Putin wyjaśnił Rosjanom rok 2024. Już wiedzą, jak się nie martwić Ukrainą, Syrią, NATO i gospodarką

Kremlowski rytuał „Podsumowanie roku” to dla Putina okazja do zaprezentowania mitologii putinizmu. W tym roku jej tworzenie zajęło rosyjskiemu przywódcy aż cztery i pół godziny.
w cyklu ROSYJSKA RULETKA
Czyta się kilka minut
Uliczna transmisja dorocznej konferencji prasowej Władimira Putina. Moskwa, 19 grudnia 2024 r. // Dmitry Serebryakov / AP / East News
Uliczna transmisja dorocznej konferencji prasowej Władimira Putina. Moskwa, 19 grudnia 2024 r. // Dmitry Serebryakov / AP / East News

Putin odpowiadał na pytania wybranych dziennikarzy obecnych w studiu i wyselekcjonowane zagadnienia wysupłane z przekazów zwykłych obywateli, rozsianych po całym kraju. Powtórzył znane tezy kremlowskiej propagandy – my na nikogo nie napadaliśmy, wszystko idzie zgodnie z planem, walczymy z całym NATO, rosyjska gospodarka świetnie daje sobie radę, przejściowe problemy to nic, po prostu popyt na niektóre towary wzrósł i dlatego rozpędza się inflacja i powstają przejściowe problemy z zaopatrzeniem, ale wszystko się niebawem uspokoi. Swoim zwyczajem opowiedział kiepski koszarowy dowcip, choć zastrzegał przy tym, że od trzech lat coraz mniej się śmieje.

Reguły gry w „Podsumowaniu roku” Putina

Dziennikarska brać zadawała Umiłowanemu Przywódcy niewinne pytania. Każdy z tematów stanowił dla Putina pretekst do wylania obfitej piany pochwał pod adresem swojej polityki. Zapytany o to, czy zmieniłby coś, gdyby mógł cofnąć czas, odparł, że gdyby w lutym 2022 r. wiedział to, co wie teraz, to decyzję o rozpoczęciu „specjalnej operacji wojskowej” podjąłby wcześniej. 

W szkole KGB Putin najwyraźniej przyswoił lekcje o poruszaniu się skokami po bramach w celu zmylenia przeciwnika. Dlatego po raz kolejny powtórzył, że Rosja „została zmuszona do takich działań”, że działania te były spontaniczne i że trzeba było się do tego porządnie przygotować. Tyle dzisiejszy Putin

Widocznie zapomniał, że zarówno do aneksji Krymu, operacji „rosyjska wiosna” w 2014 roku, jak i do pełnoskalowej agresji na Ukrainę Rosja przygotowywała się długi czas, uruchamiając całą machinę państwową, w tym propagandową. Interesujący był w tym kontekście fragment: „Kiedy u nas panuje spokój, stabilizacja, to nam się robi nudno i chce się, żeby coś się działo”. Czyżby wielki strateg przyznał się właśnie, że zaczął wojnę z nudów?

Niepowodzenia jako sukcesy: Putin o Ukrainie, Syrii i gospodarce

Putin mówiąc po raz nie wiadomo który o zakusach Zachodu i jego zdradzieckich poplecznikach w Kijowie, przykrywa swoją frustrację. Bo znów nie mógł oznajmić spragnionym zwycięstw rodakom, że pokonał wyimaginowanego wroga ukraińskiego faszyzmu/banderyzmu/neonazimu/satanizmu. Ale walczy. I oto rosyjska armia zbliża się do „kardynalnej zmiany sytuacji na froncie”. Na pytanie, kiedy nastąpi zwycięstwo, wprost nie odpowiedział.

Zaprezentował za to sztandar 155. Brygady Piechoty Morskiej Floty Oceanu Spokojnego. Według Putina jest on w stałym kontakcie z walczącymi żołnierzami, a oni czasem przysyłają mu prezenty albo swoje dystynkcje. I oto przysłali mu sztandar. 155. Brygada jest obecna na ukraińskim froncie od pierwszego dnia agresji, początkowo walczyła pod Kijowem, potem została wycofana na Białoruś, a następnie dyslokowana w Donbasie. Według BBC, brygada poniosła znaczne straty: z trzech tysięcy pozostało 600 żołnierzy. Strona ukraińska oskarża brygadę o popełnienie zbrodni wojennych w Buczy i nie tylko. Rosyjscy neonaziści z ugrupowania „Rusicz” kolportowali wideo, na którym żołnierze 155. Brygady chełpią się odcięciem głowy ukraińskiemu jeńcowi.

Jedynymi dopuszczonymi do głosu dziennikarzami, którzy nie wykąpali się rano w wazelinie i którzy zadali Putinowi nieprzyjemne pytania, okraszone krytycznym komentarzem, byli przedstawiciel NBC Keir Simmons i BBC Steve Rosenberg. 

