Reklama

Poręczenie i kamienie

Poręczenie i kamienie

07.09.2020
Czyta się kilka minut
Zanim rzucisz kamieniem w bliźniego, najpierw stuknij się tym kamieniem w głowę.
Ks. Adam Boniecki. Fot. Maciej Zienkiewicz dla „Tygodnika Powszechnego”
GRAŻYNA MAKARA
Z

Zdumiewa mnie czasem zła wola internetowych (i nie tylko) komentatorów. Z reguły wyszukują w każdej informacji coś, co – jak sądzą – można potępić, skrytykować lub przynajmniej wyszydzić. Oczywiście nie chodzi im o informację, ale o człowieka, którego ona dotyczy. Jeśli nawet te ataki są absurdalne, a informacja fałszywa, to komentarze tworzą zły klimat wokół osoby, niszczą jej wizerunek, ranią.

Ostatnio byliśmy świadkami takich ataków na ks. prof. Alfreda Wierzbickiego, kierownika Katedry Etyki KUL-u. Bo się przyłączył do osób, które poręczyły za aktywistkę LGBT+, Margot, aresztowaną w związku z zarzutami dotyczącymi udziału w zbiegowisku, ataku na działacza fundacji pro-life oraz niszczenia furgonetki tej organizacji. Ks. Wierzbicki te ataki delikatnie określił jako „sporo hejtu, wulgarnych insynuacji i prób zawstydzania”. Był atakowany m.in. przez ludzi z jego uczelni. Ci...

4202

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Natomiast bardzo by nas zadziwiło gdyby ksiądz Alfred zauważył, ze polityka społeczna rządu PiS znacząco poprawia sytuację materialna polskich rodzin i ułatwia start w dorosłe życie polskim dzieciom. Rozumiem, że takimi duperelami ksiądz profesor się nie zajmuje.

Murzynów biją, a Pan nic, Plainduncan?

Z tym rzucaniem kamieniem jest spory problem. Jak rzucisz - to jesteś winny, bo osądzasz i rzucasz. Jak nie rzucasz - to na pewno masz coś na sumieniu, więc nie rzucasz. Tej sprawy akurat nie znam, więc się nie wypowiadam.

Ksiądz się chyba zbyt mocno uderzył owym kamieniem...Michał Sz. został aresztowany za napaść, jak każdy kto popełnia przestępstwo. Rozumiem, że strategią środowiska jest skręcanie całości sprawy w stronę homofobii, ale co z kierowcą ciężarówki, ofiarą fizycznej agresji, to wam drodzy księża nie przeszkadza? Biorąc waszą optykę głównymi poszkodowanymi w tej sprawie jest ks. Wierzbicki i Michał Sz. Swoją drogą robienie sobie z tego tematu do wstępniaka też jest dość obrzydliwe...

Za napaść nikt nie został aresztowany wtedy, gdy wynikła sprawa. O aresztowaniu przypomniano sobie później, komuś to było na rękę. No i to nie jest powód do aresztu. Mój syn został napadnięty, w wyniku czego miał złamany oczodół i przeszedł poważną operację. Sprawcą był wiadomy. Po roku został wezwany na przesłuchanie. Koniec sprawy. My dostawaliśmy co parę miesięcy jakieś pismo, że sprawa jest w toku. Potem że zakończona. Kierowca nie był w szpitalu, żadnego uszczerbku. Nie znaczy, że nic się nie stało, ale do aresztu musi być poważniejszy powód.

