Reklama

Prawo, by oczekiwać

Prawo, by oczekiwać

04.09.2020
Czyta się kilka minut
Polscy hierarchowie wciąż uczą się nowych procedur dotyczących sytuacji oskarżeń biskupów o tuszowanie pedofilii. I przekonują się, że same procedury to za mało.
Abp Grzegorz Ryś, Rzgów, listopad 2019 r. / FOT. Michał Wozniak/East News
P

Portal OKO.press oskarżył metropolitę łódzkiego abp. Grzegorza Rysia, że choć otrzymał w maju 2019 r. skargę dotyczącą „ukrywania księdza pedofila” przez Andrzeja Dziubę, biskupa sufragana z jego metropolii, przez rok nie reagował. „Miał obowiązek niezwłocznie powiadomić o tym Watykan. Ale przez rok nie zrobił nic” – piszą dziennikarze portalu i sugerują, że „sprawa biskupa Dziuby pewnie by więc ucichła”, gdyby nie upomniała się o nią po roku u abp. Rysia ofiara owego księdza. 

W maju 2019 r. abp Wojciech Polak otrzymał mail od pana Janusza, który jako ministrant w wieku 13 lat był molestowany. „Mail do prymasa opowiadał właśnie o systemowym tuszowaniu przestępstw księdza Piotra S. przez kurię i biskupów łowickich” – piszą dziennikarze OKO.press. Dwa tygodnie wcześniej papież Franciszek ogłosił nowe przepisy dotyczące właśnie postępowania w sytuacji oskarżenia biskupów o tuszowanie przypadków pedofilii. Zgodnie z nimi prymas powiadomił abp. Rysia, jako właściwą osobę, o takim zgłoszeniu, oraz powiadomił pana Janusza o swoim liście do metropolity łódzkiego. I rzeczywiście, nic się nie działo przez rok, aż do czasu, gdy o tę sprawę upomniał się pan Janusz bezpośrednio u abp. Rysia. Stąd OKO.press wyciąga wniosek, że metropolita łódzki świadomie chciał sprawę bp. Dziuby uciszyć.

Broniąc się, abp Grzegorz Ryś ujawnił treść listu od abp. Polaka (przy okazji ujawniając też nazwisko ofiary, za co następnie publicznie przeprosił). „Pan Janusz (...) wskazuje również na zaniedbania dotyczące zgłoszonej już w 2011 roku sprawy i na brak wiedzy o jej przebiegu. Zgodnie zatem z art. 8 motu proprio papieża Franciszka »Vox estis lux mundi« przekazuję księdzu arcybiskupowi metropolicie niniejszą informację. Jednocześnie pragnę powiadomić, że poinformowałem osobę zgłaszającą, że od dnia 1 czerwca 2019 roku osobą kompetentną do przyjęcia takiego zawiadomienia dotyczącego diecezji łowickiej jest właśnie metropolita łódzki” – napisał prymas.

„Miałem więc słuszne prawo oczekiwać – pisze w oświadczeniu abp Ryś – iż pokrzywdzony wkrótce zwróci się do mnie z odpowiednim zawiadomieniem. Nie uczynił tego jednak przez cały rok”. Zrobił to 19 maja 2020 r., i wtedy metropolita łódzki od razu podjął wszystkie nakazane prawem działania. Wcześniej jednak nie miał żadnych danych na temat zgłoszenia, nie otrzymał nawet adresu mailowego pana Janusza. W konkluzji abp Ryś napisał, że dziennikarze OKO.press otrzymali pełną wiedzę na temat tych faktów, a ich interpretację uważa za stronniczą, świadomie krzywdzącą i godzącą w jego dobre imię.

Gdy próbujemy zrozumieć, co się właściwie stało, warto pamiętać, że przepisy Franciszka akurat wtedy dopiero wchodziły w życie (od 1 czerwca 2019 r.). Dopiero uczono się je stosować. Uczył się je stosować także abp Polak. Art. 8, na który powołał się w liście do abp. Rysia, stwierdza: „Władza, która otrzymuje zawiadomienie, przekazuje je zarówno do Stolicy Apostolskiej, jak i do metropolity prowincji kościelnej, w której ma stałe zamieszkanie osoba, której dotyczy zawiadomienie”. Dlaczego, powiadamiając właściwego metropolitę, nie powiadomił też Stolicy Apostolskiej? I czy jego list był formalnym zawiadomieniem abp. Rysia o podejrzeniu tuszowania pedofilii przez bp. Dziubę, czy jedynie poinformowaniem go, że ktoś się w tej sprawie do niego zgłosi?

