Piszemy o ludziach niezauważanych przez społeczeństwo i system

Nawet tak szeroko opisywane społecznie zjawiska, jak przemoc, bezdomność czy spektrum autyzmu, mają swoje niedostrzegalne gołym okiem oblicza.
Czyta się kilka minut
Przemysław Wilczyński // Fot. Grażyna Makara / Katarzyna Włoch / Tygodnik Powszechny
Przemysław Wilczyński // Fot. Grażyna Makara / Katarzyna Włoch / Tygodnik Powszechny

Trzy kompletnie różne tematy, jeden spajający je wątek. Można go podsumować zgodnie z tytułem jednego z tekstów – „Niewidzialni” to portretowani przez Annę Korytowską ludzie z ogródków działkowych, które zimą stają się dla nich ratunkiem przed bezdomnością. „Żyją bez domu, ale oficjalnie nie są bezdomni. Mają przecież prąd, a niektórzy nawet pomieszczenia ogrzewane czy węzeł sanitarny. System ich jednak nie dostrzega (...) Żyją więc w ciągłym zawieszeniu, między ulicą i altaną”.

Czego nie dostrzegamy, myśląc o – przedstawionym na naszej okładce – zjawisku autyzmu? Przecież wyznania znanych osób w spektrum drukują portale, osoby takie są też lepiej widoczne wokół nas.

A jednak nie widzimy tego, co odkrywają przed nami Jędrzej Grodniewicz i Anna Urbanekceny, jaką płacą autystycy za próby dostrojenia się do społeczeństwa. Np. tego, że aby schować „cechy kojarzone powszechnie jako autystyczne, ukrywają swoje zainteresowanie wąskimi i nierzadko dość technicznymi tematami, tracąc tym samym możliwość eksplorowania, zgłębiania i dzielenia się swoimi pasjami z innymi. Tłumiąc na co dzień mnóstwo spontanicznych reakcji, wiele osób autystycznych dochodzi do błędnej konkluzji, że są chłodne i niezdolne do odczuwania głębokich emocji”.

Kto znalazł się już w gronie 2 milionów Polaków oglądających „Dom dobry”, ten wie: równie straszna, co same sceny przemocy, jest szczelność świata, jaki zbudował wokół siebie sprawca. Bicia, upokarzania nie widzą – albo nie chcą widzieć – ludzie naokoło.

W tym wydaniu nie zajmujemy się jednak już samym filmem (recenzowanym wcześniej przez Anitę Piotrowską), ale społecznym kontekstem tego zjawiska. „Nie widzimy przemocy, którą popełniliśmy lub której byliśmy świadkami, bo zagraża naszemu przekonaniu, że jesteśmy »dobrymi ludźmi«. Kiedy przemoc wychodzi na jaw, zostaje naruszone status quo, zakwestionowana zmowa milczenia, a wyparte uczucia wracają z dużą siłą. Trauma może trwać tam, gdzie jest milczenie” – pisze filozofka i psychoterapeutka Cveta Dimitrova.

Tak, nawet szeroko już opisywane społecznie zjawiska, takie jak przemoc, bezdomność czy spektrum autyzmu, mają swoje niewidzialne gołym okiem oblicza. W „Tygodniku” mamy ambicję je przed Państwem odkrywać.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 49/2025