Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Rekonstrukcja kursu

Rekonstrukcja kursu

09.01.2018
Czyta się kilka minut
Skala realnie przeprowadzonych zmian w rządzie zaskoczyła wszystkich i jest sygnałem, że Mateusz Morawiecki ma sporą swobodę działania.
Rekonstrukcja rządu PiS. Warszawa, 9 stycznia 2018 r. / fot. East News
Rekonstrukcja rządu PiS. Warszawa, 9 stycznia 2018 r. / fot. East News
D

Dobre dla PiS-u. Ale czy dobre dla Polski? Spektakl rekonstrukcji rządu wlókł się od jesieni i osłabiał wizerunek partii jako sprawnie trzymanej w ryzach maszyny politycznej. Połowiczna jego kulminacja w postaci zamiany miejsc Mateusza Morawieckiego i Beaty Szydło nie przerwała spekulacji o napięciach w łonie władzy – z dyżurnym pytaniem, ile tak naprawdę samodzielności dostał nowy premier (i czy jest to jego czas próby w konkursie na przyszłego następcę prezesa) i czy prezydent zdoła zaistnieć jako podmiot w tej grze i uzyska swoje główne upragnione trofeum, czyli głowę ministra obrony. Ten stan zawieszenia zaczynał właściwie sugerować, jakby w PiS-ie po dwóch latach wyczerpała się energia kreowania faktów politycznych i, pomimo sukcesu w podboju sądownictwa, powoli obierał kurs na dotrwanie do wyborów, przy rozbudowie silnego przekazu populistycznego, nękaniu opozycji i ostrej retoryce antyunijnej. Ostatnie spekulacje, kiedy już była znana data ogłoszenia nominacji, krążyły raczej wokół pewnego programu minimum – dymisji Witolda Waszczykowskiego, Jana Szyszki (a i to było oceniane jako niepewne) czy Anny Streżyńskiej i Andrzeja Adamczyka.

Skala realnie przeprowadzonych zmian zaskoczyła wszystkich i jest niewątpliwie sygnałem, że Mateusz Morawiecki ma sporą swobodę działania. Nie chodzi tylko o nową panią minister finansów czy szefów świeżo powołanych resortów przedsiębiorczości i technologii oraz inwestycji i rozwoju (miejmy nadzieję, że pan premier nie będzie mylił tych pokrewnych nazw). Nowy minister spraw zagranicznych, choć pozbawiony całkowicie zaplecza politycznego, nie wydaje się bynajmniej bezwolną kukiełką. Jeśli nawet będzie wykonywał polecenia, to sama jego postać – dyplomatycznego fachowca o porządnym „etosowym” rodowodzie dawnej opozycji, zaangażowanego wcześniej w budowę ważnego filaru III RP jakim była służba cywilna – każe się domyślać, że owe polecenia mogą być znacznie bardziej w kompromisowym duchu. Będą też zapewne pasowały do zręczniejszej gry z Brukselą, jaką – na razie w sferze raczej nadziei niż faktów – uosabiać miał Morawiecki.

Oczywiście samodzielność w PiS-ie nie całkiem spełnia słownikową definicję tego słowa i nikt, nawet najbardziej namaszczony nie może się łudzić, kto tu naprawdę decyduje. Morawieckiemu będzie o tym przypominać choćby Joachim Brudziński, jeden z najwierniejszych członków zakonu PC, który odtąd będzie pilnować mu w rządzie policji – oraz Mariusz Błaszczak, z MSW przesunięty do MON, by porządkować bałagan w armii, której stan był przeciwieństwem tromtadrackiego przekazu, jaki suflował otoczeniu Antoni Macierewicz, mistrz budowy nikomu niepotrzebnego napięcia.

Właśnie dymisja Macierewicza jest najbardziej spektakularnym elementem rekonstrukcji i ten dzień za jakiś czas może być właśnie tak pamiętany – jako moment początku jego upadku. O tym, jak były szef MON się bronił i intrygował, wiadomo było sporo, wystarczyło obserwować gorączkę w przychylnych mu mediach. Znacznie ciekawsze jest, jak i na jakich warunkach doszło do tego, że jednak Andrzej Duda na ostatniej prostej dopiął swego i wymusił jego odejście. Można się teraz po prostu cieszyć, ale to na pewno nie koniec historii. Macierewicz ma rozległe wpływy w partii, której jest nadal wiceprzewodniczącym, oraz sprawnie zorganizowane otoczenie medialne – już w godzinę po ogłoszeniu zmian można było zobaczyć, jak skutecznie wobec takiej „zdrady Dudy” uruchomiło się wycie twardego jądra „kościoła smoleńskiego”. W tym sensie warto koniecznie przyjrzeć się środowym obchodom kolejnej miesięcznicy – co i kto podczas niej powie, może być dobrym zwiastunem czekającego PiS konfliktu. Zwłaszcza, że objęcie rządowej funkcji przez Joachima Brudzińskiego, trzymającego dotąd partię w garści, wymusi przetasowania w jej władzach, do których powinno dojść w ciągu paru tygodni – i to będzie realny dalszy etap rekonstrukcji, równie ważny, jak decyzje ogłoszone we wtorek. 

