Powiedzieć, że „Challengers” są filmem o miłości do tenisa, to nic nie powiedzieć

Erotyka, kino i sportowe emocje jeszcze nigdy nie były tak gęsto ze sobą splecione. Nieustannie przeskakując w czasie, aż do finalnego domknięcia fabularnej pętli, oglądamy mordercze pojedynki, wielkie namiętności i wielopiętrowe strategie.
w cyklu CO OBEJRZEĆ W WEEKEND
Czyta się kilka minut
Mike Faist jako Art Donaldson i Zendaya jako Tashi Donaldson w filmie „Challengers”, reż. Luca Guadagnino, 2024 r. // Fot. Materiały prasowe
Mike Faist jako Art Donaldson i Zendaya jako Tashi Donaldson w filmie „Challengers”, reż. Luca Guadagnino, 2024 r. // Fot. Materiały prasowe

Czy można się zakochać w czyimś backhandzie? Włoski reżyser Luca Guadagnino, choć sam tenisa nie uprawia i raczej nie ogląda, święcie wierzy, że tak. I potrafi do tego przekonać nawet tych, dla których wiedza o „białym sporcie” ogranicza się do nazwiska Igi Świątek. Jego drugi tytuł nakręcony za oceanem, po „Do ostatniej kości” z 2022 roku, to propozycja w sam raz na letnie wieczory, czyli niezmącona niczym przyjemność. A przede wszystkim filmowa kinetyka i huragan zmysłów. 

  • CHALLENGERS – reż. Luca Guadagnino. Prod. USA/Włochy 2024. Premiery Canal+, Prime Video, Apple TV, Rakuten

Z dużą finezją scenariusz Justina Kuritzkesa (męża Celine Song, reżyserki „Poprzedniego życia”) rozwija opowieść o przyjaźni, pożądaniu i zazdrości, dość banalną na pierwszy rzut oka. Oto Art (Mike Faist) i Patrick (Josh O’Connor) konkurują ze sobą od kilkunastu lat zarówno na korcie, jak i o względy Tashi (w tej roli Zendaya), genialnej tenisistki, której los dość wcześnie pokrzyżował plany dalszej kariery. Dzisiaj jest żoną i trenerką Arta, ale w dniu ostatecznej walki pomiędzy przyjaciółmi i zarazem odwiecznymi rywalami powraca w retrospekcjach cała złożona dynamika tej potrójnej relacji. Nieustannie przeskakując w czasie, aż do finalnego domknięcia fabularnej pętli, oglądamy mordercze pojedynki, wielkie namiętności i wielopiętrowe strategie. To, co dzieje się z uczuciami bohaterów, do złudzenia przypomina tenisowy mecz o wszystko. 

I pozostaje nierozdzielne, albowiem „Challengers” opowiadają o trzydziestolatkach, którzy nawet podczas seksu rozmawiają o tenisie. Najciekawsza jest w tym postać Tashi – z dziewczyny „rozgrywanej” przez dwóch napalonych chłopaków staje się na przestrzeni lat główną rozgrywającą. To ona nakręca dynamikę, przenosząc swoje niespełnione ambicje na coraz bardziej zmęczonego małżonka. Wszyscy mają w głowie erotyczno-emocjonalny mętlik, przez co trójkąt miłosny zamienia się w trójkąt mimetyczny, a więc oparty na zapośredniczeniu, i to we wszelkich możliwych konfiguracjach. Mimo że tenis nie zalicza się do kategorii sportów kontaktowych, u Guadagnino takim właśnie się zdaje, w najbardziej sensualnym tego słowa znaczeniu.

Twórca „Tamtych dni, tamtych nocy” bezwstydnie erotyzuje swoich bohaterów, szczególnie męskich. W zwolnionych ujęciach wydobywa piękno zarówno samej gry, jak i seksualność uczestniczących w niej ciał: napiętych mięśni, spływającego potu, przeszywających spojrzeń, dzikich okrzyków. Odkąd ta love story, dziejąca się na kortach i w hotelowych pokojach, stała się kinowym przebojem, komentujący zastawiają się, na ile wiarygodny jest obraz sportu w niej zawarty. Przychylni są jednak nie tylko znawcy tenisowych technikaliów, ale również eksperci w zakresie psychologii współzawodnictwa, rozumianego także poza kontekstem sportowym. Intensywne napięcie pozwala smakować naraz rozmaite strategie – erotyczną, tenisową, filmową.

CHALLENGERS, reż. Luca Guadagnino // Materiały prasowe

Ta ostatnia dotyczy zwłaszcza nowatorskiego sposobu, w jaki Sayombhu Mukdeeprom, pochodzący z Tajlandii ulubiony operator Guadagnino, kręci tenisowe starcia – jak mistrzowsko prowadzi i w jak zaskakujących punktach widzenia umiejscawia swoją kamerę. Inny zaś regularny współpracownik, Marco Costa, pięknie to wszystko montuje, nie wspominając o elektronicznym transie zakomponowanym przez Trenta Reznora i Atticusa Rossa z grupy Nine Inch Nails. Zapewne niektórzy po dwugodzinnym seansie wzruszą ramionami – „tylko tyle?”. Spragnieni bardziej konwencjonalnych opowieści o tenisowych guru mają wszak na podorędziu zupełnie inne filmy, w rodzaju „King Richard: Zwycięska rodzina” (2021) Reinalda Marcusa Greena, obecnego na wielu platformach, albo nowy dokument „Federer: Ostatnie dwanaście dni” Asifa Kapadii i Joego Sabii, dostępny na Prime Video. Twórcy „Challengers” chodzi o coś innego – po prostu używa sportu do pokazania tego, w co grają między sobą ludzie żyjący sportem i ze sportu. Robi to z lekkością, a zarazem iście wyczynowo.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”