W górach znaleźli szczątki człowieka. W pobliżu były niedźwiedzie”. Takim tytułem wabił w ostatni weekend Onet. Materiał dotyczył zdarzenia z Kolorado, ale clickbajtowe hasło skrojono pod rosnącą w Polsce internetową panikę przed największym drapieżnikiem Karpat. Te same zabiegi stosują inne portale.
Strach dobrze się klika
Po tym, gdy w kwietniu na Pogórzu Bukowskim niedźwiedź zabił 58-letnią kobietę szukającą w trudno dostępnych ostępach zrzutów poroża – oraz w szczycie sezonu turystycznego w Tatrach, gdy ludzie publikują w sieci filmy z „podchodzącymi” do nich zwierzętami – takie newsy przynoszą wydawcom zysk. Ilustrowanie ich wizerunkami niedźwiedzi z obnażonymi kłami stworzonymi przez AI, a nawet językowa zmiana nastawienia do myśliwych („są bezradni” – pisze inny portal w informacji z Finlandii), potęgują lęk.
Podchwycili go też regionalni politycy, co zaczęło działać na niekorzyść niektórych biznesów – w wielu miejscach Bieszczad masowy ruch turystyczny ma wciąż charakter sezonowy.
Gumowe kule i interwencje
Dobre zmiany przynosi podpisana w czerwcu przez prezydenta nowelizacja ustawy o ochronie przyrody oraz zainaugurowany w lipcu projekt ochrony niedźwiedzi w województwach małopolskim i podkarpackim, gdzie żyje zdecydowana większość tych zwierząt. Przepisy pozwolą służbom na płoszenie podchodzących do domów niedźwiedzi przy pomocy gumowej amunicji.
To rozwiązanie, które sprawdza się np. w Słowacji – zwierzęta szybko uczą się kojarzyć ból z miejscem, w którym go poczuły. W Polsce mają się tym zająć specjalne grupy interwencyjne. Jeśli będą działać z takim samym znawstwem jak organizowane dotąd przez pracowników TPN (problem szukających jedzenia w śmietnikach niedźwiedzi znają od lat mieszkańcy Kościeliska i Zakopanego), jest szansa, że mieszkańcy Karpat poczują się bezpieczniej.
Chaos zamiast prewencji
To jednak mało – w informowanie o ruchu niedźwiedzi, prewencję i edukację powinni włączyć się leśnicy i samorządy. Na razie jest chaos.
Umieszczanie przez Lasy Państwowe przy szlabanach tabliczek „Uwaga niedźwiedzie” przypomina ostrzeganie przed tym, że na drogach jeżdżą samochody – komunikaty powinny pojawiać się w rejonach, gdzie faktycznie zauważa się niedźwiedzie. To nie organizacje ochrony zwierząt, lecz gminy powinny też zadbać o takie śmietniki, których niedźwiedzie nie otworzą.
Ile jest niedźwiedzi?
A co z liczebnością zwierząt? Zdaniem cytowanego przez PAP dr. Wojciecha Śmietany z Fundacji Przyroda i Nauka populacja niedźwiedzi rośnie o kilka procent rocznie, jest jednak trzykrotnie mniejsza od oficjalnych statystyk. W lesie zmienia się niewiele.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.










