Pogarda dla faktów

Lech Wałęsa otrzymał z Instytutu Pamięci Narodowej status pokrzywdzonego przez władze komunistyczne PRL. Ubiegał się o ten certyfikat, ponieważ jego prześladowcy (nie w PRL, lecz w dzisiejszej RP) nie uznali orzeczenia Sądu Lustracyjnego z 2000 r., stwierdzającego, że tajnym współpracownikiem SB nie był.
Czyta się kilka minut

Jest bowiem w Polsce niemało domorosłych lustratorów, uważających, że Sąd Lustracyjny jest zbyt pobłażliwy, a wiarygodne są tylko materiały IPN. Ledwie jednak prezes Leon Kieres wręczył Lechowi Wałęsie stosowne zaświadczenie, już podniosły się głosy, że jest to manipulacja polityczna, “sprawa Lecha Wałęsy zaś - jak mówi Krzysztof Wyszkowski - będzie miała ciąg dalszy, gdy na czele IPN stanie właściwa osoba". I otóż to: właściwa osoba, która właściwie pokieruje procesem lustracyjnym. Z takim stanowiskiem współgra oświadczenie Mariusza Kamińskiego (tego, który ma prowadzić walkę z korupcją), że za całą lustrację powinien odpowiadać IPN, a więc urząd państwowy, a nie, jak dotychczas, Sąd Lustracyjny. Decyzje administracyjne podejmowałby w tych sprawach urzędnik, a urzędnika zawsze można zmienić, nawet jeśli do tego potrzebny jest Sejm. Bo najlepiej mieć urzędnika wyznaczonego przez naszą partię. I niewiele tu da wspomniana przez Mariusza Kamińskiego możliwość odwołania się do NSA, jako że Sąd ten bada nie meritum sprawy, lecz jedynie, czy decyzję wydano prawidłowo.

Zasada takiego myślenia jest prosta: kto rządzi, ten lustruje, a jeśli się komuś nie podoba, widocznie ma coś na sumieniu. Jest też w tym myśleniu ogromna pogarda dla faktów - tych, które podważają bądź mogą podważać moje oceny, moje przeświadczenia i moją wizję rzeczywistości.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 48/2005