Reklama

Rachunek za afront dyplomatyczny

Rachunek za afront dyplomatyczny

07.01.2019
Czyta się kilka minut
„Jestem raczej spokojny o efekt działania Komisji Europejskiej w sprawie ustawy obniżającej ceny energii elektrycznej w Polsce” – powiedział marszałek Senatu Stanisław Karczewski, pytany o zastrzeżenia Brukseli wobec tego aktu prawnego.
M

Marszałek zapewne ma rację. W sporze Unii z Polską eurokraci raczej nie zechcą dolewać do politycznego ognia tak wybuchowego paliwa jak zakaz udzielenia pomocy publicznej polskim dostawcom energii elektrycznej, który uderzyłby po kieszeniach polskie rodziny. W sprawie cenników za prąd rząd PiS-u hamletyzował wprawdzie przez wiele miesięcy i w końcu podjął najgorszą z możliwych decyzję o podwyżkach, którymi obciąży budżet (tj. podatników), ale dla przeciętnego Polaka ostatecznie liczy się to, że za prąd nie zapłaci o 30-40 proc. więcej.

Łatwe do odczytania są też intencje rządu, który ulgę w rachunkach postanowił zafundować nam w taki sposób, by jednocześnie podnieść ciśnienie euro­kratom. Ustawodawstwo unijne dopuszcza pomoc publiczną dla przedsiębiorstw, o ile zostanie ona zgłoszona Komisji Europejskiej do zatwierdzenia. Z tego obowiązku zwolniono tylko wsparcie dla małych i średnich przedsiębiorstw i wybranych branż – np. firm zajmujących się ochroną środowiska lub badaniami. Koncerny energetyczne nie załapują się do żadnej z tych grup, stąd wniosek, że rację ma też rzeczniczka Komisji, iż „takie działania winny być notyfikowane, by Komisja mogła się im przyjrzeć”.

Gdyby Bruksela chciała powiedzieć polskiemu rządowi „nie”, miałaby zatem do tego prawo. Bo czym, jeśli nie narzędziem pomocy publicznej, byłby Fundusz Wypłaty Różnicy Ceny? Ale w roku wyborów do europarlamentu byłoby to zbyt wielkie ryzyko. Co nie znaczy, że ten dyplomatyczny afront Unia puści płazem. Zapewne zapłacimy za niego rachunek w kolejnej sprawie, w której pozycja Warszawy w relacjach z Unią sprowadza się jedynie do bycia „notyfikowaną”. ©℗

Czytaj także: Marek Rabij: Stan napięcia

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Historyk starożytności, który od badań nad dziejami społeczno–gospodarczymi miast południa Italii przeszedł do studiów nad mechanizmami globalizacji. Interesuje się zwłaszcza relacjami...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]