Areszt w Norwegii

Norweska policja zatrzymała Jana Petrovskiego – Rosjanina poszukiwanego przez Ukrainę za zbrodnie wojenne, które miał popełnić w Donbasie. Petrovsky niedawno... odwiedził Warszawę, goszczony przez polskich prorosyjskich nacjonalistów. Władzom najwyraźniej to nie przeszkadzało.
Czyta się kilka minut
Od lewej: Aleksiej Milczakow i Jan Petrovsky / / Źródło: http://khpg.org/en/index.php?id=1476975539
Od lewej: Aleksiej Milczakow i Jan Petrovsky / / Źródło: http://khpg.org/en/index.php?id=1476975539

Zatrzymanie przez policję norweską Jana Petrovskiego może być przełomem. Dotąd bandytów z Donbasu, działających tam w mundurach, zatrzymywali tylko Ukraińcy. Co warto podkreślić – również swoich. Z kolei Rosjanie swoich uważają za bohaterów. Trudno powiedzieć, czy zatrzymanie Petrovskiego przypadkowo zbiegło się z „defiladą” rosyjskiej floty u brzegów NATO. Może Norwegowie stwierdzili, że czas dać sygnał?

W każdym razie Petrovsky, który czuł się w Norwegii jak u siebie, został zatrzymany – co pewnie niepokoi jego kolegów, chętnie odpoczywających w krajach skandynawskich po trudach Donbasu... Pseudonim „Słowianin”, który nosił on w Donbasie, nie jest przypadkowy. Petrovsky należy do grupy rosyjskich nacjonalistów odwołujących się do tradycji starosłowiańskiej, co obejmuje pogańskie obrzędy, które zdają się traktować poważnie. Skrajny rasizm i nacjonalizm podparty jest tu mityczną ideologią zbliżoną do germańskich rojeń Hitlera. Petrovsky poszukiwany jest za zbrodnie, które miał popełnić jako członek oddziału „Rusicz”. Grupa złożona jest głównie ze skinheadów z Petersburga.

O ich psychice może świadczyć profil facebookowy kolegi Petrovskiego – Aleksieja Milczakowa. Chwalił się on filmem, jak zabija i zjada psa. Publikowane w sieci przez obu zdjęcia z Ukrainy, ze zmasakrowanymi zwłokami ukraińskich żołnierzy, i chwalenie się zadawanymi torturami – dopełniają obrazu psychiki seryjnego mordercy.

Milczakow w Rosji zapraszany jest do telewizji. A zatrzymany przez Norwegów Petrovsky niedawno... odwiedził Warszawę, goszczony przez polskich prorosyjskich nacjonalistów. Władzom najwyraźniej to nie przeszkadzało, bo po zwiedzeniu Warszawy i sfotografowaniu się na koncercie promującej faszyzm rosyjskiej grupy rockowej wyjechał spokojnie do Norwegii. Grupki osób identyfikujących się z nacjonalistycznymi ugrupowaniami, typu Obóz Wielkiej Polski, uznały za stosowne pochwalić się znajomością z przestępcą (na Facebooku można zresztą znaleźć fanów „Rusicza” działających otwarcie pod okiem naszych służb). Norwegowie uznali Petrovskiego za zagrożenie dla swego kraju. Pytanie, czy deportują go do Rosji, czy wydadzą Ukrainie, czy też sami postawią w stan oskarżenia? ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 44/2016