Jest tyle osób aresztowanych tymczasowo za przestępstwa mniej paskudne niż pobicie. Osób wrażliwych, wkraczających na drogę przestępstwa przypadkiem i nie mniej zagrożonych brutalnością współwięźniów. Czemuż to wrażliwe sumienie ksiądza redaktora nie dało mu spać akurat w tej konkretnej sprawie? To jest niestety gest symboliczny i polityczny i proszę się nie zżymać, że tak jest odbierany. W oczach wielu osób opowiedział się ksiądz tym gestem po stronie agresywnej ideologii i tego co Jan Paweł II nazywał "cywilizacją śmierci", bo to właśnie środowisko reprezentuje osoba za którą ksiądz poręczył. Nasz filut-genderowiec trafił za kratki za pobicie kierowcy ciężarówki propagującego ideologię "pro life". Czy da się od tego abstrachować, powołując się na humanitaryzm, akurat w tym konkretnym przypadku? Ks. Tischner mówił proboszczach, którzy swoją postawą odstręczyli od Kościoła więcej ludzi niż "Kapitał" Marksa. Myślę, że w naszych czasach znacznie bardziej zniechęcają do niego księża popierający marksizm kulturowy, mający ogrom tolerancji i zrozumienia dla osób łamiących dekalog, a znacznie mniej dla tych, którzy próbują go bronić.

W pełni zgadzam się z Ks. Adamem, który mówi o złej woli internetowych /i nie tylko/ komentatorów. Wystarczy przeczytać niektóre komentarze napisane powyżej. Nie odnoszą się one do tego, o czym pisze XAB czy robi Ks. A. Wierzbicki, pokazują tylko to, z czym nie mogą uporać się sami komentatorzy, tzn. z uzależnieniem od określonej opinii publicznej, która teraz przenika przestrzeń naszego społeczeństwa. Komentatorzy ci przejmują pewne zapatrywania, nie sprawdzając ich słuszności i nie konfrontując ich ze swoimi poglądami na zasadnicze sprawy. A tu chodzi o coś więcej, o to, aby mieć oczy otwarte na wartości, na prawdę, a nie kierować się tą czy inną ideologią /tu najłatwiej schodzi się na manowce, wystarczą hasła "gender","feminizm", "LGBT", "marksizm kulturowy", "Lewactwo" i wszystko jest proste.../. Kto jak kto, ale chyba chrześcijanin otrzymał ten dar i wie, że powinien swoje przemyślenia konfrontować z Bogiem. Chyba to miał na myśli św. Paweł: "Wszystko badajcie, a co szlachetne - zachowujcie" /1Tes 5,21/. I właśnie w tym kontekście / w świetle wartości ewangelicznych/ trzeba czytać i interpretować teksty /postawę/ księży: A. Bonieckiego, A. Wierzbickiego, O. Wiśniewskiego i in. Dla nich "Miłuj bliźniego" to miłuj każdego bliźniego, też tego, którego nie znosisz, który ma inny kolor skóry, inną orientację seksualną, jest ateistą etc. Dla nich ważne są słowa Jezusa: "Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci najmniejszych, Mnie uczyniliście /Mt 25,40/. Dlaczego otwarci katolicy /Księża, Ojcowie, świeccy katolicy/ są tak atakowani przez fundamentalistów, przez tych, dla których najważniejsze są "-izmy"? Chyba dlatego, iż na co dzień odpowiadają na wartości; dla nich najważniejsza jest miłość, wierność wobec ludzi, naśladowanie postawy Chrystusa. Żadna ideologia nie jest w stanie zasłonić im człowieka, który przecież jest obrazem Boga.

Bardzo ładna laurka wobec xAB i xAW, jednak ktoś w tej sprawie faktycznie został pobity, a sprawca pozostaje bezkarny, w dodatku wynoszony na piedestał przez powyższych duchownych...

Przecież nie został uniewinniony tylko zwolniony z aresztu tymczasowego. Nie było jeszcze rozprawy, wyroku. Chciałoby się karać bez sądu i bez wyroku?

Dobrze powiedziane, Panie Janie.

