Południowoafrykański efekt motyla. Dlaczego Trump i Musk grillują czarne władze RPA?

Republika Południowej Afryki znalazła się na szczególnym celowniku Donalda Trumpa i Elona Muska. Ten drugi, urodzony w RPA, wiedzie prym w kampanii przeciw dawnej ojczyźnie. Czy Biały Dom chce uczynić z RPA odstraszający przykład dla świata?
Czyta się kilka minut
Prezydent RPA Ramaphosa podczas orędzia o stanie państwa. Kapsztad, Republika Południowej Afryki, 6 lutego 2025 r. // Esa Alexander / Reuters / Forum
Prezydent RPA Cyril Ramaphosa podczas orędzia o stanie państwa. Kapsztad, Republika Południowej Afryki, 6 lutego 2025 r. // Esa Alexander / Reuters / Forum

Obok Grenlandii, Kanady i Panamy oko Donalda Trumpa spoczęło na Południowej Afryce. Zapowiedział wstrzymanie dla niej wsparcia, gdyż, jak mówi, „dzieją się tam straszne rzeczy”, które wymagają śledztwa. W sieci pisze: „Południowa Afryka konfiskuje ziemię i traktuje pewną grupę obywateli BARDZO ŹLE”. Biały Dom ogłasza zaś pomoc w relokacji uchodźców, tj. białych Afrykanerów, ofiar rzekomej rasistowskiej polityki czarnego rządu.

Powód jest wymysłem, ale efekt ma wymierny. Na bezpośredniej pomocy Waszyngtonu opiera się 17 proc. budżetu południowoafrykańskiego programu walki z HIV/AIDS i spora liczba organizacji, które korzystały z grantów i inwestycji. Prezydent RPA i politycy z rządu odpowiadają początkowo w koncyliacyjnym tonie. Jednak emocje szybko wymykają się spod kontroli, także za sprawą tysięcy kont na platformie X, które podbijają temat.

Poza tym, że los blisko pół miliarda dolarów na wsparcie chorych na AIDS decyduje się dziś w mediach społecznościowych, to znak czegoś jeszcze poważniejszego.

Ustawa w RPA pozwala na wywłaszczenia, ale klucz tkwi w szczegółach

Gniew Trumpa wywołała ustawa, którą prezydent RPA podpisał, traf chciał, kilka dni po jego inauguracji. Pozwala na wywłaszczenie ziemi bez rekompensaty w kilku konkretnych, ograniczonych przypadkach (cóż, gdyby taki proceder sam w sobie istotnie bulwersował Trumpa, to – jak pisze Mairav Zonszein, dziennikarka izraelsko-amerykańsko – powinien skupić się na Palestynie i osadnikach żydowskich).

Ustawa z RPA pozwala na takie wywłaszczenie, gdy ziemię porzucono, gdy jest nieużywana (trzymana np. tylko dla wzrostu jej wartości), gdy wartość dawnych dopłat rządowych wyrównała lub przekroczyła jej wartość, albo gdy rzecz dotyczy ziemi należącej już do rządu (np. pozyskanej nielegalnie w czasie apartheidu).

– Nie było w RPA powszechnego wywłaszczenia bez rekompensaty i najpewniej nie będzie – mówi jednak „Tygodnikowi” Jakkie Cilliers, założyciel Institute for Security Studies, cenionego think tanku z biurami w czterech krajach Afryki. – To prawo miało uspokoić polityczne elementy w RPA domagające się radykalnych zmian.

To klucz do tej historii: prezydent Cyril Ramaphosa od lat sygnalizuje działania w kwestii wywłaszczeń. Z jednej strony po to, aby podciąć skrzydła czarnym radykałom, rozczarowanym tym, że 30 lat po upadku apartheidu gospodarka (i 72 proc. uprawnej ziemi będącej w rękach prywatnych) wciąż należy głównie do białych, choć stanowią tylko 5 proc. ludności. Przy okazji chce polepszyć wizerunek swojej skorumpowanej partii, Afrykańskiego Kongresu Narodowego. Ale Trumpa nie interesują takie niuanse.

Część białych z RPA kolportuje narrację o ludobójstwie

Wspólnie z Trumpem rasizm i nacjonalizm (w RPA to mieszanka zabójcza) rozbudza Elon Musk. Urodzony w RPA, dziś deklaruje, że był wrogiem apartheidu. W istocie w nim się wychował: w Pretorii, gdzie ławki „tylko dla białych” były normą. Dziś wiedzie prym w kampanii kłamstw przeciw własnemu krajowi.

