Prokuratura do reformy

Co jakiś czas bulwersują nas sprawy takie jak Pawła Reya i Lecha Jeziornego. Po siedmiu latach prokurator stwierdził, że przestępstwa nie było. Zniszczono ich dobre imię i unicestwiono firmę. A takich przypadków było przecież więcej.
Czyta się kilka minut
 /
/

Dwudziestominutowy film Dariusza Walusiaka opowiada historię Centrum Obywatelskich Inicjatyw Ustawodawczych „Solidarności” z jego Społeczną Radą Legislacyjną. Zatytułowany „W imię prawa”, jest zaledwie skrótem historii, bo cała nie zmieściłaby się na żadnej płytce DVD. Jest sugestywnym przypomnieniem, że już w roku 1980 grono niezależnych prawników przystąpiło do opracowania nowego ustawodawstwa dla wolnej Polski. Nowego, bo nie chodziło o skorygowanie istniejącego, lecz o przygotowanie podstaw gruntownej reformy prawa Rzeczypospolitej. Opracowano kilkadziesiąt społecznych projektów ustaw. Prof. Stanisław Grodziski, historyk państwa i prawa, prorektor Uniwersytetu Jagiellońskiego, uznał tę pracę za „największy społeczny wysiłek prawników od czasu Konstytucji 3 Maja”. Ponad stu wybitnych prawników z uniwersytetów i tych zaangażowanych w praktykę sądowniczą wykonało gigantyczną pracę. Niektórzy z nich (w filmie) wspominają tamten czas z entuzjazmem, jako czas tworzenia czegoś nowego, niejako rusztowania, na którym miał się opierać przyszły ustrój prawny Polski. Dzięki nim w wolnej Polsce nie musieliśmy zaczynać od zera.

Wspomnienie tamtej „prehistorii” prowokuje do refleksji nad dzisiejszymi procesami legislacyjnymi, które zdaniem specjalistów nadal pozostawiają wiele do życzenia. Oraz, bardziej jeszcze, do refleksji nad praktyką stosowania prawa przez sądy.

Co jakiś czas bulwersują nas sprawy takie jak Pawła Reya i Lecha Jeziornego. Zatrzymani we wrześniu 2003 r., wyszli na wolność w czerwcu 2004 r. Musieli na poczet kaucji zastawić dom rodziców i udziały w kamienicy. Zabroniono im wyjazdów z Polski oraz pełnienia funkcji w radach nadzorczych i zarządach spółek (zakaz cofnięto w 2008 r.). 31 grudnia 2009 r. – po siedmiu latach! – prokurator stwierdził, że przestępstwa nie było, i śledztwo zostało umorzone. „Czy to wina prokuratury, która prowadziła śledztwo?” – pyta dziennikarz byłych podejrzanych. „Tak – odpowiadają. – Prokurator wnioskował o areszt i postawił zarzuty. Aktu oskarżenia nigdy nie sporządził. Dlaczego więc śledztwo toczyło się siedem lat?”. Zniszczono ich dobre imię i unicestwiono firmę. Komentator tej sprawy napisze: „Co z tego, że po latach sprawa się wyjaśnia i okazuje się, że przestępstwa nie było? Podejrzani mają kilkuletnie wyrwy w życiu”.

Albo sprawa prezesa Państwowego Wydawnictwa Technicznego Bogusława Seredyńskiego, niesłusznie zatrzymanego przez CBA i aresztowanego w 2009 r. Seredyński był pozbawiony wolności „tylko” sześć dni, potem wpłacił kaucję. Warszawska prokuratura postawiła mu zarzuty korupcyjne, a w 2011 r. śledztwo umorzono z braku znamion przestępstwa.

To tylko dwa głośne przypadki, ale podobnych było więcej.

Co prawda w ostatnim sprawozdaniu prokuratora generalnego dla premiera czytamy, że „wbrew obiegowym opiniom długotrwałe stosowanie tymczasowego aresztowania w postępowaniu przygotowawczym jest całkowitym wyjątkiem. Na koniec 2013 r. przez okres przekraczający dwa lata środek ten stosowany był wobec dwóch osób i dotyczył spraw o największym ciężarze gatunkowym”. Areszt powyżej roku zastosowano wobec 39 osób.

Nawet przy tych pomyślnych wiadomościach od generalnego prokuratora istnieje powszechna lub niemal powszechna zgoda co do tego, że reforma prokuratury jest konieczna. Rzecz w tym, czy zapowiedziana na 2015 r. reforma będzie „nową erą” prokuratury, czy tylko korektą istniejącego systemu?

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 25/2014