Abp Grzegorz Ryś, jak wynika z jego oświadczenia, odebrał to właśnie w ten sposób – jak zwykłą informację, i czekał na właściwe zawiadomienie. Ale skoro wiedział, że taka sprawa się pojawiła i wedle nowego prawa powinna trafić do jego rąk, dlaczego sam nie dopytał o potrzebne szczegóły?

Nieporozumienie między metropolitami, wynikłe z kłopotów z wdrażaniem nowego prawa, boleśnie odbiło się jednak na ofierze. Pan Janusz z goryczą teraz komentuje: „Do obowiązków ofiary wykorzystywania seksualnego dzieci i młodzieży przez duchownych nie należy znajomość prawa kanonicznego oraz kościelnych procedur”.


ogłoszenie społeczne

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Kierownik działu Wiara w „Tygodniku Powszechnym”. Ur. 1966 r., absolwent Wydziału Mechanicznego AGH, studiował filozofię na Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie i teologię w Kolegium...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

wszystkie rezerwy zostały wyczerpane, teraz zostaje czekanie na cud i palenie archiwów

Nie wiem jak można nie zapytać o dane kontaktowe w takiej sprawie, kiedy dostaje się list od prymasa (to mi śmierdzi ignorancją albo lenistwem i głupotą). Może dla tego, że biskupowi Rysiowi nie zależało na załatwieniu tej sprawy. Nie ma skutku bez przyczyny. Domyślam się że był to objaw albo ignoranci albo zmęczenia. Diecezji radziłbym powołać dodatkowego biskupa pomocniczego jeśli w sprawach tak ważnych nie potrafi się w sposób prawidłowy zająć takimi sprawami. Co odciąży biskupa Rysia.

Dla mnie jest to nie do pomyślenia, żeby nie poprosić o dane kontaktowe. Ciężko mi uwierzyć , że biskup Polak nie kazał przesłać tych danych do kurii w Łodzi. Kościół biurokrata się biurokracji dopiero uczy. Ja bez zarządzenia Franciszka (bo widzę, że biskupi jak upośledzeni umysłowo potrzebują rozporządzeń), bym poprosił o dane kontaktowe tej osoby i zaprosił tą osobą do kurii na obiad (ciasto i kawę) i rozmowę . przeprosił w imieniu kościoła.

Jest pan absolutnie wyjątkowy. Rzadko który szef zaprasza do biura na przekąskę nieznaną panią, która ucierpiała od podwładnego jego poprzednika. Rzadko który sędzia w ogóle zaprasza na przekąskę szczególnie osoby, które jeszcze nie nawiązały z nim kontaktu. Ale możliwe jest, że po osobistej wpadce z publikacją danych personalnych abp Ryś dołoży wszelkich starań aby z własnej inicjatywy bezpośredni kontakt nawiązać i w ramach przeprosin na poczęstunek zaprosi.

Nie bez powodu Chrystus założył kościół który jest rodziną (wszyscy jesteśmy braćmi i siostrami). Księża nazywają się waszymi Ojcami , siostry Matkami a z rodziną zasiada się do stołu , nie tylko eucharystycznego (paschalnego). Pierwszym ołtarzem był zwykły stół, gdzie rozmawiano o kościele, problemach, sporach i je rozwiązywano jak rodzinna.

