Publiczne „oskarżenia” o psychotropy. A może wolno już wszystko?

Nie wiem, czy „Gazeta Wyborcza” swoim tekstem o Cenckiewiczu przyczyniła się do zwiększenia bezpieczeństwa Polski. Stawiam, że zmniejszyła poczucie bezpieczeństwa wielu ludzi.
Czyta się kilka minut
Sławomir Cenckiewicz. Westerplatte, 1 września 2025 r. // Fot. Oliwia Domańska / East News
Sławomir Cenckiewicz. Westerplatte, 1 września 2025 r. // Fot. Oliwia Domańska / East News

„Co brał Cenckiewicz?” – czytam dziś na pierwszej stronie „Wyborczej”. Właśnie tak: „brał”,  co w pierwszym odruchu przywodzi na myśl narkotyki, ewentualnie mocno zmieniające zachowanie środki psychoaktywne. Inne słowo, np. „zażywał”, odsyłałoby w sposób jasny do farmakoterapii. 

W artykule Wojciech Czuchnowski ujawnia kulisy odebrania przez podległe rządowi służby dostępu do informacji niejawnych Sławomirowi Cenckiewiczowi, szefowi prezydenckiego Biura Bezpieczeństwa Narodowego. W ramach tej wiwisekcji autor ujawnia de facto leki, które prawicowy historyk zażywał (nazwy nie padają, ale poznajemy szczegółowo ich opis, nietrudno więc zgadnąć, o jakie grupy specyfików chodzi).

Ingerencja w intymne sprawy człowieka

Tu zastrzeżenie: Cenckiewicz nie jest – mówiąc delikatnie – z mojej bajki. Jego głęboka niechęć do Donalda Tuska, bliska współpraca z Antonim Macierewiczem oraz ujawnienie – w sposób manipulacyjny – planów obronnych Polski na wypadek agresji ze wschodu sprawiają, że postać ta może być zagrożeniem dla naszego bezpieczeństwa z powodów zgoła innych niż jego historia wizyt u lekarzy. 

Zastrzeżenie drugie: to sam Cenckiewicz zataił fakt zażywania leków w specjalnej ankiecie wypełnianej na potrzeby służb, o czym informowały już wcześniej inne media, na czele z „Rzeczpospolitą”, która napisała, że Cenckiewicz przyjmował specyfik działający na ośrodkowy układ nerwowy.

Mimo tych zastrzeżeń uważam, że „Gazeta Wyborcza” przekroczyła kolejną granicę ingerencji w intymne sprawy człowieka, w imię walki politycznej przystrojonej w dodatku w piórka dbania o „bezpieczeństwo państwa”. Czy trzeba było pytać, „co brał Cenckiewicz”? Czy było konieczne cytowanie ulotek leków, np. w tych fragmentach, które mówią, że ich przedawkowanie grozi śmiertelnym zejściem (każdy, kto czytał choć jedną ulotkę, wie, że umrzeć można nawet po zażyciu dziesięciu tabletek z paracetamolem)?

Podprogowy przekaz „Gazety Wyborczej”

Nie to jest jednak istotą nadużycia autora „GW”. Jest nią to wszystko, co mogło zrozumieć z jego tekstu tysiące czytelników, także tych, którzy – jak bohater tekstu Wojciecha Czuchnowskiego – zażywają bądź zażywali np. klasyczne leki antydepresyjne. Co roku w Polsce apteki sprzedają miliony opakowań takich specyfików, i jest to tendencja wzrostowa. Nie mają one, jak zapewniają psychiatrzy, potencjału uzależniającego, nie odurzają, za to pomagają lepiej funkcjonować. 

Współczesna psychiatria podkreśla zresztą, że uczestnictwo – podczas leczenia, również farmakologicznego – w życiu, także zawodowym, to nie tylko sytuacja częsta, ale po prostu będąca częścią procesu zdrowienia. Ale podprogowy przekaz „jedynki” „GW” jest zgoła przeciwny: jak już wziąłeś antydepresant, to możesz zaszkodzić Polsce, a skoro Polsce, to pewnie także własnej firmie, szkole, urzędowi.

Nie wiem, czy Czuchnowski i „GW” zwiększyli swoim tekstem bezpieczeństwo państwa. Stawiam, że zmniejszyli poczucie bezpieczeństwa wielu ludzi. 

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”