Wśród wielu postulatów, jakie w negocjacjach z pracodawcami podnoszą dziś pracownicy na całym świecie, jest też tzw. prawo do oddzielenia. Do tego, by po pracy móc wyłączyć służbowy laptop i komórkę, nie musieć odbierać maili, SMS-ów czy telefonów od szefa, by nie zabierać ze sobą pracy do domu. W serialu „Rozdzielenie” – którego drugi sezon właśnie pokazuje Apple TV – pewna korporacja realizuje je w dość ekstremalnej formie.
Pracownicy serialowego Lumenu nie tylko nie zabierają ze sobą pracy do domu, ale po wyjściu z pracy zapominają, co w niej robili. Dzięki operacji instalującej w mózgu specjalny czip, ich osobowość rozszczepia się na dwie części – prywatną i zawodową. W prywatnym życiu nie mają pojęcia, co robią w pracy, i w każdy dzień roboczy mają ośmiogodzinną dziurę w życiorysie. Ale też, przebywając w pracy, nie mają pojęcia, kim są na zewnątrz – nie wiedzą, czy mają rodzinę, czy są samotni, czym się interesują, gdzie mieszkają, a nawet jak się nazywają.
W pracowniczej dystopii
Serial oparty na podobnych założeniach można było nakręcić na kilka różnych sposobów: jako pogodną, nawet jeśli operującą dość surrealistycznym humorem komedię, jak drapieżną polityczno-społeczną satyrę na współczesny kapitalizm, a nawet jak horror.
„Rozdzielenie” łączy wszystkie te rejestry. Zaczyna się jak absurdalna komedia, im lepiej poznajemy jednak bohaterów pracujących na specjalnym piętrze przeznaczonym dla „rozdzielonych” pracowników, tym mniej zabawna, a bardziej przerażająca wydaje się nam ich sytuacja.
Pracowników w siedzibie firmy wita wielka płaskorzeźba przedstawiająca profil XIX-wiecznego założyciela firmy Kiera Egana. Przywodzi na myśl socrealistyczny monumentalizm, przedstawienia Marksa, Engelsa czy Lenina z gmachu KPZR albo jakiegoś metalurgicznego kombinatu w dawnych Niemczech Wschodnich. W Lumenie zresztą postać Egana i jego następców otaczana jest podobnym kultem jednostki, jak Marks z Leninem w krajach realnego socjalizmu. Siedzibę firmy dekorują freski pokazujące kluczowe momenty z życia Kiera, od naznaczonego biedą i chorobą dzieciństwa, do biznesowych sukcesów.
Egan był nie tylko człowiekiem interesu, ale i domorosłym „filozofem”. Nie tylko zbudował przedsiębiorstwo, które z producenta leczniczych maści przekształciło się w kosmetyczno-farmaceutyczno-biotechnologicznego giganta, ale także stworzył własną teorię psychologiczno-moralną, zakładającą, że każda osobowość kształtowana jest przez cztery podstawowe emocje: smutek, radość, strach i złośliwość. „Nauka” Kiera ma na celu ich opanowanie, tak by nie zakłócały równowagi ciała i ducha. Na firmowych wydarzeniach pracownicy obserwują inscenizacje przedstawiające, jak „Kier poskramia cztery emocje”.
Lumen, a przynajmniej piętro dla „rozdzielonych” – w serialu praktycznie nie widzimy pozostałej części korporacji – pod wieloma względami przypomina oddaną kultowi Egana sektę. I jak wiele sekt naprzemiennie bombarduje swoich „wyznawców” miłością i dyscyplinuje ich przy pomocy wyrafinowanego systemu kar, mających złamać resztki oporu i psychicznej niezależności. Ostatecznie Lumen okazuje się połączeniem „korporacyjnej Korei Północnej” z sektą w typie scjentologii, gdzie odpowiedniki owocowych piątków sąsiadują z systemowym praniem mózgów.
Niewolnicy samych siebie
Nawet gdyby Lumen był przyjaznym, wolnym od kultu założyciela i sekciarskich praktyk miejscem pracy, to sytuacja „rozdzielonych” pracowników pozostawałaby problematyczna. Tytułowy zabieg, jak twierdzi propaganda Lumenu, ma chronić tajemnice firmy – „rozdzieleni” pracują przy najbardziej wrażliwych projektach, za informacje o których hojnie gotowa byłaby zapłacić konkurencja. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że w procedurze nie chodzi o korporacyjne sekrety, a o kontrolę nad pracownikami, o jeszcze skuteczniejsze sposoby maksymalnego wykorzystywania ich pracy.
