Ziobro miał rację, rezygnując z immunitetu, ponieważ sama instytucja immunitetu, w tym kształcie, który obowiązuje w Polsce, jest przeżytkiem. Ale inne względy doprowadziły Ziobrę do takiej decyzji. Zapewne taką racją było przekonanie, że przed sądem oskarżenie się nie utrzyma. Już dziś wielu prawników, a także wielu komentatorów politycznych, skadinąd Ziobrze nieprzychylnych, przyznaje, że zarzuty przeciwko niemu są nieprzekonujące. Korzystając z zasady domniemania niewinności, Ziobro zapewne wygra. Tego należałoby mu życzyć, bo to jeszcze bardziej skompromitowałoby obyczaj - którego Platforma Obywatelska też nie potrafiła się wyrzec - politycznego sterowania prokuraturą.
Ale skoro postępek ministra z trudem podpada pod prawo karne, to wydaje się, że tym trudniej podpada pod prawo konstytucyjne. A zatem postulat postawienia Ziobry przed Trybunałem Stanu brzmi jeszcze mniej przekonująco. Trybunał nie może skazać polityka "za całokształt", a jedynie za konkretny delikt konstytucyjny - ten zaś wykazać byłoby bardzo trudno. Nie każdy błąd polityczny prowadzi na ławę oskarżenia. Na szczęście.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