Biskup Ryś ma rację. Wg prawa ziemskiego (ludzkiego) niczego nie można mu zarzucić, nie znał adresu to cóż mógł zrobić, myślał, że Biskup Polak mu prześle. Nie przesłał, pewnie myślał, że Biskup Ryś jak nie znajdzie to zapyta. Ale Biskup Ryś znany z pokory i skromności (uważa, że żaden inny biskup nie nagrzeszył więcej od Niego) nie chciał się narzucać. Ot, zwykłe nieporozumienie. Zdarza się. A jeśli chodzi o Prawo Boże to też jak się wydaje wszystko jest w porządku wystarczy powołać się na Pismo. Przepraszam jeśli coś pomylę, przyznam, że za rzadko czytam, a na dodatek nie mam pod ręką egzemplarza ale jak mi się zdaje tak tam stoi (w Ewangelii czy Apokalipsie): " byłem głodny, a czekaliście z parującym talerzem aż poproszę(by nie urazić biedaka narzucaniem się); byłem spragniony, a kroczyliście wytrwale wąską i wyboistą ścieżką procedur by dokładnie ustalić, który z Was godzien jest by podać mi kubek wody (bo tacy skromniście i cierpliwi); byłem przybyszem, a siedzieliście gotowi by mnie przyjąć gdy się zgłoszę (sede plena i takie tam), byłem z więzieniu a czekaliście cierpliwie na adres by mnie odwiedzić (co do cierpliwości to już wiadomo) … Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili." A jeszcze w innym miejscu (to prawie na pewno Ewangelia): "Któż z was będzie tak nierozważny i niedbały o powierzoną wam owczarnię by dla jednej zagubionej owcy zostawić dziewięćdziesiąt dziewięć, które są wypasione i grzecznie dają się strzyc?".

Grzesiu ofiary czynów pedofilskich przezywają traumę. I to kościół powinien pomagać im doprowadzić w sposób uczciwy sprawę do końca w miłej atmosferze i przyjaźni. Biskup Ryś zamieścił dokument urzędowy od Prymasa (Prymas występował z urzędu) i nie wierze , że nie przesłał danych kontaktowych. Przy pierdołach nawet podaje się dane kontaktowe (wie o tym każdy kto pracował w biurze) a co dopiero przy występowaniu z urzędu Prymasa. Ofiary pedofilii są zagubione i nie wiedzą co z tym robić i jakie są procedury. I Kościół powinien ich jasno naprowadzić. Prawda jest taka, że biskup nie chciał tej sprawy doprowadzić do końca. Bo gdyby chciał to by ją załatwił. Numer do prymasa ma i woli dzwonić do niego na ploty i z innymi pierdołami. Oni chcą żeby za nimi biegały ofiary i jeszcze ich prosiły o spotkanie. Z osobami pokrzywdzonymi przez ich organizacje niestety to oni muszą wychodzić z inicjatywą , dobrą wolą, otwartym sercem, życzliwością, pomocą i chęciom spotkania i zadośćuczynienia (pomocy) .

Biskupi wolą spotykać się z biznesmenami i politykami nie ofiarami pedofilii i tu mamy na to dowód, który jest faktem. Gdyby chodziło o pieniądze, znalazłby numer i email. Choćby miał go samemu diabłu wyrwać z ręki.

A ja się czuję mocno zawiedziona. Arcybiskupa Rysia miałam za jednego z tych nielicznych sprawiedliwych wśród hierarchów. Miałam Go za uczciwego, mądrego kapłana, który naprawdę się przejmuje losem ofiar skrzywdzonych przez pedofilów "sukienkowych" czy świeckich. Taki zawód po prostu boli. Każdy człowiek ma prawo do błędu, ale im wyższy status tym błąd wyrządza więcej krzywdy. Arcybiskup Ryś przeprosił, ale mleko się rozlało. Przykre

