Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Pochód w nowoczesność

Pochód w nowoczesność

07.01.2019
Czyta się kilka minut
2256 monarchów przeszło przez 752 polskie miejscowości, a ich orszaki liczyły nawet 1,2 mln uczestników.
Zielona Góra, 6 stycznia 2019 r. / FOT. WŁADYSŁAW CZULAK / AGENCJA GAZETA
Zielona Góra, 6 stycznia 2019 r. / FOT. WŁADYSŁAW CZULAK / AGENCJA GAZETA
T

To kolejny sukces frekwencyjny: w 2012 r. orszaków było 24, w 2016: 420, w 2017: 515, a rok temu: 644. Zaczęło się od pomysłu rodziców z warszawskiej szkoły Stowarzyszenia Sternik, by szkolne jasełka przenieść na ulice Warszawy. Pomysł spotkał się z odzewem mieszkańców, a organizacje imprezy w kolejnych latach przejęła Fundacja Orszak Trzech Króli. – To forma przeżywania religijności poza kontekstem liturgii – zauważa ks. Andrzej Draguła, znawca kultury popularnej i socjologii religii. – Podobnie jak pochodząca ze średniowiecza procesja Bożego Ciała, mająca podstawy nie biblijne, ale związane z objawieniami prywatnymi.

Orszaki Trzech Króli (którym podstaw biblijnych odmówić nie można) również mają odległą genezę. – Np. w renesansowej Florencji istniało Bractwo Trzech Króli, organizujące pochody pod patronatem książąt Medyceuszy – przypomina ks. Draguła. – Trudno w mieście przestrzegać zwyczajów zrodzonych w rzeczywistości agrarnej, jak procesja po polach w Dni Krzyżowe. Nic dziwnego, że religijność miejska szuka nowych form. Orszaki „chwyciły”, bo odpowiedziały na niezaspokojoną potrzebę przeżywania wiary w formie łączącej ­festum (każdy orszak zaczynał się mszą) i ludus (odbywały się jasełka, zbiórki na leczenie, loterie itp.). ©℗


CZYTAJ TAKŻE:

Objawienie Pana: Obraz wędrówki Mędrców ze Wschodu jest niezwykle poruszający. Może jednak odwrócić naszą uwagę od istoty dzisiejszego święta – tego, jak się objawia nam Bóg. czytaj więcej

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Dziennikarz działu „Wiara”, z „Tygodnikiem Powszechnym” związany od 2007 roku. Specjalizuje się w tematach religijnych i historycznych. Studiował historię na Uniwersytecie Jagiellońskim i...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

niech mi proszę ktoś wytłumaczy...

("...religijność miejska szuka nowych form. Orszaki „chwyciły”..."). Dopiero we wtórnym znaczeniu to "postępowy, niezacofany", co zresztą jest pojęciem ocennym, jak mówią prawnicy. Radziecki komunizm długo uchodził za postępowy scil. nowoczesny ustrój...

jeśli praktykowane od wieków na całym świecie parady przebierańców mają być "właściwe nowym czasom, współczesne i teraźniejsze", do tego "we wtórnym znaczeniu postępowe, niezacofane", to znaczy, że ktoś tu wodę czytelnikom robi z mózgu, ewentualnie sam cierpi na wodogłowie

Autor twierdzi, że orszaki Trzech Króli są w Polsce nowym, a więc właściwym nowym czasom, współczesnym zwyczajem. Ja to mogę potwierdzić ze swojej pamięci - w PRL i jakiś czas potem żadnych miejskich parad 6 stycznia nie było. O Halloween albo Walentynkach też można powiedzieć to samo, bez względu na starodawność tych obyczajów gdzie indziej w świecie, nieprawdaż? Po drugie: oryginalne, ściśle temporalne oraz wtórne, pozytywnie wartościujące znaczenie słowa "nowoczesny" są rozdzielne i ani autor, ani ja nie używamy go w tym drugim sensie. Ktoś może nazwać ten nowy polski obyczaj miejski nowoczesnym zabobonem i będzie to zdanie wprawdzie głupie, ale językowo bez zarzutu, tak samo jak mówienie o nowoczesnym, ale przecież nie "postępowym" niewolnictwie (tę akurat frazę Google znajduje ponad 3000 razy). Automatyzm skojarzeń jest do wybaczenia, automatyzm replikowania dla samej repliki, bez zastanowienia się nad tematem... w zasadzie też. A cóż mi szkodzi czyjś głupi komentarz? ;)

