Przez Bramę

Czyta się kilka minut

W drugi dzień tygodnia modlitw o powołania kapłańskie Liturgia postawiła nas wobec słów Pana Jezusa zapisanych u św. Jana: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: kto nie wchodzi do owczarni przez bramę, ale wdziera się inną drogą, ten jest złodziejem i rozbójnikiem. Kto jednak wchodzi przez bramę, jest pasterzem owiec”. To jasne – Jezus chce dla Kościoła pasterzy, nie złodziei i rozbójników. My również o to prosimy, modląc się o powołania. Prosimy też za pasterzy – by nie stawali się z czasem złodziejami i rozbójnikami (ja proszę o to dla siebie).

Słowa Jezusa objawiają fundamentalne kryterium odróżnienia pasterza od złodzieja i łotra: pasterz wchodzi do owczarni przez bramę. Tu pada objaśnienie: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Ja jestem bramą owiec (...). Ja jestem bramą, jeśli ktoś wejdzie przeze Mnie, będzie zbawiony” (J 10, 1nn). W tym objaśnieniu ukryte są przynajmniej dwie intuicje.

Po pierwsze, potencjalny pasterz musi wejść przez „bramę owiec”. Pasterzem może być ten i tylko ten, kto najpierw chce być owcą. Tak jak Jezus, który – będąc Pasterzem – jest również Barankiem (śpiewamy o Nim w jednej z wielkanocnych prefacji, że „zawsze żyje jako Baranek zabity”). Dobrym nauczycielem może być tylko ten, kto nigdy nie przestał być zapalonym uczniem. Nie możesz prowadzić innych do wiary, jeśli sam jesteś niewierzący. Nie możesz kogokolwiek (np. swojego dziecka) nauczyć modlitwy inaczej, jak tylko zapraszając go najpierw do swojej własnej modlitwy. Dobrymi spowiednikami są jedynie ci, którzy sami się spowiadają.

Po drugie, skoro „bramą jest Jezus”, to znaczy, że najważniejszą kwalifikacją pasterza jest znajomość Jezusa – komunia z Nim, wypełnianie swojej misji nie tylko z Nim, ale raczej w Nim (in persona Christi). Trzeba „nauczyć się Jezusa”. To ważne, gdyż w dyskusjach na temat pożądanego modelu kapłaństwa lista tego, czego kandydaci powinni się nauczyć, nieustannie się wydłuża. Powinni np. uczyć się retoryki – bo cóż nam z księdza, który nie umie mówić. Powinni być dobrymi psychologami, no i pedagogami. Powinni zyskać kompetencje z zakresu przywództwa, ale i ekonomii (wszak mają być dobrymi gospodarzami) czy konserwacji zabytków (zawierzone są im przecież nierzadko wielkie dobra kultury). Bez znajomości nowoczesnych środków komunikacji nie dotrą do młodego pokolenia. Jedni każą się im uczyć kultury klasycznej i filozofii – by mogli poznać odwieczne ludzkie pytania; inni – przeciwnie – zapraszają ich do studiów kosmologii i nauk ścisłych – by mogli wejść w dialog ze współczesną nauką. A co dopiero mówić o bioetyce? No a wcześniej poważne studium teologii!

Żeby było jasne – wszystko to jest ważne (choć nie wszystko „równie ważne”), lecz bez „nauczenia się Jezusa” uczyni nas jedynie jeszcze sprawniejszymi złodziejami i rozbójnikami. Zaprawdę, zaprawdę. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 19/2021