Pytanie na pytanie

Nie jest łatwo odpowiadać na pytania dzieci. „Tato, czy jak umrzesz, dostanę Twój samochód?” – nie jest jeszcze najgorsze. „Tato, dlaczego, skoro nie wolno kłamać, powiedziałeś babci, że smakowała nam jej fasolka?” – z tym już trudniej.
Czyta się kilka minut
 / Fot. Aurélien Débat / ZAKAMARKI
/ Fot. Aurélien Débat / ZAKAMARKI

Oscar Brenifier, francuski nauczyciel i propagator filozofii, zmaga się tylko z takimi, najtrudniejszymi pytaniami. Seria „Dzieci filozofują” to skonstruowane ze stylizowanych na dziecięce pytań przewodniki po świecie moralności („Dobro i zło, co to takiego?”), egzystencji („Życie, co to takiego?”, „Ja, co to takiego?”), emocji („Uczucia, co to takiego?”). Każde pytanie pociąga za sobą kolejne, hipoteza goni hipotezę. Ale z gonitwy możliwych odpowiedzi wyłaniają się te najważniejsze – chociaż może nie brzmią one tak, jak byśmy tego oczekiwali.

Jak to w praktyce wygląda? Trochę tak jak podczas spotkań na żywo z Brenifierem. Sześćdziesięcioletni zażywny okularnik w kamizelce w kratkę i koszuli w paski docieka, czasem każe się tłumaczyć, a czytelnik/słuchacz odpowiada, ale przede wszystkim myśli.

– Dlaczego umieramy? – pyta filozof.

– Bo gdybyśmy byli nieśmiertelni, zaczęlibyśmy się w końcu nudzić – brzmi odpowiedź zaczerpnięta od któregoś z młodych interlokutorów. Brenifier „kradnie” pomysły dzieciom, jak sam wyjaśnia podczas prawie każdego publicznego spotkania.

– Skąd możemy to wiedzieć, skoro nikt nie jest nieśmiertelny? – drąży filozof. I zaraz pyta dalej: – Czy życie może nas znużyć?

Tak prowadzony dialog, opatrzony masą dowcipnych, szczegółowych ilustracji – takich jakie dzieci lubią najbardziej – wiedzie do niekonkluzywnej konkluzji: lepiej uświadomić sobie wartość życia, zdając sobie sprawę z jego granic.

Dzieci uwielbiają niekończące się odpowiadanie pytaniem na pytanie, nie przeszkadza im zaczepny ton autora, wręcz przeciwnie. Kwestia „Czy można nie kochać swoich rodziców?”, zilustrowana wizerunkiem niekształtnego stworka wpychającego do kubła na śmieci dwa podobne do siebie, tylko większe stworki, wywołuje salwy śmiechu.

Tylko czy na pewno wszystko należy kwestionować? Brenifierowi nie chodzi o podważanie wartości, polityczną niepoprawność czy bluźnierstwo. W rozdziale o przyczynie istnienia stawia hipotezę: „Istniejemy, bo tak chciał Bóg”. Z niej wynikają pytania: „Dlaczego Bóg stworzył człowieka?, „O jakiego Boga chodzi?” i „Co, jeśli ktoś nie wierzy w Boga?”. Na obrazkach zadumany człowiek wykuwa z kamienia postać na swoje podobieństwo. Patrzy w niebo i widzi religijne symbole: sześcioramienną gwiazdę, księżyc, krzyż. Patrzy ponownie w niebo i nie widzi nic.

Autor „Życia...” stawia sobie za cel zmuszenie ludzi do zastanowienia się nad tematami, nad którymi na co dzień z różnych przyczyn się nie zastanawiają. Dla jednych to będzie śmierć, dla innych miłość dzieci do rodziców, dla jeszcze kogoś miłość do siebie samego. Seria „Dzieci filozofują” może być wyzwaniem i przygodą dla każdego. Metoda, którą posługuje się Brenifier, wraca do żywego sokratejskiego źródła.


Oscar Brenifier „Dzieci filozofują”, przeł. Magdalena Kamińska-Maurugeon, wydawnictwo Zakamarki, Poznań 2014.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 12/2014