Jedynym rezultatem hucznie zapowiadanej rozmowy telefonicznej Trump-Putin o sposobach zakończenia wojny ukraińsko-rosyjskiej stała się obietnica przerwania na 30 dni ataków na obiekty energetyczne. To rzucony przez Putina ochłap, który można pokazać jako sukces. Czy ktoś jeszcze pamięta, że celem rozmowy miało być skłonienie Rosji do 30-dniowego rozejmu, na który bezwarunkowo zgodziła się Ukraina? Spektakl imitowania procesu pokojowego będzie trwał: 23 marca ma się rozpocząć kolejna runda rozmów rosyjsko-amerykańskich w Arabii Saudyjskiej – eksperci będą się zastanawiać nad wyznaczaniem etapów drogi do pokoju. I to drugi punkcik na krótkiej liście postępów.
Rosyjskie warunki rozejmu
Komunikaty wydane przez Kreml i Biały Dom po rozmowie 18 marca różnią się, pokazując dystans dzielący strony i różne cele, jakie Rosja i USA zamierzają osiągnąć.
Najpierw pojawił się komunikat na stronie Kremla. Składał się z trzynastu punktów i był de facto streszczeniem wymagań Moskwy wobec amerykańskich propozycji pokojowych. Jak wynika z pompatycznego protokołu, w rozmowie z Trumpem Putin z zadowoleniem powitał możliwość rozwinięcia współpracy z amerykańskimi partnerami nad uregulowaniem konfliktu, które „powinno nosić kompleksowy, stabilny i długotrwały charakter”. Kurtuazyjnie podziękował też Trumpowi za wysiłki podejmowane na rzecz pokoju.
Putin częściowo powtórzył to, co powiedział już w zeszłym tygodniu. Jako warunki podjęcia rozmów z Kijowem i rozejmu na 30 dni Putin znów wymienił: usunięcie „praprzyczyn” konfliktu, uwzględnienie interesów Rosji w dziedzinie bezpieczeństwa, uzgodnienie warunków kontroli zawieszenia broni, powtórzył, że władze w Kijowie nie mają zdolności do porozumienia, zażądał wstrzymania mobilizacji na Ukrainie, dozbrajania ukraińskiej armii, wyraził niezgodę na rozmieszczenie na terytorium Ukrainy i na linii rozgraniczenia jakichkolwiek pokojowych jednostek z Zachodu.
Za kluczowy warunek powodzenia rozejmu uznał całkowite zaniechanie udzielania Ukrainie zagranicznej pomocy wojskowej i dzielenia się danymi wywiadowczymi. Przy czym Rosja nie zadeklarowała wstrzymania przygotowań do kontynuowania agresji po swojej stronie; nie było mowy o zawieszeniu rozkręconej produkcji uzbrojenia czy zatrzymaniu dostaw broni z Iranu i Korei Północnej ani o rezygnacji ze szkolenia nowego naboru w armii.
Czego nie spodziewali się Amerykanie
Komunikat Białego Domu był oszczędny w słowach, pominięto koncert niemożliwych do wykonania życzeń Putina, starano się raczej pokazać, że jednak były pewne przebłyski zgody i jest nadzieja na osiągnięcie porozumienia. Wspomniano o innych tematach: m.in. sytuacji na Bliskim Wschodzie. Akcent położono na przyszłej dwustronnej wymianie handlowej (obecnie mizernej) i ewentualnych inwestycjach. Zwraca uwagę, że po telefonie Trump nie rozmawiał z dziennikarzami (po ważnych wydarzeniach konferencje prasowe lub przynajmniej odpowiedzi na kilka pytań od mediów są zwyczajem Białego Domu).
Zgrzyt pojawił się jeszcze tego samego dnia. Dotyczył tego fragmentu komunikatu Kremla, w którym mowa była o postulacie wstrzymania zagranicznej pomocy wojskowej dla Ukrainy. To musiało zaniepokoić Waszyngton, bo Trump wykorzystał wywiad dla Fox News, aby publicznie oznajmić, że pomoc wojskowa dla Kijowa nie była tematem rozmowy: „Nie mówiliśmy o tym w ogóle. Przedyskutowaliśmy wiele tematów, ale o pomocy dla Ukrainy nawet nie wspomnieliśmy” – zaznaczył.
Zamiana propozycji 30-dniowego bezwarunkowego rozejmu na okrojony wariant 30-dniowego wstrzymania się od atakowania obiektów energetycznych to sprytny manewr Moskwy. Rosyjskie ataki na ukraińską infrastrukturę krytyczną oznaczają głównie zniszczenie instalacji zapewniających zaopatrzenie ludności cywilnej w prąd i ogrzewanie. Natomiast ukraińskie ataki skierowane są głównie na obiekty rosyjskiego przemysłu paliwowego – magazyny ropy, rafinerie, infrastrukturę przesyłową. Zniszczenia powodują straty w zaopatrzeniu armii w paliwa oraz uszczuplają wpływy z tytułu handlu surowcami energetycznymi. A wpływy te zasilają bezpośrednio machinę wojenną.