Dlaczego Patagonas mówi nieprawdę? Przecież to, co napisał można bardzo łatwo zweryfikować. A może Patagonas nie zna znaczenia - choć używa - związku frazeologicznego "umieszczać, stawiać >kogoś< na piedestale", który oznacza: 'otaczać kogoś szczególnym szacunkiem, przypisywać wyjątkowe zalety i zasługi'. Ucieszyłbym się, gdyby Patagonas wcześniej dokładnie przemyślał, zrozumiał, a następnie próbował wyrazić to wszystko, co zrodziło się w Jego umyśle.

Jesteś człowiek, obraz Boga, a sam siebie sprowadzasz do roli manekina, na którym wisi etykieta z hasłem "katolicki lewak". Chrystus dał świadectwo wierności Bogu, a nie ludziom i na tym polega naśladowanie Go. "Przeklęty, kto pokłada nadzieję w człowieku."

najważniejsza jest etykietowanie drugiego. A co do Margot, nie wiem, jak mocno został pobity kierowca, bo - o ile wiem - za ten czyn grozi Margot niezbyt wysoka kara i 2 miesiące aresztu śledczego było niewspółmiernie wysokie w stosunku do zagrożenia. Mam tu skojarzenia z okresem PRL: w 1968 r. jako 26-latek zostałem złapany przy rozlepianiu ulotek w obronie pałowanych studentów. Prokurator uznał to za przestępstwo zagrożone karą maksymalnie 2 lat pozbawienia wolności, co mu nie przeszkodziło zamknąć mnie na 3 miesiące w areszcie śledczym, ponieważ mój czyn był "wysoce (?!) szkodliwy". Ostatecznie sąd skazał mnie na 7 miesięcy w zawieszeniu. Ale w oczach prokuratora byłem groźnym przestępcą. Chyba nie bez racji uważałem i uważam mój ówczesny areszt za formę represji. Tak widzę również sprawę aresztu Margot, wg Prokuratora Generalnego - "groźnego bandyty". Chciałoby się rzec: "Znaj proporcyą, mocium panie". Dlatego uważam postawę postponowanych na tym forum księży wobec aresztowania Margot za głęboko chrześcijańską i w pełni usprawiedliwioną.

Uczynili...mniescie uczynili.

Pańskie poczucie wyższości sięga Pańskiemu zaślepieniu. Nadal ucievzka od tematu pobicia kierowcy a czepianie się związków frazeologicznych. Bywaj

mam wrażenie, że to Pan ucieka od tematu, a raczej go próbuje maskować: sprawca pobicia będzie bądź ma postawione zarzuty, przed nim sąd i ewentualnie wyrok - głośno wokół sprawy zrobiło się kiedy została w sposób ewidentnie prowokacyjny wykorzystana przez władzę, pokazowe zatrzymanie, potem brutalne tłumienie protestów - i to wszystko abstrahując od treści jakie ów pobity rozpowszechniał, a powiedzieć, że były one kontrowersyjne to nic nie powiedzieć