PiS wyjątkowo długo znosił to jajo, ale w końcu okazało się całkiem smakowite. Zmiany w rządzie na pewno będą wizerunkową korzyścią – nawet najwięksi sceptycy w końcu muszą się ucieszyć np. wyrzuceniem Jana Szyszki i łatwo zapomną, jak długo musieliśmy znosić ten skandal. Mogą też oznaczać pewne opamiętanie partii, której można już było zarzucić zupełne upojenie władzą. Z drugiej jednak strony trzeba też pamiętać, że jest to nadal rząd superpremiera Jarosława Kaczyńskiego, nadal w pewnych kwestiach tkwiącego mentalnie głęboko w latach 90., forsującego sobie tylko znaną koncepcję gruntownej rewolucji. Jest to nadal rząd ze Zbigniewem Ziobrą jako nadzorcą dalszego procesu demontażu samodzielności władzy sądowniczej, rząd minister Anny Zalewskiej i jej bezładnej reformy oświaty, rząd, gdzie zmiana stanowiska nie oznacza, iż nagle Mariusz Błaszczak nabierze choć trochę rozumu oraz szacunku dla zasad demokracji i swobód obywatelskich.

„Polska jest takim pięknym żaglowcem płynącym po coraz bardziej nieznanych morzach i oceanach. (…) Ale też to, czy zawinie bezpiecznie do zatoki, portu czy znajdzie nowe drogi, zależy nie tylko od siły żagli, masztów, ale przede wszystkim od załogi” – mówił dziś Mateusz Morawiecki.

Przy wszystkich istotnych politycznie zmianach, w których próbujemy się dziś rozeznać, jedno pozostaje niezmienne: jeśli w ogóle ktoś ma na mostku kapitańskim pojęcie, do jakiego portu płyniemy, to nie jest jednak port, jaki się podoba sporej części Polaków. Ich zdanie obecna władza dalej będzie lekceważyć.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Zawodu dziennikarskiego uczył się we wczesnych latach 90. u Andrzeja Woyciechowskiego w Radiu Zet, po czym po kilkuletniej przerwie na pracę w Fundacji Batorego (program pomocy dla...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

A może to po prostu wizerunkowa zagrywka JK? Tak jak schował Macierewicza przed wyborami, tak teraz chowa kontrowersyjnych polityków, by urobić sobie wahającą się część elektoratu. Bo twardy i tak pozostanie. Poza tym szkód się już nie odwróci. Nie wrócą niezawisłe sądy i skuteczny Trybunał Konstytucyjny. Teraz wiemy, dlaczego tak się spieszyli ze zmianami. To, co budziło największe sprzeciwy, zostało zrobione w pierwszej połowie kadencji. W drugiej połowie ma działać siła spokoju i łagodności, żeby wytrącić broń z ręki przeciwników i przekonać do siebie nieprzekonanych. Nie ma się z czego cieszyć. JK jest mistrzem skutecznych strategii.

Słusznie. Szkód dotychczas poczynionych nie przysłoni się już uśmiechami nowego premiera, ani uśmiechem numer 15 prezydenta od podpisywania. Nie jesteśmy w stanie podnieść i postawić naszego Kraju w miejscu jakie zajmował kilka lat temu. Mnie osobiście nikt nie zrekompensuje poczucia ohydy jakiego doznaję oglądając i słuchając prokuratora stanu wojennego rozwalającego naszą praworządność. I proszę, panie premierze nie wmawiać swoim wyznawcom, że to Komisja Europejska wypuściła dżina z butelki. To wyście tę butelkę zbili, łamiąc Konstytucję, zmieniając ustrój Polski. Nikt mnie nie przekona do tego, że wola rządzących jest ponad prawem, tak jak próbujecie do tego przekonać.

W pełni podzielam ten pogląd

.

