Pomyślmy choćby, z czym kojarzy się zwrot „człowiek kulturalny” albo co oznacza uwaga, że komuś „brakuje kultury”. My jednak myślimy o kulturze szerzej – jako o wszystkim tym w świecie człowieka (i nie tylko!), co wykracza poza przekaz genetyczny. Kulturą jest wszystko, czego rodzice uczą dzieci i my siebie nawzajem. Kulturą jest to, co podpatrujemy u sąsiada, i to, co sami wymyśliliśmy w garażu. Krótko mówiąc: jeżeli nie ma genu, a zachowanie czy zjawisko rozprzestrzenia się w populacji – mamy do czynienia z tradycją kulturową. Przyznajemy bez bicia, że myślenie to zakorzenione jest w naukach biologicznych, ale w tym przypadku dochodzi do ciekawej inwersji: odwołanie się do porządku biologicznego, co lubi prowadzić do dehumanizacji, zapewnia tym razem jaśniejszy i ostatecznie głęboko humanistyczny pogląd na zachowania ludzkie. Przejawem kultury jest więc zarówno dramat szekspirowski, jak i bójka stadionowa; uczestniczy w niej ten, kto komponuje aluzyjny sonet, jak i ten, kto wyprowadza psa. Kulturą jest w równym stopniu rosyjski balet, co francuski omlet. Zapraszam w imieniu siedmiorga naszych autorów do zanurzenia się w świecie kultury: od gramatyki ptasiego śpiewu po udomowienie świnki morskiej. ©℗

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.





