Sądzę, że zestawienie tych dwóch zaatakowanych Pasterzy (w sensie następców św. Piotra któremu Jezus kazał pasać - tak chyba naucza Kościół, że księża to następcy Apostołów) jest nie do końca trafne. Bowiem każdy z nich został zaatakowany z zupełnie odmiennych powodów. Pasterz Alfred za to, że sam ujął się za (nawet gdyby zgodzić się z tymi którzy uważają, że czarną, to jednak) owcą zaś Arcypasterz Grzegorz spokojnie czekał aż owca sama się zgłosi. To z perspektywy misji pasterskiej jednak co innego. Poza tym zależałoby pamiętać, że Jezus o rzucaniu kamieniem powiedział w sytuacji gdy na kobiecie miała zostać wykonana kara śmierci, w sytuacji obu Pasterzy takiego zagrożenia jak się zdaje nie było. Więc chyba nie ma co przesadzać z obroną przed krytyką ze strony owiec różnej maści za pomocą tego biblijnego argumentu. Proponowałbym na rzecz spojrzeć z nieco innej strony. Krytykę ze strony owiec należałoby potraktować jako ekwiwalent beku. W czasach biblijnych owce mówiły po protu „bee, bee. bee” a ostatnio (czy to na skutek mutacji po Czarnobylu czy zarażeniu tęczową zarazą) mówią ludzkim głosem a niektóre nawet piszą. To pisanie to to znak, że interesują się Pasterzami, patrzą na nich, mają idealizujące wyobrażenie jak powinni się zachowywać, chcą im to przekazać, chciałyby też by byli dla nich przewodnikami, denerwują się nie wiedzą jaki przewodnik pokazuje kierunek („nic nie powiem o grzechach, bo sam jestem grzeszny, niegodnym, niegodnym”). Nie zawsze osobisty przekaz jest możliwy, bo np. Pałac Biskupi zamknięty, jak ostatnio w Łowiczu, więc pozostaje internet. Szanowni Państwo Pasterze, cieszcie się, że owce się do Was odzywają, nawet gdy jest to przykre. Chcieliście zostać pasterzami musicie się liczyć z narażaniem na kozie bobki (to chyba lepsze porównanie niż kamienie). Strzeżcie się „Milczenia owiec”. Gdy usłyszycie jedynie ciszę będzie to oznaczało, że sól zwietrzała i na nic się już zda owcom.

Oprócz juhasowania macie też wg. Jezusa być solą.

Sól musi mieć jakiś smak, wyrazisty. Więc lepiej mieć jakieś zdanie nawet jeśli komuś ono nie smakuje, niż nie mieć ("nie powiem bo niegodnym, niegodnym")

Dlaczego my chrzescijanie nie reagujemy na te ciezarowki obklejone ohydnymi zdjeciami...? Dlaczego pro-life ma byc zawladniete przez takie dzialania? Juz dawno te bannery i ciezarowki powinny zniknac z ulic i przestac straszyc. Gdybysmy sami to zalatwiali to atak Margo na kierowce i cala ta sprawa nie mialaby miejsca.

na te ohydne etykiety na papierosach? Dlaczego przemysł tytoniowy jest owładnięty tymi działaniami i musi straszyć? Dlaczego odbieramy przyjemny widok designu paczek papierosów, tym którzy lubią palić?

stawianie znaku równości między homoseksualizmem i pedofilią jest normalnym, ohydnym kłamstwem.

Decyzji o urodzeniu czy aborcji nie podejmuje sie pod wplywem „reklamy”?! na ciezarowce. A Pro life konczy swoje dzialania na urodzeniu...a powinno w tym miejscu zaczynac... Tysiace rodzicow, ktorym wlasnie urodzily sie dzieci z wadami i potrzebuja pomocy, o czym swiadczy setki zbiorek w roznych fundacjach zostaje pozostawionych samych sobie. I tu widze ogromnych potencjal dzialan pro life, zamiast na paliwo i bannery 100zl co miesiac na konkretne dziecko od kazdego dzialacza pro life. Wtedy to byloby cos a nie pseudo dzialanie z banerami.

Podpisuję się pod tym, co pisze Pigwa. Ta działalność pro- lifeowców służy tylko im, czują się lepiej (no, święci prawie). Nie będzie możliwe zniesienie aborcji eugenicznej, jeśli nie pokochamy tych dzieci, które się już urodziły z wadami i chorobami. Nie pokażemy, że ich i ich rodzin los nie jest nam obojętny. A często jest to wegetacja, wykluczenie, bieda i bezradność. Jeśli kobieta będzie wiedziała, że może liczyć na pomoc i opiekę, nie usunie ciąży. Te banery i hasła utrwalają podziały, wzniecają wrogość. Poza tym kłamią łącząc LGBT z przestępstwem pedofili.

i o faryzeuszach patrzących z pogardą na klęczących przed Bogiem celników. Tak i dziś: "Ja, Robert F, prawdziwy katolik mam uczucie niechęci i pogardy wobec Jana G., lewackiego katolika". Ale widzi to Bóg, który jest w ukryciu i wyrabia sobie zdanie. O Jego wnioskach dowiemy się w Dniu Ostatecznym.