Ale czym pani jest zawiedziona, że popełnił błąd. Każdy popełnia błędy w zdenerwowaniu. Zdenerwował się że właśnie się go oskarża o zamiatanie pod dywan, tuszowanie czy przeciąganie sprawy. A w liście sbpa Polaka jak wół stoi że pan Janusz został poinformowany kto jest ,, osobą kompetentną do PRZYJĘCIA ZGŁOSZENIA". Jak pan Jsnysz został poinformawany do kogo ma się zgłosić, to jego sprawa czy i kiedy to zrobił. Mógł nawet zrezygnować. Żaden sąd ani urząd nie szuka czynnie petentów ani nie otwiera za nuch spraw w innych placówkach. Abp był jak najdalszy od bagateluzowania sprawy i dlatego po ludzku się wkurzył o niesłuszne oskarżenie i to do tego stopnia, że nie przemyślawszy do końca czynu opublikował csły list zamiast wydać chłodne i zdawkowe oświadczenie, że pozywający nigdy nie nawiązał z nim kontaktu ani nie przekazał oficjalnego zawiadomienia a taka inicjatywa leży po stronie pozywającego. Naiwnie sądził, że dokument zostanie odczytany jednozbacxnie i poprawnie .Tymczasem OKO.press zaatakowała go ( słusznie ) o RODO, do tego rozmyła a nawet odwróciła cel nadania listu , zmieniając cel informacyjny w cel niby- oficjalnego przedłożenia sprawy w imieniu pozywającego. Ponadto co jest najgorsze OKO.press dopisała i upubliczniła informację których w liście w ogóle nie ma, mianowicie że pan Janusz złoźył zażalenie dochodzenia we własnej sprawie.Tytuł publikacji krzyczy, że abp Ryś ujawnił dane ofiary, ale prawda jest taka że ujawnił dane osoby występującej w sprawie ,ale nigdzie nie jest powiedziane że właśnie ofiary.To OKO.press łączy te dane w całość, wkłada je w usta abpa Rysia, po czym umieszcza w nagłówku i w tej formie publikuje a w treści artykułu OKO.press podaje jeszcze wiek pana Janusza w chwili przestępstwa. Dobrze, że nie dysponowali większą ilością szczegółów bo jeszcze coś dałoby się dokleić do zarzutów wobec któregoś księdza. . Zapewne nigdy więcej nie zobaczymy już kopii korespondencji między żadnymi biskupami a abp Ryś nauczy się jak inni, milczeć publicznie we wszystkim co nie dotyczy religii. Pozostałe sprawy mediom przedstawi na tyle krótko, że stracą całą sensacyjną atrakcyjność. Powie, że sprawa jest w toku, lecz pozywający nie upoważnił go do publicznego przekazania żadnych informacji. I żaden pismak z tej wypowiedzi artykułu już nie zrobi. Biedni dziennikarze przez swą nadgorliwość, sami siebie skazują na informacyjną posuchę. Gdyby byli fer, zwróciliby uwagę kurii łódzkiej na problem RODO skoro to zauważyli i zamiast robić sensację skupili się na głównym zarzucie o opieszałość i na funkcjonowaniu procedur, które trzeba zapewne poprawić. W ten sposób przysłużyliby się wszystkim potencjalnym ofiarom, kurii i szczególnie panu Januszowi, ale niestety wcale nie o dobro pana Janusza walczyło tu przebojowe OKO.press.

Arcybiskup, który zastąpił zdjętego i sponiewieranego medialnie biskupa Janiaka, tłumaczy się tak samo, jak tłumaczył się bp Janiak: że nie dostał zgłoszenia od ofiary. Czy arcybiskup Ryś ma ochotę przyjąć krzyż, zdjęty z pleców bpa Janiaka? Wątpię, bo za fajną robi karierę ewangeliczno-franciszkową. Ano musi przynajmniej pić kielich goryczy..., nie, przepraszam, kielich od lewicy, która chętnie arcybiskupa przytulała do siebie. Lewica kocha, ale na swoich warunkach. Zresztą nasz świątobliwy papa chyba też... Na zdrowie!

.

Co wy tu wypisujecie w komentarzach? Człowiek działa 30 lat zrobil dużo dobrego i jedną akcją wszystko przekreślił?

Życie jest niesprawiedliwe, Anka. To nie działa tak, że ktoś robi coś dobrego 30 lat, więc żadna akcja tego nie może przekreślić. Życie nie jest sprawiedliwe i nie rozumiem, czemu ludzie długo żyją i tego nie rozumieją. A wiesz Anka, że nawet gdyby życie było sprawiedliwe, to i tak jednak akcją można by było spieprzyć długie życie pełne dobrych uczynków? Ale spokojnie, w końcu utrata zaufania i autorytetu w środowiskach zboczonych na lewo, to nie jest wielki dramat. Kto żyje duchowo, wie jak szatan jest silny. Najważniejsze, by podobać się Panu Bogu, no nie?