Rozdzielenie pozwala zostawić pracownikowi za drzwiami biura wszystkie intelektualne i emocjonalne kompetencje, które nie służą pracodawcy, odcina go od wiedzy, relacji i afektywnych zasobów, umożliwiających opór wobec jego żądań.
Wymyślona przez twórców serialu tytułowa procedura okazuje się genialną w swojej prostocie metaforą, pozwalającą przyjrzeć się współczesnej pracy i zachodzącym w niej mechanizmom alienacji.
Lumen przekonuje pracowników do poddania się procedurze, zachwalając ją jako szansę na wyzwolenie się od pracy. Osoba, która się jej poddała, funkcjonuje jakby w ogóle nie pracowała, poza czasem poświęcanym na dojazd do pracy żyje w wiecznym czasie wolnym – choć jej doba jest krótsza o 8 godzin, jakie spędza w pracy. To „wyzwolenie” opiera się jednak na skrajnym zniewoleniu pracującego alter ego.
Bo zajmująca się pracą część „rozdzielonej osoby” nie zna innej rzeczywistości niż ta na specjalnym piętrze Lumenu. Nie ma czasu wolnego, jej świadomość wyłącza się w momencie, gdy wsiada do windy zwożącej ją po skończonym dniu pracy do wyjścia z budynku, i włącza się ponownie, gdy następnego dnia roboczego zmierza nią w górę. Funkcjonuje w rzeczywistości ciągłego obozu pracy, z którego nie może zwolnić się bez zgody swojego alter ego „z zewnątrz”.
W pierwszych odcinkach pierwszego sezonu obserwujemy walkę nowej pracownicy – Helly E. – o zwolnienie się z pracy na „rozdzielonym” piętrze. Ale choć Helly gotowa jest posunąć się do najbardziej desperackich kroków, z samookaleczeniem włącznie, to jej „zewnętrzne” alter ego konsekwentnie odrzuca prośby o zgodę na odejście z Lumenu. Nagrywa wideo, gdzie z sadystyczną determinacją tłumaczy Helly, że nie uważa jej za prawdziwą osobę, posiadającą normalne ludzkie prawa jak ona. Procedura rozdzielenia pozwala każdej poddanej jej osobie na posiadanie własnego, zastępującego ją w pracy „niewolnika” – problemem jest to, że dzieli on z nią to samo ciało, wiele cech osobowości, temperamentu, emocji.
Praca oddzielona od życia poza pracą zmienia się przy tym w bezmyślną harówkę, nie jest w stanie dostarczyć poczucia sensu. A nawet poddani procedurze rozdzielenia ludzie go potrzebują. Cały pierwszy sezon zbudowany jest wokół historii buntu niewielkiej grupki „rozdzielonych pracowników” Lumenu, którzy odkrywają, że możliwe jest wyłączenie odpowiadającego za rozdwojenie ich osobowości wczepionego w mózg czipu i ponowne scalenie dwóch osobowości.
Na planie osobistych historii bohaterów stawką tego buntu jest odzyskanie jedności pękniętego życia, na szerszym, metaforycznym planie jest nią przełamanie alienacji pracy, jej ponowne usensownienie.

Sen o współczesnym kapitalizmie
Największą siłą serialu jest to, że wszystkie te wątki podaje w formie przypominającej wyjątkowo gęsty i opierający się racjonalnemu zrozumieniu sen. „Rozdzielenie” wygląda tak, jakby ktoś diagnozy współczesnego kapitalizmu, wzięte z takich dzieł jak „Praca bez sensu” Davida Graebara czy „Wieku kapitalizmu inwigilacji” Shoshany Zuboff, przefiltrował przez wrażliwość w typie Davida Lyncha.
„Rozdzielone” piętro to rzeczywistość niepoddająca się racjonalnym wytłumaczeniom. Czwórka pracowników znajdujących się w centrum akcji cały dzień siedzi w niemal pustym biurowym pomieszczeniu przed monitorami, wyglądającymi jak z lat 80. Na monochromatycznych ekranach wyświetlają się kolumny cyfr. Pracownicy, opierając się na emocjonalnej intuicji, mają segregować cyfry, dzieląc je na cztery zbiory, w zależności od tego, jaką emocjonalną aurę projektuje dana liczba.