W kampanii tej uczestniczy część białych z RPA: pozbawieni przywilejów, kreują opowieści o dyskryminacji, która rzekomo ich spotyka. Obok kwestii ziemi, popularna jest tu narracja o ludobójstwie białych. To spiskowa teoria, jakoby rząd celowo umożliwiał mordowanie białych farmerów.

Podgrzewa ją fakt, że część tożsamości ruchu wyzwoleńczego czarnoskórych bazowała na nienawiści do ciemiężycieli, Afrykanerów, co znajduje wyraz m.in. w popularnej pieśni „Zabij Bura”, do dziś śpiewanej przez niektórych czarnych polityków. Farmerzy w RPA istotnie są szczególnie narażeni na przemoc, jednak liczba farmerów, którzy padają w ciągu roku ofiarą zabójstw, to połowa mordów dokonywanych w RPA każdego dnia (sic!). Ponadto w atakach na farmy giną też farmerzy czarnoskórzy – tyle że to nie jest newsem.

Musk może być symbolem tego, kto zyskał dostęp do uszu Trumpa: konserwatywni lobbyści z AfriForum, które reprezentuje interesy radykalnych białych Afrykanerów. Rysują Trumpowi swoją wersję. Reprezentując 200 tys. członków tej organizacji (na 3 mln białych obywateli RPA), decydują o tym, jak widzi on kraj, gdzie żyje 60 milionów obywateli.

Tyle że nawet AfriForum na groźby Trumpa reaguje obawą – bo apeluje o sankcje wobec polityków z RPA, a nie wobec kraju (na uderzeniu w gospodarkę straciliby kontrolujący ją biali). I nawet AfriForum nie mówi (oficjalnie) o ludobójstwie białych.

Kampania Trumpa i Muska: fakty utopione w emocjach

Na to nakłada się burza emocji, w których wywoływaniu celuje duet Trump–Musk. W ich opowieści problemy nie mają historycznych źródeł – jak w przypadku RPA apartheid, istniejący do początku lat 90. XX w. system, który pozwalał białej mniejszości rządzić większością, a którego skutki widać do dziś. Za apartheidu czarnych wysiedlano powszechnie – bez rekompensaty.

Ale w narracji Trumpa i Muska kłopoty RPA to emanacja spisków, lewackiej ideologii i rasowych podziałów. Wczoraj nie istnieje. Dzięki temu ustawiają spór wzdłuż prostej linii: kto z białymi, kto z czarnymi.

Południowoafrykańczycy wszystkich kolorów skóry wykorzystali wprawdzie X, aby pokazać Trumpowi i Muskowi, że nie dadzą się podzielić. Publikowali filmy z białymi wykonującymi tańce Zulu i Xhosa, bawiące się dzieci o różnych kolorach skóry. Śmiano się: „Kolejny dzień, kiedy nie jestem ofiarą opresji i nie zabrano mi ziemi”.

Część z tych osób przyznawało jednak, że spotkał je hejt, nawet nawoływania do mordu i gwałtu. Obudziło to też oburzenie wielu czarnoskórych, którzy weszli w dyskusję, atakując z kolei Bogu ducha winnych białych Południowoafrykańczyków jako kolonizatorów. Wiele z tych radykalnych głosów pochodziło z Ameryki. Fakty utopiono w emocjach i algorytmach.

W koalicji rządowej w RPA są dziś także „białe” partie

 – Nowa ustawa o wywłaszczeniach odbiera broń radykałom i to dobry kompromis, ale tego nie dowiesz się z konserwatywnego przekazu – mówi mi Kyle Findlay, współtwórca organizacji analitycznej Murmur Intelligence i autor pracy, w której wskazuje na nakładanie się przekazów tzw. alt-prawicy w RPA i USA.

– Południowa Afryka znów jest w centrum światowej debaty, ale ta debata nie jest o nas, lecz o tym, jak można nas wykorzystać do promowania swojej agendy – uważa Findlay.

To szczególnie absurdalny moment na polaryzowanie tu nastrojów. Stworzony latem 2024 r. rząd jedności narodowej to pierwszy w historii wolnej RPA rząd koalicyjny, w którym Kongres Narodowy rządzi wspólnie z szeregiem partii dotąd opozycyjnych. W tym z „białym” Democratic Alliance i Freedom Front Plus (reprezentującym interesy Afrykanerów).

Ministrem więziennictwa RPA jest dziś Pieter Groenewald. W latach 80. XX w. zasiadał w parlamencie z ramienia partii walczącej o zachowanie apartheidu (zmienił poglądy). Teraz krytykował w debacie parlamentarnej ustawę o wywłaszczeniu i groził nawet wojną domową. Ale teki w rządzie nie rzucił. Nawoływał za to, by sprawę wywłaszczenia rozpatrzył sąd konstytucyjny. A zatem: minister, który ma różne zdanie od szefa rządu, używa demokratycznych narzędzi, by je forsować.