A widział ktoś taki urząd na ziemi, którego sprawa nie dotyczy a mimo to sam z siebie występuje w imieniu petenta do innego urzędu? Widział ktoś sąd, który odmawia rozpatrzenia sprawy, po czym zgłasza się do właściwego sądu zamiast petenta? W instytucjach kościelnych jest jak wszyscy twierdzą jeszcze trudniej, bo procedury są dopiero tworzone, to skąd oczekiwanie, że akurat tu będzie lepiej niż w instytucjach świeckich? Niby laik nie zna wszystkich przepisów, ale po to są prawnicy, żeby laikom pomagać, gdyż nieznajomość przepisów nie zwalnia z ich stosowania a nawet obraca się na szkodę pokrzywdzonych. Po drugie abp. Polak ujawnił imię i nazwisko petenta skarżącego się na opieszałość wraz z wyjaśnieniem jakiej sprawy ta opieszałość dotyczy. Jednakże w liście abpa nigdzie nie pada stwierdzenie, że skarżący się na opieszałość jest tożsamy z ofiarą molestowania, może to być pełnomocnik, sekrerarz czy adwokat ofiary. Gdyby OKO.press nie rozdmuchało sprawy to pan Janusz mógłby zainterweniować w kurii łódzkiej i uzyskać natychmiastowe utajnienie jego danych zanim pozna je cała Polska. Oczywiście dane pełnomocnika czy adwokata również nie powinny być publikowane bez jego zgody, podobnie jak sam list nie powinien być publikowany przez adresata bez zgody nadawcy (niezależnie czy miał charakter poufny czy urzędowy). Nie zmienia to faktu, że w owym liście rola pana Janusza nie została jasno określona i pozostawałaby w sferze domysłów, gdyby nie niedźwiedzia przysługa nadgorliwego OKO.press. Rozżalony pan Janusz miał pełne prawo stracić nerwy w obliczu błędu abpa Rysia, jednakże zamiast pomocy w wymazaniu błędu został przez OKO.press wykorzystany a jego dane zostały nagłośnione wraz z jasnym określeniem jego roli i rozdmuchaniem problemu opieszałości, której jak się okazało nie ma. Kto wygrał nakręcając aferę? OKO.press. Kto stracił? Pan Janusz i abp Ryś na pewno stracili na zdrowiu i na wizerunku, obaj niechcący. Znając abpa Rysia mimo trudnego początku z całą pewnością pomoże panu Januszowi i to z pełnym zaangażowaniem i zrozumieniem. Nie zdziwię się, jeśli zdobędzie wzajemny szacunek pana Janusza. Byleby im już OKO.press nie pomagało i nie pośredniczyło w rozmowach.

Nie można zasłaniać sobie twarzy prawem i oscylować na jego granicach jak biskup Ryś. Każdy człowiek ma godność i honor. Człowiek honorowy postępuje honorowo. Cwaniak zasłania sobie twarz prawem i procedurami. Biskup niby troszczy się o owczarnie . Jedno co udowodniła ta sprawa to, to że sobie ręce myje od tego, że nie dopełnił wszelkich starań (tak nie robi człowiek z sumieniem i honorem) , zasłaniając sobie twarz procedurami. Chodź doskonale wiedział, że jego obojętność to efekt egoizmu, braku honoru, obłudy i fałszu. Kościół zamiast zająć się naprawą błędów w miłej i rodzinnej atmosferze pokazuje procedury, które mają myć im ręce. I teraz mimo zdobytej informacji od Biskupa Polaka będzie sobie mordę wycierał procedurami, bo nie chciało mu się włożyć w to żadnego swojego wysiłku, z powodu kolesiostwa - żeby oszczędzić ofiarą zachodu i traumy. Mało tego Ryś ujawnił dane ofiary bez jej zgody. Jest ustawa o ochronie danych osobowych. Zataił natomiast nazwisko pedofila. Wystarczył, krótki email, sms do Polaka i miałby wszystkie informacje (jeśli nie kłamią bo OKOpress nagłośniło sprawę). Nie włożono w to minimum wysiłku. Jednym słowem kościół leje na ofiary ciepłym moczem i pokazuje procedury. Z tego co mi wiadomo ofiara była ministrantem. I to widać jak warto pomagać kościołowi i go wspierać służbą. Podziękowaniem za wieloletnią posługę (przy ołtarzu) i krzywdę (molestowanie seksualne) jest lenistwo i obojętność biskupa, który sobie mordę wyciera procedurami.