Nie wiemy, o co chodzi w tym procesie, jaki jest właściwie jego cel i logika. Liczba zbiorów odpowiada liczbie czterech emocji wyróżnionych przez Egana – wśród fanów serialu powstała więc teoria mówiąca, że liczby to dane reprezentujące aktywność mózgu, a proces ich selekcji ma służyć jeszcze większemu udoskonaleniu procesu rozdzielenia w przyszłości – tak by „pracowniczej” osobowości nie „rozpraszał” już naprawdę żaden zbędny afekt.
Niemal wszystkie inne prace, jakie widzimy na specjalnym piętrze Lumenu, wyglądają podobnie tajemniczo i absurdalnie. W większości wydaje się ono opustoszałe, długie korytarze plączą się w prowadzących donikąd labiryntach. W jednej z najbardziej fascynujących scen Helly i kierujący jej zespołem Mark S., wbrew wewnętrznym przepisom zapuszczają się w najodleglejsze zakątki piętra. Trafiają do sali wypełnionej małymi kózkami, jedną z nich nieznany im pracownik karmi mlekiem z butelki. Nie wiemy, czemu służyć ma ta hodowla, scena nakręcona jest jednak tak, że mamy wrażenie, jakbyśmy naruszyli jakąś fundamentalną tajemnicę, wkroczyli do niedostępnego nikomu poza najwyższym kapłanom pomieszczenia świątyni tajemniczej religii, której rytuały wydają się tyleż fascynujące, co absurdalne.
Atmosfera absurdalnej niesamowitości przenika też serialową rzeczywistość poza siedzibą Lumenu. Obserwujemy ją głównie z punktu widzenia Marka S. Mężczyzna mieszka na dziwnie opustoszałym przedmieściu, zastanawiamy się, czy nie jest to zbudowana przez Lumen makieta symulująca normalne osiedle. Mark zdecydował się poddać procedurze, bo nie był w stanie poradzić sobie z żałobą po śmierci żony, która zginęła w wypadku samochodowym. Kobieta wyglądająca identycznie jak jego żona pracuje jednak na „rozdzielonym” piętrze Lumenu jako psycholożka. Ona i Mark często spotykają się w pracy, zupełnie się nie poznając. Pytanie, co tak naprawdę stało się z żoną Marka, stanowi jedną z głównych osi intrygi i, jak wszystko wskazuje, tylko zyska na znaczeniu w drugim sezonie.
Od rozdzielenia do zastąpienia
Klawiatury, na których pracuje zespół Marka, nie mają przycisków control i escape – tak jakby Lumen nie chciał, by cokolwiek przypominało pracownikom o tym, że nie mają kontroli i możliwości ucieczki.
To nasycenie serialu detalami i tajemnicami sprzyja powstawaniu wokół niego społeczności fanów, tworzących kolejne teorie próbujące rozwikłać zagadkę „Rozdzielenia”. Krążą one głównie wokół pytania: czym tak naprawdę Lumen zajmuje się na piętrze dla „rozdzielonych”? Różne teorie mówią o pracach nad wskrzeszeniem Keira Egana, stworzeniem idealnego i poddającego się całkowitej kontroli „rozdzielonego pracownika”, umożliwieniu przeniesienia świadomości rodziny Eganów – i innych, których na to stać – w młodsze ciała. Wszystkie te teorie krążą wokół lęku przed tym, że współczesna technologia sprzęgnięta z takim, a nie innym systemem społeczno-gospodarczym zaczyna zagrażać samej istocie naszego człowieczeństwa, zwłaszcza w jego wymiarze związanym z pracą.
Można zrozumieć podobne lęki. Między pierwszym a drugim sezonem serialu miała miejsce premiera chataGPT. Urządzenia, które może skutecznie zastąpić cały szereg prac wcześniej uważanych za wolne od zagrożenia automatyzacją – łącznie z tymi w przemysłach kreatywnych.
Mark i jego drużyna, pracujący nad tym, jak w interesie Eganów usprawnić procedurę produkującą niezdolnych do oporu pracowników – jeśli faktycznie taki jest cel ich pracy – a więc nad własnym, jeszcze pełniejszym zniewoleniem, mogą kojarzyć się w tym kontekście z zespołem programistów pracujących nad sztuczną inteligencją, która może wkrótce odebrać pracę wielu z nich. Angielski tytuł serialu – „Severence” – oznacza też przecież zwolnienie z pracy.
Rozdzielenie (Severence), Apple TV, scen. Dan Erickson. Obecnie trwa emisja drugiego sezonu serialu.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















