Raport misji OBWE po wyborach prezydenckich. Polskie media ocenione

Ze wszystkim można przedobrzyć. Jeśli się powtarza pięćsetny raz argument o sutenerskiej przeszłości kandydata, odbiorca ma prawo być zmęczony i zirytowany – być może wystarczy mu to przypomnieć „tylko” sto razy.
Czyta się kilka minut
Dziennikarze na wieczorze wyborczym Rafała Trzaskowskiego. Sandomierz, 18 maja 2025 r. // Fot. Beata Zawrzel / Reporter
Dziennikarze na wieczorze wyborczym Rafała Trzaskowskiego. Sandomierz, 18 maja 2025 r. // Fot. Beata Zawrzel / Reporter

Raport obserwatorów Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OBWE) na temat naszych wyborów prezydenckich przemknął przez media niemal niezauważony. I nic dziwnego, bo nie ma on na ich temat wiele dobrego do powiedzenia. Królową stronniczości została TV Republika, brylująca w zohydzaniu Polakom Rafała Trzaskowskiego (przy kompletnej bezczynności pisowskiej wciąż KRRiT). Oglądałem ją w kampanii i śmiem twierdzić, że nie ma faktu, którego ta stacja by nie przekręciła.

Media publiczne i TVN w raporcie OBWE

Martwi jednak, że raport OBWE jako wyraźnie stronnicze wymienia również TVP i TVP Info, a w drugiej kolejności TVN oraz Onet – tym razem jako media przesadnie sprzyjające Trzaskowskiemu. Względną bezstronność zachować miały Polsat oraz Interia; ja dodałbym jeszcze Wirtualną Polskę. To dzięki niej dowiedzieliśmy się, jak nieprzejrzyste i niespójne (wspomina o tym raport) były działania państwowego instytutu NASK w sprawie nielegalnego finansowania reklam internetowych, które wychwalały prezydenta Warszawy, atakując jednocześnie Karola Nawrockiego i Sławomira Mentzena.

Najbardziej interesujący wniosek nie wynika jednak bezpośrednio z raportu misji OBWE, ale z analizy efektów wszystkich tych starań. Otóż można mieć poparcie największych mediów w Polsce, a wybory i tak przegrać. Przekonał się o tym jesienią 2023 r. PiS, który mimo  powodzi propagandy w TVP oraz wmawiania Polakom, że Donald Tusk jest agentem Niemiec – ostatecznie musiał oddać władzę. Teraz było podobnie. Rząd koalicji 15 października miał w swych rękach media publiczne i chętnie ich używał (choć na pewno nie tak prymitywnie jak PiS w czasach Jacka Kurskiego), miał życzliwość największych mediów prywatnych – i też nic nie wskórał.

Ze wszystkim można przedobrzyć. Jeśli się powtarza pięćsetny raz argument o sutenerskiej przeszłości kandydata, to odbiorca ma prawo być zmęczony i zirytowany – być może wystarczy mu ją przypomnieć „tylko” sto razy. Z innych analiz wynika zresztą, że na portalach społecznościowych (gdzie w dużej mierze rozstrzygnęła się ta kampania) odbiorcy mieli już tej opowieści dość, zwłaszcza po przeciwskutecznym występie premiera w Polsacie, kiedy to powołał się na skompromitowanego freak fightera, przez co osłabił też siłę rażenia sprawy kawalerki i ustawek. Być może gdyby część tego czasu poświęcono na wyjaśnienie, jaką wizję prezydentury ma Trzaskowski, osiągnąłby on lepszy efekt. Tyle że u nas za wizje wysyła się do lekarza.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 24/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Media oczami OBWE