Dla tego jestem zwolennikiem powiadamiania organów ścigania nie biskupów. Bo oni mają wiernych w dupie. Leją ludziom mód na uczy dla pieniędzy. Czynią dobrze, żeby się tylko pokazać. A ich obojętność pokazują takie sprawy jak ta. Pokazują prawdę. Liczę się z tym, że ich obojętność może być efektem braku czasu i zmęczenia. Tylko chciałbym powiedzieć jedno, że obecnie nie ma ważniejszej sprawy jak ofiary pedofilii. Biskupi wolą biegać za sianem po parafiach . Jeśli biskup nie rozumie takich spraw powinien podać się do dymisji lub poprosić biskupa Rzymu o zgodę na powstania nowego wakatu i nominacje nowego biskupa pomocniczego, który go odciąży w sprawach kościoła. Dzięki czemu będzie mógł zająć się sprawami ważnymi dla kościoła i wiernych. A sprawa pedofilii i postępowania w tych przypadkach to PRIORYTET.

Z czego wynika, że każdy prawnik trzymający się prawa to cwaniak i każdy lekarz przestrzegający procedur to też cwaniak. A potem OKO.press nadaje, że procedury złe i trzeba tak poprawić, żeby pozywający mógł zgłosić w Szczecinie a sprawa ruszy w Tarnowie. Wtedy trzymanie się procedury będzie dobre. Prawo i procedura są po to żeby prawo i procedura działały. Proszę oburzać się na złe procedury i domagać się ich zmian, a nie na człowieka, kt9ry musi się do nich stosować. Nie zastował się do procedury RODO- źle . A jak zastosował się do procedury przyjęcia zgłoszenia to ... też źle?!

Doskonale wiesz, że nie to miałem na myśli i uważam, że procedury są potrzebne. Tylko nie należy ich wykorzystywać do usprawiedliwiania własnej znieczulicy, własnego lenistwa i obojętności. Dla mnie wierny to nie petent. Tylko człowiek (owieczka Jezusa). A jaki to urząd to widać. Biskup Polak wykazał się większym wysiłkiem niż Ryś (kazał napisać pismo). A Ryś swoje lenistwo tłumaczy śmiesznym usprawiedliwieniem. A mógł napisać email, sms, zadzwonić lub zrobić jak Polak po prostu kazać się komuś tym zająć. Czego nie zrobił bo miał to w dupie. To za co kościół od wiernych bierze pieniądze.

w ten sposób została taka postawa opisana w NT

Papież Franciszek dzwoni z Rzymu po ofiarach pedofilii, bo rozumie te sprawy, bo ma honor, sumienie i godność i nie zasłania sobie twarzy procedurami i konwenansami (bo jest papieżem). Bo zdaje sobie sprawę z tego, że ma do czynienia z ofiarami kościoła (ludźmi czującymi, myślącymi i cierpiącymi i przestrzega kościół przed traktowaniem wiernych jak petentów). I zdaje sobie sprawę z tego, że tym ludziom (ofiarą pedofilii) należy udzielać szczegółowego wsparcia i uwagi, troski, pomocy w miłej i rodzonej atmosferze .

Bardzo, ale to bardzo się zawiodłem na biskupie Rysiu. Wstyd.