Tyle że jest mało prawdopodobne, by Trumpowi chodziło o prawdę albo w ogóle o białych w RPA.

Wiele elementów polityki RPA może podobać się Rosji

Groźbą ceł na Kanadę i Meksyk Trump pokazał, jaką politykę chce uprawiać. To polityka zastraszania, a emocje to instrument.

Już w listopadzie 2024 r. prezydent elekt ostrzegał kraje bloku BRICS (skupia Brazylię, Rosję, Chiny, Indie, RPA i szereg mniejszych państw), by nie myślały o wspólnej walucie, która miałaby rzucić wyzwanie dolarowi. Ta na razie nie ma nawet szans się zmaterializować, choć koncept od dawna jest dyskutowany. Zresztą sam fakt istnienia bloku, który niektórzy jego uczestnicy widzą jako przeciwwagę dla USA, może być wyzwaniem dla Trumpa.

W jego świecie kto nie należy do jego obozu, jest w obozie wroga. Budowa międzynarodowego banku (alternatywy dla Banku Światowego), rozwój Afrykańskiej Stefy Wolnego Handlu, manewry z marynarkami Rosji i Chin, rola mediatora w Sudanie, Etiopii i na Bliskim Wschodzie – to polityka RPA. Wiele jej elementów jest bliska Kremlowi. Tak jak wizyty ministrów w Moskwie po inwazji na Ukrainę czy powiązania finansowe polityków Kongresu Narodowego z Rosją.

RPA chciałaby być partnerem dla wszystkich

Ale to jest bardziej skomplikowane niż „granie na Rosję”. Po doświadczeniach apartheidu RPA widzi siebie jako kraj, którego politykę zagraniczną wyznacza zasada „Ubuntu” („człowieczeństwa”; słowo w kilku językach Bantu, jak Zulu i Xhosa). Buduje wizerunek demokracji nawołującej do pokojowego rozwiązywania sporów, zatroskanej o prawa człowieka.

Choć w praktyce z tym jest różnie. RPA nie odważyła się na krytykę poczynań Chin wobec Ujgurów, nie określiła też wprost wojny Putina jako agresji. Choć w maju 2023 r. Ramaphosa spotkał się z Zełenskim i nawoływał Putina do zakończenia wojny. Dwa miesiące później Putin nie odważył się na wizytę w RPA w świetle nakazu aresztowania wydanego przez Międzynarodowy Trybunał Karny. To także przed Trybunałem RPA podniosła sprawę przeciw Izraelowi, co zirytowało Trumpa (przyznał to w dekrecie wymierzonym w RPA).

W praktyce częścią tej polityki jest „zarządzanie napięciami”: na styku stref wpływów (geograficznie i ekonomicznie) kraj ten nie chce być stale proamerykański, prorosyjski czy prochiński. Południowa Afryka widzi dla siebie szansę na bycie partnerem dla wszystkich: bo nikt nie jest dość blisko, by trwale coś na niej wymuszać.

Ulec dziś presji Trumpa – to oznaczałoby wyrzucić do śmieci ostatnie 30 lat. A może też 30 lat kolejnych.

Czy Trump próbuje nastraszyć Globalne Południe?

– Południowoafrykańczycy, a podejrzewam, że nie tylko oni, są zszokowani szkodami, jakie Trump wyrządza wielostronnemu, opartemu na zasadach systemowi globalnemu – mówi mi Jakkie Cilliers z Institute for Security Studies.

W istocie Trump próbuje najwyraźniej zastraszyć RPA, a wraz z nią resztę Globalnego Południa. Może nawet będzie chciał uczynić z RPA odstraszający przykład dla reszty. Tyle że to krótkowzroczne: raczej zjednoczy to przeciwników, a nie pozyska zwolenników. Przy okazji utrwali pogląd tych, którzy uważają, że globalna pomoc USA to narzędzie nacisku.

Ponadto Trump nie wziął pod uwagę paradoksalnych skutków swojej kampanii. Do niedawna Ramaphosa był nazywany przez lokalnych analityków „politycznym trupem”. Gdy niedawno żołnierze z RPA zginęli na misji w Demokratycznej Republice Konga, media donosiły, że zabrakło im amunicji z powodu nieudolności rządu.

Dziś wszyscy o tym zapomnieli i zajmują się narracją płynącą z Białego Domu. Ramaphosa zaś kreuje się na obrońcę państwa. W orędziu o jego stanie obiecał dumnie: „Nie damy się zastraszyć”.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 8/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Efekt mrożący