mgnień Rosji”). Od 1999 r. stale współpracuje z „Tygodnikiem Powszechnym”. Od początku napaści Rosji na Ukrainę na… więcej