Dla Putina rozmowy pokojowe są środkiem do innego celu
„Putin wykorzystuje propozycje rozejmu, aby uzyskać jak najwięcej ustępstw jeszcze przed startem oficjalnych negocjacji pokojowych – pisze amerykański Institute for the Study of War (ISW). – Żądania Putina o pozbyciu się legalnych władz Ukrainy, osłabienie ukraińskich sił zbrojnych, aby nie mogły bronić kraju w razie kolejnej rosyjskiej agresji, negowanie suwerenności Ukrainy – to wszystko pozostaje bez zmian. Kategoryczne domaganie się kapitulacji Ukrainy świadczy o tym, że Putin nie jest zainteresowany uczciwymi negocjacjami, które miałyby doprowadzić do deklarowanego przez Trumpa celu: ustanowienia trwałego pokoju”.
Rosja dzięki aktywności Trumpa realizuje tymczasem ważny element swojej polityki: wykorzystuje przełamanie izolacji, w jakiej Rosja tkwiła przez ostatnie trzy lata, i wciąga USA do gry na szerokiej geopolitycznej szachownicy, aby uzyskać swoje imperialne cele. Politolożka Tatiana Stanowaja z Centrum Carnegie zauważa: „Ważnym rezultatem telefonicznej rozmowy Putina i Trumpa jest pełna legitymizacja współpracy USA i Rosji w ważnych kwestiach międzynarodowych. To wielki sukces Putina. Udało mu się odrzucić propozycję o 30-dniowym zawieszeniu broni, nie ponosząc przy tym żadnego uszczerbku”. I bez żadnych ustępstw ze swej strony, dodajmy.
Mamy zatem udane podchody Rosji, aby zamienić rozmowy o pokoju dla Ukrainy w dyskusję o nowym ładzie światowym, w którym Moskwa miałaby odgrywać kluczową rolę, dyktować warunki, dzielić strefy wpływów. Wyznaczanie kolejnych tur rozmów, gubienie po drodze ważnych wątków, eliminowanie niekorzystnych propozycji i rozwiązań, zamiana pojęć i celów – to może okazać się udaną taktyką Kremla w rozmowach z USA, zwłaszcza przy tak przychylnej pozycji nowych władz w Waszyngtonie. Trump – przynajmniej na razie – nie sięgnął w rozmowach z Putinem po narzędzia nacisku, cierpliwie wysłuchuje ofert Moskwy, przyjmując je za dobrą monetę.
Szczególna taktyka Putina wobec Trumpa
O świetnym samopoczuciu rosyjskiego prezydenta świadczy pewna dezynwoltura, jaką publicznie okazał wobec rozmowy z Trumpem. Przed planowanym telefonem od amerykańskiego przyjaciela Putin przemawiał na zjeździe związku przedsiębiorców. Po przemówieniu zasiadł obok przewodniczącego Aleksandra Szochina i kontynuował wypowiedź w mniej formalny sposób.
Szochin w pewnym momencie wymownie wskazał na zegarek: – Pieskow [rzecznik prasowy Kremla] mówi, że przed godziną osiemnastą planowana jest rozmowa telefoniczna z Trumpem.
Putin machnął lekceważąco ręką: – Nie zwracajcie uwagi na Pieskowa, on ma taką pracę.
To firmowy styl Putina: kazać na siebie czekać. Doradca Trumpa Mike Waltz skomentował pojawiające się w mediach doniesienia o spóźnieniu Putina na umówione połączenie: – To nieprawda. Putin się nie spóźnił, rozmowa rozpoczęła się o czasie i trwała bardzo długo.
Widocznie Mike Waltz też ma taką pracę jak Pieskow.
Dyplomacja hokejowa na krwi
Na koniec jeszcze o jednym wątku rozmowy, o którym napisał Kreml, a o którym nie wspomniał w oficjalnych komunikatach Biały Dom. Putin wystąpił w inicjatywą zorganizowania meczów hokejowych z udziałem amerykańskich i rosyjskich zawodników, grających w ligach NHL (amerykańsko-kanadyjskiej) i KHL (rosyjskiej). Rosyjski prezydent ostatnio wprawdzie sam nie wyjeżdża na lodowisko, ale swego czasu robił sobie PR, udzielając się w meczach tzw. nocnej ligi, cieszył się strzelonymi golami.
Sport uważany jest w Rosji za świetną platformę do lansu oraz budowania pozycji mocarstwowej. Wprowadzone po rozpoczęciu agresji na Ukrainę ograniczenia w udziale rosyjskich sportowców w wielkich światowych imprezach i rozgrywkach uważane są przez Kreml za nieuzasadnioną szykanę. Pod fasadowym hasłem „sport poza polityką” prowadzone są zabiegi o uchylenie zakazu, na razie bez większego powodzenia. Ale kropla drąży skałę. Nawet rozmowa telefoniczna z Trumpem o warunkach zawieszenia broni na Ukrainie okazała się dobrą okazją do próby wyłomu. Dyplomacja hokejowa na krwi – kolejna rosyjska wrzutka dla odwrócenia uwagi od istoty problemu.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















