Polska A, Polska B, Polska SLD

Dotychczasowy podział na Polskę A i Polskę B odchodzi do lamusa, bo tę drugą zastępuje obszar będący pod polityczną i ekonomiczną kontrolą SLD-owskich bonzów. Afera starachowicka i zamieszanie wokół huty w Ostrowcu Świętokrzyskim pokazują niebywałą sieć powiązań, nie zawsze legalnych, biznesu i polityki. Osobami tkającymi sieć są zwykle działacze SLD - wszystkich szczebli.
Czyta się kilka minut

Na nieszczęście finansowo-polityczne rozgrywki odbywają się kosztem najuboższych i na terenach objętych wysokim bezrobociem. Partia, która, przynajmniej według programu, powinna bronić ludzi pracy, lekką ręką zezwala na kupczenie ich interesami i rozgrywanie ich ubóstwem: klientom Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Ostrowcu sugerowano, by w wyborach samorządowych głosowali na Jana Szostaka (obecnego prezydenta miasta), jeśli chcą nadal korzystać z zasiłków, to samo powiedziano pracownikom zagrożonej likwidacją huty.

Ponoć ryba psuje się od głowy. SLD-owskie afery na szczytach władzy i wśród lokalnych struktur zdają się sugerować, że ta ryba była zepsuta od pierwszego dnia życia.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 33/2003