Radwańska i jaskółki

Wpis prezydenta Dudy na Twitterze, gratulacje wyświetlone na fasadzie Stadionu Narodowego… Ogólnokrajowa celebra po zwycięstwie Agnieszki Radwańskiej w turnieju WTA Finals była tym razem uzasadniona.
Czyta się kilka minut
Agnieszka Radwańska podczas WTA Finals w Singapurze, 29.10.2015 r. / / AFP PHOTO / MOHD FYROL
Agnieszka Radwańska podczas WTA Finals w Singapurze, 29.10.2015 r. / / AFP PHOTO / MOHD FYROL

W odróżnieniu od niedawnej fety wokół piłkarzy, kiedy można było pytać, czy wypada strzelać korkami od szampana z okazji samej kwalifikacji do turnieju, w którym wezmą udział jeszcze 23 inne kraje.

Mowa wszak o triumfie w rozgrywkach zwanych nieoficjalnymi mistrzostwami świata, w jednej z pięciu najważniejszych (pozostałe cztery to turnieje tzw. Wielkiego Szlema) tenisowych imprez. Mowa też o zwycięstwie w dyscyplinie, w której Polakom nigdy nie udało się osiągnąć niczego podobnego ­(posiadający od dekad status gwiazdy Wojciech Fibak zatrzymał się w drodze na szczyt o szczebelek niżej od 26-letniej krakowianki). „Jedna jaskółka wiosny nie czyni” – stwierdził Robert Radwański, proszony o opinię na temat nielubianego przez siebie trenera córki, Tomasza Wiktorowskiego, stając się bodaj jedyną w Polsce osobą, która tamowała entuzjazm.

Wiosnę w polskim sporcie widać tymczasem wyraźnie. Nie tylko w dyscyplinach popularnych lokalnie – jak żużel czy skoki narciarskie – ale też w tych, nad którymi wzdycha cały świat i którym towarzyszy wielka organizacyjno-finansowa machina (np. tenis lub piłka nożna, w której wystrzelił ostatnio Robert Lewandowski). Jeśli coś korci, by balon narodowej dumy nakłuć, to wątpliwość: czy kolejne fale entuzjazmu przełożą się na zmiany odczuwalne już nie tylko z pozycji ustawionego przed telewizorem fotela? Czy zmieni się coś w systemie szkolenia młodych sportowców, zwłaszcza w klubach piłkarskich, które słusznie dorobiły się opinii mistrzów krótkowzroczności? Czy posiadające status trzeciorzędnych lekcje wychowania fizycznego awansują choć ciut wyżej?

Sukces Radwańskiej w tym wszystkim z pewnością nie zaszkodzi.  ©
 

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 45/2015