Republika a la Sarkozy

Trwa deportacja Romów z nielegalnych obozowisk we Francji: samolotami do Bukaresztu odleciało już ponad 100 osób (głównie kobiet i dzieci), 750 czeka w kolejce. Nie stawiają oporu; każdy otrzymuje 300 euro "na zachętę".
Czyta się kilka minut

Francuski rząd zdecydował o deportowaniu tej grupy imigrantów po tym, jak w Saint-Aignan nad Loarą Romowie podpalili kilka samochodów i zaatakowali komisariat (miał to być odwet za zabicie Roma przez policjanta). Obozowiska uznano "za kuźnie przestępców, których należy się pozbyć".

Akcji z niedowierzaniem przyglądają się Bruksela i Waszyngton. Do zaprzestania deportacji wezwał Benedykt XVI. Następnego dnia szef MSW Brice Hortefeux zgodził się na rozmowy z arcybiskupem Paryża André Vingt-Trois. Wątpliwe jednak, czy coś to zmieni. 80 proc. Francuzów popiera politykę imigracyjną prezydenta Nicolasa Sarkozy’ego, a to cenne poparcie po lawinie afer wokół Pałacu Elizejskiego. Sarkozy nie wystraszy się też oskarżeń o rasizm. Niektórzy mówią, że prezydent ma na punkcie imigrantów obsesję (sam jest z pochodzenia Węgrem). Podobną akcję przeprowadził już jako szef MSW: w 2000 r. zamknął centrum dla uchodźców w Calais, a w 2005 r. zaostrzył prawo wobec imigrantów (m.in. wprowadził obowiązkowe testy DNA). Już jako prezydent wprowadził zakaz noszenia burek.

Sarkozy tłumaczy, że broni wartości Republiki. Kłopot w tym, że jego działania słabo przystają do dewizy "wolność, równość, braterstwo". Jej realizacji upatrywałabym raczej we wcielaniu w życie istniejących, bardziej humanitarnych norm prawa, które - paradoksalnie - Francja posiada wobec tzw. grup koczowniczych (żyje tu 300 tys. nomadów). I tak wg "prawa Bessona" gmina ma wyznaczyć teren na obozowisko dla każdej grupy 5 tys. koczowników. Ale władze regionalne uchylają się od tego, a Romowie osiedlają się gdzie popadnie. Może lepiej byłoby wpierw "przesiedlić" ze stanowisk kilku merów, zamiast deportować współobywateli z Unii Europejskiej, którzy i tak mogą wrócić?

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 35/2010