Gdy pięć lat temu przychodził do Watykanu, mało kto wierzył w powodzenie jego misji. Nie dlatego, że był miękiszonem. Przeciwnie – wszyscy wiedzieli, że ścigał bossów cosa nostry, ‘ndranghety i mafii stołecznej (jako prokurator Palermo, Reggio Calabria i Rzymu). Ale z mafią watykańską – mówiono – nawet on sobie nie poradzi.
Rzeczywiście, misja Giuseppego Pignatonego, którego papież postawił na czele trybunału państwowego, wyglądała na straceńczą. Franciszek wypowiedział wojnę korupcji, ale watykański system prawny, oparty na Kodeksie Prawa Kanonicznego i przedwojennym prawie włoskim, nie dawał mu w niej żadnych szans. Potrzebował sędziego, który nie będzie zasłaniał się obowiązującymi przepisami, tylko powie, jak je szybko i skutecznie zmienić.
Już trzy miesiące później watykański prokurator generalny (zwany promotorem sprawiedliwości) uzyskał autonomię w ściganiu przestępstw, także tych popełnionych przez najważniejsze osoby w państwie. W kolejnym ruchu papież pozwolił stawiać przed sądem państwowym biskupów i kardynałów (dotąd sądzonych jedynie przez hierarchów równych im stopniem) i zgodził się, by ich procesy odbywały się z udziałem mediów. Wiele zmian wprowadzanych było na bieżąco, na podstawie tzw. reskryptów z audiencji udzielanych przewodniczącemu trybunału, jeśli tylko uznał, że przyśpieszy to i ułatwi prowadzenie sprawy (w ten sposób m.in. zalegalizowane zostały dowody pozyskane w drodze inwigilacji).
Dzięki temu udało się, w ciągu pięcioletniej kadencji sędziego Pignatonego, zakończyć trzy największe procesy o korupcję i malwersacje finansowe, w których na kary więzienia i wielomilionowe grzywny skazani zostali najważniejsi urzędnicy (m.in. kard. Angelo Becciu, były zastępca sekretarza stanu). Czy były sprawiedliwe, ocenią sądy kolejnych instancji (apelacyjny i kasacyjny). Ich główny cel – zerwanie z prawnym imposybilizmem i poczuciem bezkarności – został osiągnięty.
Kilka dni temu Watykan poinformował, że papież przyjął rezygnację przewodniczącego trybunału ze względu na wiek. Misja Giuseppego Pignatonego zakończy się 31 grudnia.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