„Nie osiągnął pan celów specjalnej operacji wojskowej – ośmielił się zagaić Simmons. – Zginęło bardzo wielu Rosjan, w tym generałowie (…). Wspierany przez was lider Syrii został odsunięty od władzy. Kiedy spotka się pan z prezydentem Trumpem, będzie pan słabym liderem. Co pan może zaproponować?”. 

Putinowi wyraźnie nie spodobała się treść pytania. „Pańscy chlebodawcy chcieliby pokazać wydarzenia w Syrii jako porażkę Rosji, Zapewniam pana, że to nie tak. My w Syrii nie walczyliśmy”.

Po co zatem Rosjanie mieli bazy w Syrii? Według Putina, celem było zapobieganie utworzenia „terrorystycznej enklawy”, i to się, jego zdaniem, udało. Na marginesie: Putin co najmniej trzykrotnie ogłaszał zwycięstwo Rosji w Syrii, osobiście poleciał do bazy Khmeimim, ściskał prawicę Baszarowi al-Asadowi i zapowiadał, że jeżeli „terroryści znów podniosą głowy, dostaną od nas między oczy”; chyba już Putin o tym zapomniał, bo w obronie wspieranego usilnie przez Moskwę Asada palcem nie kiwnął i nikogo między oczy nie uderzył. Nieoczekiwanie Putin uchylił rąbka tajemnicy, czym zajmują się aktualnie Rosjanie w Syrii: otóż, wywieźli samolotami do Teheranu 4 tysiące proirańskich bojowników. I jeszcze udzielają pomocy humanitarnej.

Oriesznik na trudne pytania o NATO i Ukrainę

Dalsza część odpowiedzi na zapytanie amerykańskiego dziennikarza jest jeszcze ciekawsza: „Jak pan powiedział? Że będę w osłabionym stanie? Rosja w ciągu ostatnich 2-3 lat się wzmocniła”. 

Rozwija się przemysł zbrojeniowy. Już prawie od nikogo nie zależymy, jesteśmy suwerenni. Walczymy z całym NATO. Nasza gospodarka ma się doskonale, podczas gdy w NATO wszystko drożeje, w tym rosną koszty zbrojeń, tych 2 procent PKB, których domaga się od państw członkowskich Sojuszu Trump, nie wystarczy na pokrycie wydatków. A Rosja ma Oriesznik i niech wszyscy się go boją. 

Dla Putina rakieta Oriesznik stała się ulubioną zabawką, Wunderwaffe, dzięki której wygra on w swej imaginacji każdy konflikt. Mówi o nim nieustannie, nie mogło się więc obyć bez cudownej rakiety i tym razem. Tak, z Trumpem Putin chętnie się spotka, ale jeszcze nie wiadomo kiedy. Może nawet mu pokaże swój Oriesznik. 

Jednym z poruszanych tematów, który nawracał w różnych konfiguracjach, były perspektywy rozmów o Ukrainie. Putin zadeklarował, że Rosja jest gotowa do rozmów. I nie stawia żadnych warunków wstępnych, ale… Tak, nie stawia warunków wstępnych, ALE: z Zełenskim rozmawiać się nie będzie (bo nie ma on legitymacji władzy) i za podstawę przyjmie tylko ustalenia, jakie zapadły w Stambule w 2022 r. (w rzeczywistości ukraińska delegacja odstąpiła wtedy od rozmów w związku z mętną i zmienną pozycją delegacji rosyjskiej i żadnych ustaleń nie było). Takie warunki bez warunków wstępnych oznaczają, że Putin nie ma najmniejszego zamiaru podejmować rozmów z Kijowem. Wierzy jedynie w siłę swojej pięści.

Na pytanie dziennikarza BBC Rosenberga o to, czy wywiązał się z tego, co powierzył mu na odchodnym Borys Jelcyn w 1999 r.: „Chroń Rosję”, Putin odparł z dumą, że nie tylko ochronił Rosję, ale zawrócił ją znad przepaści. Jeśli w podparyskim Sevres szukano by wzorca politycznego kłamcy i narcyza, Putin pasowałby wprost idealnie.

Pytania od Rosjan dumą propagandy

Rosjanie przysłali do sztabu opracowującego (z pomocą sztucznej inteligencji) pytania dla Putina ponad 2 miliony zapytań. Odfiltrowano i przedstawiono prezydentowi zaledwie kilka głosów. Dotyczyły stanu służby zdrowia, zapomóg dla ludzi, którzy stracili dokumenty i nie otrzymują świadczeń społecznych, wysokich kredytów mieszkaniowych itd. Żadnych zatrważających historii, ot, takie życiowe codzienne sprawy. 

Na stojącym z boku wielkim monitorze wyświetlały się na bieżąco napływające pytania, wśród nich były i takie: „Dlaczego nasze emerytury są takie mizerne? Jak mamy za nie żyć?” albo „Może dobry sposób na podniesienie przyrostu naturalnego w Rosji to wprowadzenie wielożeństwa?”. Ale nawet w tym małym kąciku prawdy nie podjęto żadnej kontrowersyjnej kwestii. A wazelina lała się obficie i tym kanałem: „Putin sigma boy” – napisał ktoś władający współczesnym młodzieżowym slangiem

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”