Podpisuję się pod tym, co pisze Pigwa. Ta działalność pro- lifeowców służy tylko im, czują się lepiej (no, święci prawie). Nie będzie możliwe zniesienie aborcji eugenicznej, jeśli nie pokochamy tych dzieci, które się już urodziły z wadami i chorobami. Nie pokażemy, że ich i ich rodzin los nie jest nam obojętny. A często jest to wegetacja, wykluczenie, bieda i bezradność. Jeśli kobieta będzie wiedziała, że może liczyć na pomoc i opiekę, nie usunie ciąży. Te banery i hasła utrwalają podziały, wzniecają wrogość. Poza tym kłamią łącząc LGBT z przestępstwem pedofili.

Podpisuję się pod tym, co pisze Pigwa. Ta działalność pro- lifeowców służy tylko im, czują się lepiej (no, święci prawie). Nie będzie możliwe zniesienie aborcji eugenicznej, jeśli nie pokochamy tych dzieci, które się już urodziły z wadami i chorobami. Nie pokażemy, że ich i ich rodzin los nie jest nam obojętny. A często jest to wegetacja, wykluczenie, bieda i bezradność. Jeśli kobieta będzie wiedziała, że może liczyć na pomoc i opiekę, nie usunie ciąży. Te banery i hasła utrwalają podziały, wzniecają wrogość. Poza tym kłamią łącząc LGBT z przestępstwem pedofili.

Pro-life specjalizuje się w bannerach - świetnie że jest ktoś do tej czarnej roboty. . To się nazywa szerokie spektrum: jedni tak, drudzy siak, trzeci jeszcze inaczej, a wspólnie wszyscy działają na rzecz życia zamiast śmierci. Przeszkadza ci to? P.S. Palenie też nie wynika z reklamy, wręcz przeciwnie. Coś źle kombinujesz...

Zawlaszcza przestrzen publiczna, ktora jest wszystkich i nie mam ochoty ogladac na spacerze z dziecmi takich obrazkow. PS. Trzymajac wysokie standardy tygodnika zwracajmy sie do siebie na Pan/Pani nie znamy sie bowiem, a jak juz na „ci” to przynajmniej z duzej litery.

ale przestrzeń publiczna jest wspólna (tak jak piszesz). Są w niej np. palacze, przez których moje dzieci muszą patrzeć na drastycze etykiety w sklepie, są erotomani, przez których moje dzieci muszą oglądać manekiny w witrynie sklepu pornograficznego. No, ale są dużo gorsze elementy społeczne, np. ci co walczą przeci aborcji. To dopiero wstręciuchy i dewianci, che..che.. co oni pokazują...che,che.. Ja tam wolę na "Ty", ale wysokie standardy to pisać z imienia i nazwiska - wtedy mogę być na Pani, a na razie pozostanę przy Pigwie.

Pani tu chyba nowa, zorientuje się szybko, że "wysokie standardy" to za wysokie oczekiwanie w stosunku do RF

Co tu dużo gadać? LGBT, czy LGBT+, i inne tam takie... Zachowania/e seksualne nie są wolne od norm etycznych i moralnych, dotyczy to nie tylko tej grupy ludzi, mamy przecież cały 'pakiet',,, Kazirodztwo, pedofilia,zoofilia, itp. itd.. Ale obecnie rozgrzesza się (na razie!?) tylko tych co oficjalnie hulają po ulicach... Gdy się kiedyś okazało, że to zamożne panie, często ze szlacheckich rodów, kradną bieliznę i inne drogie drobiazgi z luksusowych sklepach (pisał o tym m.in Zola w "Au bonheur des dames") na usprawiedliwienie tego "fenomenu" powstała koncepcja choroby dziś zwana kleptomanią... Czyli nie kradzież a ... (każdy wpisze co uważa) i dalej można było już tylko dyskutować, - a dlaczego? - a co tych ludzi do tego skłania skłania? I tym podobne, jednym słowem, to nie złodzieje! Oni już tak mają! Rozumiem, albo tylko się domyślam, czemu pojawił się powyższy tekst ks. Bonieckiego. W końcu osobnik "Margot" wyszedł na wolność i mogliśmy tu i ówdzie usłyszeć co ma nam do powiedzenia i przy okazji przekonać się że gdy król jest nagi... To całe to zamieszanie wygląda "dziwacznie", - dlaczego? Kiedyś, też z nie do końca wyjaśnionych powodów tłum wolał żeby uwolniono Barabasza... Czy można coś zarzucić tłumowi? Chyba jedynie czysty humanizm, w końcu wstawił się było nie było za "biednym" człowiekiem...

