Radykalna prawica patrzy na Wschód

Taktyka sił skrajnych (nie tylko prawicowych) polega na wkładaniu „stopy w drzwi”: gdy więcej uchodzi, można więcej robić.
Czyta się kilka minut

W przypadku skrajnej prawicy powoduje to także agresję uliczną. Warto zastanowić się nad przyczynami i środkami zaradczymi.


Zwalczanie przestępczości to nie spektakularne akcje, lecz mrówcza praca. Przez ostatnie lata politycy i urzędnicy dużo mówili, ale niewiele robili. Pierwszą decyzją nowego szefa MSW – jeżeli rzeczywiście chce coś zrobić – powinno być odbudowanie w policji biura i struktur terenowych tzw. wywiadu kryminalnego. Tego, który niegdyś nie dopuszczał do przestępstw chuligańskich. Gruntowne rozpoznanie to również możliwość dezintegracji środowiska i niedopuszczania do wyrastania autorytetów. To także wykorzystywanie istniejących przepisów – choćby tych dotyczących karania za propagowanie treści totalitarnych, siania nienawiści rasowej bądź obrażania uczuć religijnych. Wreszcie: to rola sądów, które niechętnie skazują za takie przestępstwa. Systematyczne podejście pozwoliłoby też na wykrycie sponsorów; tym powinna się zająć nie tylko policja, ale także służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo państwa.
To nie przesada: grupy agresywnych nacjonalistów często powiązane są z Rosją. Facebookowa strona „Rosyjska V Kolumna w Polsce”, na co dzień śledząca powiązania brunatnych bojówek z pieniędzmi i ludźmi ze Wschodu, publikuje dowody: zdjęcia, cytaty z grup dyskusyjnych „obrońców białej rasy”, ich materiały prasowe. Na jednym z forów wygoleni chłopcy, których można spotkać pod biało-czerwonymi flagami, chwalą się uczestnictwem w obozach wojskowych… pod Moskwą. Do Polski zjeżdżają instruktorzy szkół walki Wołk powiązani z bolszewicko-faszystowskim klubem motocyklowym Nocne Wilki. Szkolenia obejmują walkę wręcz, strzelanie, taktykę wojskową. Głośny był przypadek jednej z komend organizacji „Strzelec”, opanowanej przez prorosyjskich członków Falangi. Dopiero interwencja MON spowodowała ich wydalenie.


Co odwołujące się do prorosyjskiego panslawizmu bojówki robią poza internetem? Czy polskie służby interesują się nimi? Czy państwo zabierze się za rozwiązanie problemu? Przepis jest prosty: wychowanie (m.in. patriotyczne, lecz nie nacjonalistyczne), systemowa infiltracja, drakońskie kary dla przestępców. Prosty – pod warunkiem, że państwo nie istnieje tylko „teoretycznie”. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 48/2015