Myślę sobie, że to dobrze, że odszedł pan Macierewicz, jeszcze lepiej, że pan Szyszka przestanie niszczyć polskie lasy, ale też uważam, że Pan Radziwiłł nie będzie nękał lekarzy, a Pan Waszczykowski może odnajdzie Escobar. O Pani Streżyńskiej nic nie wiem, co pewnie dobrze o niej świadczy. Gdyby odszedli Prokurator Generalny i Pani od Edukacji, to te nieznane im oceany byłyby pewnie łatwiejsze ... Jędrzej Bukowski

Jeśli ktoś zakłada, a takich ci u nas dostatek, że Jarosław Kaczyński za życiowy cel postawił sobie zniszczenie Polski to nic nie rozumie z tego co się dzieje w polskiej polityce. Można się z tego śmiać ale Prezes postawił sobie ambitne zadanie zbudowania mocarstwa nad Wisłą. Mateusz Morawiecki odbiera i nadaje na tych samych falach. Ten rok będzie niestety kolejnym rokiem konfrontacji "zakompleksionych polaczków" czyli tych co to kłaniają się w pas unijnym komisarzom i pani Merkel nawet wtedy gdy oni tego od nas nie oczekują z "Dumnymi Polakami", którzy nikomu kłaniać się nie chcą. Pierwsi zapominają, że utwierdzanie się w kompleksach to grzech, a drudzy niepotrzebnie unoszą się pychą co też jest grzechem.

Tak właśnie jest Szanowny. Prezes sobie założył że wyrośnie na Naczelnika. I pod tym kątem działa. Ma dookoła zgraję potakiwaczy i od 2 lat narobili takich szkód , że jeszcze nasze prawnuki tego nie ogarną. Co do pańskich kompleksów wobec Pani Merkel i Niemców ogólnie milczę, żeby nie obrażać niepotrzebnie. Co do kłaniania się to jestem dumny , że przez jakiś czas byłem Europejczkiem. To se ne vrati. Azjatą nie będę. Pan jak chcesz to proszę bardzo. Przypomnę tylko, że tak hołubiony przez Szanownego Pan Morawiecki, egzystując w europejskich strukturach bankowych dorobił się takiej kasy, że mnie jest trudno sobie tę kwotę wyobrazić. No to co jest? Teraz już Europa jest zła? Wstyd dalej tę kasę cyckać jako bankier? Naczelny wyjaśniacz słów wszelakich Czarnecki z posady polskiej żyje? Nie proszę Pana on kopie ładną forsę z Parlamentu Europejskiego. W naszych warunkach już byłby okładany wszelkimi karami finansowymi za opluwanie swojego źródła dobrego utrzymania przez , pożal się Boże, Marszałków. I tak można w nieskończoność. Mocarstwo wam się marzy? Chyba takie azjatyckie racze. Nie ma siły, nie przerobicie mnie na wyznawcę watażków. Za bardzo polubiłem wolność i swobodę.

Zwłaszcza Niemcy ze swoimi ( podwójnymi )standardami. https://wiadomosci.wp.pl/niemiecki-sad-zezwolil-na-wycinke-starozytnego-lasu-zamiast-niego-kopalnia-wegla-6192222505064065a

Życzę Panu sąsiada za płotem, albo za ścianą takiego jak Pan opisał "niezakompleksionego"

Asertywność to dobra cecha zarówno w wymiarze osobistym jak i w relacjach międzynarodowych. Nie możemy ulegać silniejszym jak to choćby czyniły, zresztą często bardzo zdolne, panie, które padały na kolana przed Weinsteinem.

W życiu politycznym i międzyludzkim trzeba być dyplomatą. Jeżeli kilkanaście osób(państw) ma się porozumieć między sobą to trzeba iść zawsze na jakieś ustępstwa, a nie walić każdemu prosto z mostu co się myśli i czekać, żeby wszyscy nas kochali (i bez warunków dawali pieniądze).

Oj przydałaby się szkoła dla dyplomatów w Warszawie.

Czekam w nieopisanym napięciu, kiedy wreszcie obudze się w kraju bedacym "mocarstwem nad Wisła":)))))))))))))))))) Jakim trzeba być człowiekiem bujającym w obłokach, żeby poważnie brac pod uwagę podobna bzdure...Jarosław Kaczyński z pewnoscia do takich nie należy, a jego cel polityczny jest całkiem prozaiczny i dostepny dzięki głupocie manipulowanych przez niego wyborców: władza, władza i jeszcze raz władza. A żeby ja utrzymać, musi zapewnić swoim akolitom politycznym kase, kase i jeszcze raz kase
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]