w Polsce od dawien dawna - także za czasów komuny - odbywały się mityngi i procesje kościelne, nie tylko Bożego Ciała, jeśli się do tej kolekcji dołącza kolejny katolicki capstrzyk to nie jest to żadna nowoczesność, co najwyżej grzęźnięcie w średniowieczu - owszem Halloween może podpadać u nas pod tę etykietkę, bo całkowicie z importu i pozbawiony cech religijnych, a więc rodzajowa nowość

Orszaki to takie parady równości w których para nie idzie w gwizdek, tylko w wartości.

tą wartością były tekturowe korony z pozłotką na głowach uczestników capstrzyku - zdrowia życzę +++ https://wiadomosci.ox.pl/orszak-trzech-kroli-na-rynku-w-cieszynie,55482

Nie mam nic przeciw tym orszakom, zawsze to jakaś impreza, szczególnie przy zamkniętych sklepach. „Orszaki Trzech Króli (którym podstaw biblijnych odmówić nie można) ” I to jest fakt, zawsze mnie te podstawy nieco intrygowały. Bo dlaczego trzej królowie, a nie konsekwentnie mędrcy? Myślę z prostej przyczyny, królowie lepiej brzmią, no i powaga imprezy inna. No bo dogadanie się aż trzech na raz i ruszenie w drogę za gwiazdą, to dopiero wyczyn. Ap-ropo tej gwiazdy, która szła przed nimi i ich prowadziła, zatrzymując się nad jaskinią z dzieciątkiem. To musiała być gwiazda niezwykła - nie? Ale skoro mieli takiego fajnego przewodnika, to po co o drogie pytali Heroda? No i jakim sposobem umknęli jego szpiegom, orszak wszak musiał być zacny. Wiem, że to tylko taka impresja autora tekstu i nie ma się co specjalnie czepiać, nasza obecna rzeczywistość, ta postępowa, też w zasadzie błąka się po wirtualnym świecie, stąd te skojarzenia autora - być może.

Przecież w mateuszowej ewangelii mowa jest o domu (oikia), nie o żadnej jaskini. Nawet nie o stajni, o której pisze Łukasz. Gwiazdę magowie - chaldejscy uczeni biegli w sztuce astrologii, a nie po prostu mędrcy - dostrzegli "na wschodzie" i rozpoznali w niej znak narodzin króla żydowskiego. Nic dziwnego, że skierowali się najpierw do Jerozolimy, gdzie spodziewali się zastać królewskiego potomka. Nie potrzebowali do tego cudownej nawigacji. Konfuzja Heroda pewnie ich niemało zaskoczyła. A po rozmowie "oto (kai idou, formuła, którą w języku polskim lepiej oddałby zwrot do czytelnika "i patrzcie!") gwiazda, którą widzieli na wschodzie, szła przed nimi". "Ucieszyli się" z jej widoku, co nie miałoby sensu, gdyby towarzyszyła im przez całą drogę. Autorom licznych nie całkiem biblijnych przedstawień żłóbka z magami/królami (zwał jak zwał) można darować, i w istocie ludowa ani artystyczna wyobraźnia żadnych usprawiedliwień nie potrzebują, ale dociekliwemu krytykowi dobrze przypomnieć, że teksty najpierw trzeba czytać, a potem oceniać, czy coś jest czy nie jest z nimi zgodne.

że Biblię tłumaczyli idioci, a wykładają ją niewiele lepsi
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]