zarzuciło się niemoralność decyzji, pewniej zaśmiałby się z tego w duchu albo na głos w subtelnej ironii. Gdy się jest tzw. katolickim intelektualistą, takie decyzje podejmuje się w proroczo-racjonalistycznym przeświadczeniu i duchowym poczuciu racji, której maluczki może nie pojąć, bo jego horyzont myślenia nie wybiega za daleko. To co boli inteligenta, to że zawiódł rozumowo, że zbłaźnił się brakiem wyobraźni, że zrobił z siebie mniej lub bardziej użytecznego idiotę na rzecz głupszych od siebie. Trudno się nie oprzeć wtedy pokusie bronienia swojej pozycji, z czym też zapewne mamy tutaj do czynienia w edytorialu. Trzeba sobie to wszystko poukładać i sensownie przedstawić.

Ksiądz Boniecki to chrześcijanin, zatem mógł oczekiwać, że akt miłosierdzia nad grzesznikiem nie doprowadzi do sytuacji w której osoby mieniące się podobno chrześcijanami próbują społecznie "ukrzyżować" osoby które tego miłosierdzia dokonały. Co do samego tłumu, to raczej biega z kamieniami, a nie dopomina się czyjegokolwiek uwolnienia. Wszystko się panu pomyliło jak widzę.

Schweitzera też oskarża o hipokryzję. Bo wiadomo, że na starość był kleptomanem. Radzę unikać w przyszłości uogólniających sądów.

Wchodzenie komuś "do głowy" jest bardzo modne, jak by to niektórzy powiedzieli, "jest trendy", niestety często niesie z sobą sporo fałszu! Sam ks.Boniecki odwołuje się i podkreśla czym jest poręczenie jakiego dokonał. - Czy można nazwać to nazwać aktem miłosierdzia? Jak sam podkreśla, to tylko poręczenie osoby godnej zaufania, poręczającej że oskarżony (podejrzany) stawi się na każde wezwanie sądu i nie będzie w sposób bezprawny utrudniał postępowania... Osobiście nie lubię słowa "miłosierdzie", źle mi brzmi fonetycznie, etymologia tego słowa wnosi więcej ładu, za to jego znaczenie i istota... najprościej mówiąc są często ofiarą "fałszywych teorii" i konstruktami jakiegoś osobistego rozumienia 'miłosierdzia". W wersji boskiej pozostaje ono dla nas tajemnicą, w wersji ludzkiej zakłada pewne "konieczne" warunki bez spełnienia których można jedynie mówić o 'wrażliwości', 'czułości','trosce o kogoś', 'pobłażliwości', itp., paradoksalnie są to zarazem jego atrybuty, pod warunkiem, że... No właśnie okrężną drogą dochodzę do tego co można napisać jednym zdaniem, mianowicie, że nawet czyniąc dobro, jesteśmy miłosierni dopiero wtedy, gdy mamy świadomość, że równocześnie jesteśmy biorcami dobra od tych, którym je świadczymy. Chrześcijańskim miłosierdziem nie jest ani samo współczucie czy litowanie się, za którym nie idą konkretne czyny, ani też filantropia czy naturalna dobroczynność, ponieważ dobro nie jest świadczone z pobudek nadprzyrodzonych. Być może cała ta sytuacja, to wydarzenie było motywowane miłosierdziem ze strony ks. Bonieckiego, czy innych poręczających (i nie tylko tych) osób, ale wyszło jak wyszło! Z pewnej perspektywy już mnie nie dziwi, że kiedyś tłum, gawiedź domagała się ułaskawienia Barabasza, a czego po ciżbie można się spodziewać? Dziwi za to dziś (choć jak już wspomniałem, - nie do końca), że światła i "elytarna" grupa ludzi w pewnym aspekcie zachowuje się właśnie jak kiedyś wspomniana ciżba, a z jakich to czynią pobudek to już ich prywatna sprawa.Raczej trafnie ktoś już tutaj o tym napisał.