A to niby czemu? Bo procedura się wcześniej wlokła? Bo do tej pory abp Ryś nie zaliczył takiej nagonki, bo albo nie miał takich ,, interesujących spraw", albo procedury się dotąd sprawdzały albo mu jeszcze OKO. press nie pospieszyło z edukacyjną korektą i sam wcześniejsze ewentualne błędy korygował. Naprawdę sądzi pan, że abp Ryś nagle stracił ducha, wypiął się na człowieka i okazał tchórzem i okopał się za procedurą? Czy sama publikacja listu abpa Polaka nie jest najpewniejszym do wodem , że tak nie jest??? Co do ptocedur może je poprawią, ale postępowania sądowego ani żadnego wyjaśniającego nie rozpoczyna się na gębę ani dlatego, że jeden sędzia powiedział drugiemu, słuchaj przekierowałem do ciebie petenta, zgłosi się z taką a taką sprawą, bo to twój rejon. Abp Polak napisał wyraźnie, że poinformował pana Janusza gdzie na się zwrócić z zażaleniem. To OKO.press uważa, że abp Polak przekazując informację o sprawie, automatycznie przekazał sprawę. Gdyby OKO.press właśnie tak nie interpretowało jednego zdania listu, nie mogłoby urządzić żadnej sensacji i nagonki na opieszałość kolejnego biskupa. Podobnie gdyby nie rozdmuchało kwestii danych osobowych nie miałoby czym epatować, dlatego NAJPIERW sprawę nagłośnili a nie najpierw zwrócili uwagę kurii łódzkiej na RODO. Przecież OKO.press mogło w zarodku pomóc w sprawie utajnienia danych osobowych ale wolało pronlem rozgłosić dodając do tego w każdym tytule określenie roli pana Janusza jako ofiary, czego list abpa zgodnie z procedurą nie precyzuje. No i kto tu upublicznił bo nie pomyślał a kto rozgłosił bo właśnie pomyślał. Nie dokładajmy buskupowi Rysiowi kolejnych kopniaków, bo tylko oto chodzi ,,przenieskazitelnemu" OKO.press. Spokojnie, ta atmosfera sensacji przynosi tylko wszystkim szkodę a za taką pomoc na miejscu pana Janusza to ja bym wytoczyla proces przeciwko OKO.press. Jeśli zaś pan Janusz sam się do nich zgłosił to, kiedy już wreszcie zgłosi się do abpa Rysia, sam sobie porówna i oceni sposób i skutki działania biskupa z metodami i skutkami działania gryzipiórków z OKO.press.

Obawiam się, że panu Januszowi nie przeszkadza atmosfera sensacji :) Jego list otwarty mówi wszystko ;)

że Pani zazdrości panu Januszowi - molestowania przez księdza w przeszłości czy medialnego szumu wokół sprawy dzisiaj, Pani podpowie?

arcb. Ryś nie zawiódłby się przypadkiem na tobie bocie? Jesteś bez grzechu, że go oceniasz? Jeden jest Sędzia.

proszę pomyśleć: bp Ryś jest osobą p u b l i c z n ą, jako taka z definicji podlega sądom i osądom p u b l i k i - jest przy tym funkcjonariuszem kościoła do którego niestety i ja ponoć dożywotnio będę należał, tym bardziej mam ewangeliczny o b o w i ą z e k oceniać jego postawę i działanie - passus "jesteś bez grzechu że oceniasz?" pozostawiam bez komentarza, jest po prostu głupi, szczególnie w kontekście ocen jakie SzP. sam mnie wystawia w swym bezrozumnym komentarzu

wybacz, mój drogi, to coś w edycji nie zadziałało. Komentarz miał być do Zatroskanego, nie do Ciebie, Przyjacielu. Nie czuj się obrażony. Jednakże, przy okazji dodam, że należy w ocenie odróżnić osobę od czynu (nie znamy wszystkich szczegółów, okoliczności oraz intencji osoby), co skłania do bycia ostrożnym w wypowiedziach publicznych. Osądy 'publiki" wydawane bez namysłu, często ranią. Serdecznie pozdrawiam.

rozumiem, co do osądów, osób i czynów znam zasady, zwracam uwagę, że osób publicznych czyny i osądy potrafią ranić po tysiąckroć mocniej niż te publiki

Pewnie masz rację, bo na nich niektórzy pokładają nadzieję. No i lipa z tego wychodzi. Dom na piasku. Wszyscy jesteśmy tacy sami. Najlepszej niedzieli.

Jak ty myślisz , że Jezus był urzędnikiem to jestem w olbrzymim błędzie (był cieślą). Jezus walczył z mechanizmem prawa i obłudy synagogi. I takiej samej synagogi się doczekał tylko że w Chrystusie. Tak samo obłudnej. I tak samo obłudnego, bezdusznego aparatu. ======>https://www.youtube.com/watch?v=rjY36Kyo8PQ
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]