Prorocy technognozy: kto zaciera granice między technologią, religią i polityką

Wkraczamy w epokę, w której to, co niemożliwe, stanie się z pozoru (podkreślam: z pozoru) możliwe. Ale czy staniemy się przez to szczęśliwsi?
Czyta się kilka minut
Tomasz Stawiszyński // Fot. Karol Paciorek
Tomasz Stawiszyński // Fot. Karol Paciorek

W konkursie na najbardziej ekscentrycznego człowieka na świecie Bryan Johnson byłby niewątpliwie faworytem. Ten 47-letni miliarder z Doliny Krzemowej, twórca start-upów oraz właściciel funduszu inwestycyjnego, od 2021 r. poświęca się całkowicie… nieśmiertelności. Jego codzienna rutyna – można się z nią zapoznać na platformie Netflix, w filmie „Don’t Die: O człowieku, który postanowił żyć wiecznie” – podporządkowana jest powstrzymywaniu i odwracaniu procesów starzenia. Johnson śpi o ściśle wyznaczonych porach i jada posiłki skomponowane tylko z najzdrowszych składników, w optymalnej gramaturze i konsystencji. Od rana do wieczora nic, tylko naświetla się jakimiś lampami, poddaje licznym zabiegom, wciera w skórę kremy oraz maści, pochłania dziwne koktajle, monitoruje nocne erekcje (sic!), trenuje, a do tego łyka ponad sto różnych pigułek. Stosuje również dożylne wlewy i transfuzje, korzystając m.in. z krwi własnego syna. Na pytanie, czy kiedyś umrze, bez wahania odpowiada: „nie”.

Słuchając tego człowieka, przyglądając się praktykowanemu przezeń umartwianiu ciała, rytualnemu porządkowi, w jakim funkcjonuje, jego wampirycznym inklinacjom oraz głębokiej wierze we własną wiecznotrwałość – nie sposób nie zauważyć, że mamy do czynienia z fenomenem o charakterze religijnym. Przebranym w technologiczno-medyczny żargon, wprzęgniętym w fitnessową machinę, zorientowanym na ciało, niemniej noszącym oczywiste znamiona duchowości. Rzecz jasna, raczej spod znaku magii czy gnozy, które obiecują pełne wyzwolenie z okowów natury ludzkiej, niż ortodoksji, nakazującej akceptację ograniczeń i podporządkowanie się wyższej sile czy mądrości.

W tym sensie Johnson zdaje się wprost wyjęty z filmu „Substancja” lub serialu „Rozdzielenie”, o których tu niedawno pisałem. Dokładnie o takiej mentalności, takiej wizji świata traktują przecież te produkcje. Tyle że Johnson, po pierwsze, nie jest postacią fikcyjną, a po drugie kompletnie tego wszystkiego nie dostrzega. Z ujmującą naiwnością (a może raczej przerażającym fanatyzmem?) wierzy, że dzisiejsza technologia i nauka umożliwią mu realizację tych właśnie pragnień – pokonania śmierci, wolności totalnej – które zawsze jawiły się człowiekowi jako nieosiągalne ziemskimi metodami. Słychać to zwłaszcza w wywiadzie, którego niedawno udzielił portalowi „The Free Press”. 

W tym miejscu powinny wyświetlić się multimedia. Nie jest to jednak możliwe ze względu na Pani/Pana wybór preferencji plików cookies. W przypadku chęci wyświetlenia całości materiału wraz z multimediami niezbędna jest zmiana wybranych wcześniej preferencji.

Zmień ustawienia plików cookies

Stwierdził z ową ujmującą naiwnością (przerażającym fanatyzmem?), że sztuczna inteligencja jest w istocie powstającym na naszych oczach bóstwem. Dotąd słuchaliśmy opowieści o tym, że Bóg stworzył człowieka, teraz to my stwarzamy Boga. Byt nieskończenie przewyższający nas pod każdym względem. Jeszcze chwila, jeszcze kilkadziesiąt lat i ani się obejrzymy, a miniemy osławiony „punkt osobliwości”. Granicę, za którą maszyny stają się nieodróżnialne od ludzi. Kto wie, może nawet same te kategorie okażą się wówczas bezużyteczne, bowiem na równych prawach istnieć będzie po prostu wiele form podmiotowości, na bazie biologii i na bazie krzemu? W świecie zupełnie niepodobnym do czegokolwiek, co dzisiaj znamy, ba, co w ogóle jesteśmy sobie w stanie wyobrazić?

Przyznam, że najbardziej niepokoi mnie właśnie ta fundamentalna nieświadomość, charakterystyczna nie tylko dla Johnsona, ale w ogóle dla naszych czasów, których jest on modelowym wykwitem. Pomieszanie magii z technologią; gnozy z elektroniką; marzenia o samowyzwoleniu z ekonomią i polityką; mitologii i popkulturowych klisz z maszyną i fabryką. Podobną stylistyką operuje przecież Elon Musk, jeden z najpotężniejszych ludzi na świecie. Wprawdzie – a w każdym razie nic o tym nie wiemy – nie pochłania on jeszcze stu suplementów dziennie i nie naświetla się życiodajnymi lampami, ale za to snuje niesamowite wizje bezpośredniego połączenia ludzkiego mózgu z internetem. I zachowuje się niczym szalony, operetkowy prorok.

Obok Muska zasiada zaś od niedawna Mark Zuckerberg, inwestujący gigantyczne pieniądze w rozwój wirtualnej rzeczywistości (ostatnio w ten wyścig włączyła się także firma Apple). Mariaż technologii, religii i polityki staje się coraz głębszy i rozleglejszy, zacierają się pomiędzy nimi granice. Wkraczamy więc w epokę, w której to, co niemożliwe, stanie się z pozoru (podkreślam: z pozoru) możliwe. Fantazje będą się realizować, a sztuczne światy zdawać znacznie bardziej prawdziwe aniżeli świat prawdziwy (owszem, istnieje coś takiego, a iteracja „prawdziwości” to zabieg celowy).

Nic przy tym jednak nie wskazuje na to, żebyśmy mieli być z tego powodu szczęśliwsi, mniej samotni, bardziej dla siebie otwarci i wyrozumiali; żebyśmy dzięki temu rozwijali wrażliwość i współczucie, uważność na innych, zdolność do miłości, radości i poświęcenia. Przeciwnie. W filmie „Don’t Die” rzuca się to w oczy – świat Johnsona, podobnie jak świat innych proroków tej osobliwej technognozy, jest światem upiornie pojedynczym. Przenikniętym obsesją na własnym punkcie, kultem własnej nieprzemijającej doskonałości, która i tak przecież okaże się iluzją (założymy się?). Wreszcie, światem wampirycznym, bo traktującym innych przede wszystkim jako zasoby – co jest wyjątkowo niebezpieczne z uwagi na polityczne konsekwencje.

Nie wiem jak wy, ale ja nie chciałbym w takim świecie żyć. Zwłaszcza wiecznie.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 10/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Prorocy wiecznego życia