Co ma biskup Ryś, sprawy pedofilii, do osoby transeksualnej (i nie wiem, ale wydaje mi się że to jest pean na cześć biskupa Rysia i żeby stuknąć się kamieniem zanim coś się powie przeciw osobie duchownej (nie wiem tylko czy chodzi o biskupa czy o każdego księdza)

Nie chcę się wdawać w spory światopoglądowe. Mam natomiast pytanie: czy muszę osobę, która nie zmieniła płci w świetle prawa (bo chyba nie zmieniła) określać rodzajem żeńskim, tylko dlatego, że sobie tego życzy? Czy Ptaśka mam określać jako ptaka, dlatego że tak się utożsamił z ptakami? A jeśli nie muszę, to skąd dziennikarski consensus w uleganiu jednostkowej woli? Jakieś takie miłosierdzie w przestrzeni publicznej? Ja np jestem 25 lat po ślubie, ale zawsze chciałem być księdzem i cierpię nie będąc nim, czy ks. Boniecki mógłby nazywać mnie księdzem, żeby mnie afirmować?

Jakubie, jeszcze nie musisz, ale już powinieneś:) To ma zwiastować postęp. Kiedy postęp nas opanuje, wtedy będziesz już musiał. Jak wiadomo postęp z natury jest przymusowy i przemocowy i nie może stanowić jedną z opcji, bo sam siebie by podważył i sobie samemu zaprzeczył. Jak to ładnie powiedziano – postęp łamie skrzydła aniołom, a co ludziom łamie, to widać po artykule ks. Bonieckiego. Ks Boniecki nie czuje się dobrze przy swej epoce, zresztą przy żadnej, więc zawsze stara się epokę wyprzedzać, wiedząc, że nie będzie mijał Pana Boga w roli funkcjonariusza drogówki, więc heja na trzeciego;) Ot Polak-katolik za kierownicą;)Jak go kiedyś niebiańska policja zatrzyma, to będzie się tłumaczył, że ma fakultet z filozofii na katolickiej uczelni, che..che...

albo po prostu n i e z r o z u m i e n i e z Pana strony - kwestia jest taka czy Sz. P byłby zadowolony gdyby do niego zwracano się "Pani Stachowiak" - i nie ma to nic wspólnego ze "światłem prawa", wiele z empatią i z rozumem

Fakt, brakuje mi rozumu i empatii... Nie przeczę. Dziękuję, za rozumne i pełne empatii pouczenie :) Cieszy mnie również, że przedstawiciele mediów są tak rozumni i empatyczni, to budujące, bo bałem się, że to zwykły szary koniunkturalizm...

Jeżeli chodzi o zmianę prawna (i jeżeli jest to jedyna przyczyną Panskich obiekcji, to kwestie te da się ustalić. Pamiętam, że kiedyś w tej sprawie interweniował RPO (dobrych parę lat temu). Chodziło o dane na świadectwie pracy. Nie wiem jak ta sprawa się potoczyła się dalej, bo zajął się nią ktoś inny.

tu było powtórzenie

i tu także

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]