Razem przez życie

Ania miała 8 lat, gdy wraz z trójką młodszego rodzeństwa trafiła do SOS Wioski Dziecięcej. Ich biologiczni rodzice nadużywali alkoholu, nie pracowali, stosowali przemoc.
Czyta się kilka minut
Danuta Ulidowicz pracuje w SOS Wiosce Dziecięcej w Biłgoraju od początku jej istnienia, czyli od 30 lat. W tym czasie wychowała już 17 dzieci. / Fot. Benno Neeleman
Danuta Ulidowicz pracuje w SOS Wiosce Dziecięcej w Biłgoraju od początku jej istnienia, czyli od 30 lat. W tym czasie wychowała już 17 dzieci. / Fot. Benno Neeleman

Dzieci chodziły brudne, nie dojadały. Ania często musiała bronić młodszego rodzeństwa przed agresją ze strony pijanego ojca. Sama pilnowała, by miało ono co jeść. Powoli zapominała, że jest dzieckiem.

Kiedy dzieci trafiły do domu Ewy w SOS Wiosce Dziecięcej, Ania była nieufna i czujna. Pilnowała, czy rodzeństwu nie dzieje się krzywda. Długo gromadziła nocami jedzenie „na później”, żeby starczyło dla braci i siostry, gdyby znów wydarzyło się coś złego. – Serce mi się krajało, kiedy patrzyłam na tę chudziutką, delikatną dziewczynkę. Długo nie chciała zrozumieć, że ona też ma prawo być dzieckiem, że może spokojnie iść do szkoły, spotkać się z koleżanką, a ja w tym czasie zajmę się maluchami. Młodsze dzieci były spragnione mojej uwagi, miłości, chciały się przytulać, bawić. Ania nie – wspomina Ewa, Mama SOS.

Kobieta wiedziała, że musi dać dziewczynce czas. Ania dobrze się uczyła. Najbardziej lubiła biologię. Wśród drzew, roślin i zwierząt czuła się najlepiej. To ją zbliżyło do pani Ewy, która z wykształcenia jest inżynierem środowiska. Urządzały sobie lekcje na powietrzu, chodziły na długie spacery, rozpoznając gatunki drzew. Ewa nigdy nie zapomni dnia, gdy Ania po raz pierwszy wzięła ją za rękę.

Dziś Ania ma 38 lat, męża i trzy córki, pracuje w aptece. Jej Mama SOS mieszka niedaleko. Jest już na emeryturze, lecz chętnie pomaga w opiece nad dziećmi. Także rodzeństwo Ani jest już samodzielne. – W SOS Wiosce Dziecięcej odnalazłam dom i miłość rodzicielską. To pozwoliło mi stać się tym, kim jestem dzisiaj. Teraz wiem, że aby stać się dorosłym, najpierw trzeba być dzieckiem – mówi Ania.Obecnie pod opieką Stowarzyszenia SOS Wioski Dziecięce znajduje się ponad 1400 opuszczonych i osieroconych dzieci. Z okazji 30-lecia działalności Stowarzyszenie organizuje akcję pod hasłem „Aby stać się dorosłym, najpierw trzeba być dzieckiem”, której celem jest zebranie funduszy na wsparcie usamodzielniających się podopiecznych.


Aby wspomóc podopiecznych organizacji, wystarczy zrobić przelew na konto: 07 1240 6247 1111 0000 4975 0683

Formularz wpłaty znajduje się w wydaniu papierowym „TP”. Wpłaty można też dokonać za pośrednictwem strony http://wioskisos.org/pomoz-jednorazowo.html

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 25/2014

Artykuł pochodzi z dodatku SOS Wioski Dziecięce