Reklama

Potrzebna rewolucja plus

Potrzebna rewolucja plus

23.04.2018
Czyta się kilka minut
PiS prawdopodobnie spełni postulaty protestujących w Sejmie. Ale to i tak niewiele zmieni w życiu niepełnosprawnych i ich opiekunów.
Protest rodziców i opiekunów niepełnosprawnych dzieci w Sejmie, 19 kwietnia 2018 r. / Fot. Andrzej Hulinka / Reporter
Protest rodziców i opiekunów niepełnosprawnych dzieci w Sejmie, 19 kwietnia 2018 r. / Fot. Andrzej Hulinka / Reporter
D

Determinacja i medialna skuteczność kilkanaściorga osób okupujących korytarze na Wiejskiej jest godna podziwu: w ciągu kilku dni niepełnosprawni i ich rodzice skłonili do wizyty i tłumaczenia się w świetle kamer premiera Morawieckiego (dostał od protestujących burę), minister rodziny, pracy i polityki społecznej Elżbietę Rafalską (usłyszała, że nie bardzo jest o czym rozmawiać, bo „nie jest osobą decyzyjną”) i prezydenta Dudę (jest jedynym politycznym wygranym, choć i on przeszedł publiczną próbę nerwów, gdy jedna z protestujących odtworzyła na telefonie jego wystąpienie kampanijne, w którym obiecywał poprawę losu niepełnosprawnych).

Choć do poniedziałkowego południa 23 kwietnia nie było jasne, czy postulaty protestujących zostaną spełnione – chodzi głównie o podwyższenie renty socjalnej, dziś wynoszącej nieco ponad 800 zł, a także wprowadzenie dodatku rehabilitacyjnego w wysokości 500 zł – to można sądzić, że wkrótce tak się stanie. Tyle że kilkaset dodatkowych złotych nie zmieni zasadniczo życia niepełnosprawnych i ich opiekunów.

Co łączy niemal pięć milionów polskich niepełnosprawnych (z opiekunami można mówić nawet o grupie ponad dziesięciu milionów), a więc dzieci, dorosłych niesamodzielnych od dzieciństwa, ale też powiększającą się za sprawą demograficznych zmian rzeszę wymagających pielęgnacji seniorów, siłą rzeczy niereprezentowanych w podobnych protestach? Co łączy opiekunów: matkę trzyletniego dziecka z porażeniem czterokończynowym, ojca 25-letniego niepełnosprawnego po wypadku i córkę przykutej do łóżka 80-latki? W największym skrócie: osamotnienie i wykluczenie, dla których głodowe świadczenia stanowią jedynie wygodne alibi państwa.

Polski statystyczny niepełnosprawny to osoba zagrożona biedą i zawodowo bierna – tylko kilkanaście procent pracuje, większość utrzymuje się z rent. To zupełnie inna proporcja niż w statystycznym kraju UE, gdzie odsetek aktywnych sięga nawet 50 proc. Polski statystyczny opiekun niepełnosprawnego (mowa o tych, którzy nie są w stanie samodzielnie funkcjonować) to człowiek do granic znękany codziennością: także bardzo często zawodowo bierny, bo zrezygnował z pracy na rzecz sprawowania opieki.


Czytaj także: Wojciech Bonowicz o poprzednim proteście rodziców niepełnosprawnych dzieci


W polskim systemie pomocy niepełnosprawnym brakuje nie tylko pieniędzy, ale również koordynacji między instytucjami; dostępu do rehabilitacji i służby zdrowia; placówek takich jak świetlice środowiskowe czy dzienne domy pobytu. Nie istnieje system tzw. wytchnieniowy, dzięki któremu opiekun niepełnosprawnego mógłby choć na kilka tygodni w roku wyjechać i odpocząć (wystarczy rozmowa z pierwszym lepszym opiekunem, by dowiedzieć się, że ostatnie wspomnienie takiego wyjazdu sięga czasem ubiegłego stulecia).

Tego podziurawionego systemu nie da się zaklajstrować kilkusetzłotowymi podwyżkami świadczeń. Nie zlikwiduje go kolejna mutacja programu ze słowem „plus” w nazwie – nawet jeśli właśnie finansowe potrzeby akcentują obecnie protestujący. Ci wkrótce opuszczą zapewne Sejm – problemy zaś pozostaną. A właściwie będą się nawarstwiały, bo w starzejącym się szybko polskim społeczeństwie liczba osób niesamodzielnych może tylko rosnąć. ©℗

Autor artykułu

Przemysław Wilczyński / Fot. Grażyna Makara
Dziennikarz działu krajowego „Tygodnika Powszechnego”, specjalizuje się w tematyce społecznej i edukacyjnej. Jest laureatem Nagrody im. Barbary N. Łopieńskiej i – wraz z Bartkiem Dobrochem...

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]