Merytorycznie trudno mieć do Piotra Serafina zastrzeżenia – był zastępcą Janusza Lewandowskiego, gdy ten był polskim komisarzem ds. budżetu w latach 2010-14. Był też bliskim współpracownikiem samego Tuska, gdy ten kierował Radą Europejską w latach 2014-19. Tematykę unijną Serafin zna więc bardzo dobrze.
Niewiadomą pozostają polityczne losy tej nominacji. Zgodnie z tzw. ustawą kompetencyjną z ubiegłego roku, kandydata na polskiego komisarza ma opiniować prezydent. Premier, choć tak jak cała obecna koalicja rządowa uważa ustawę kompetencyjną za dającą zbyt duże uprawnienia prezydentowi, być może nawet wykraczające poza zapisy konstytucyjne, deklarował, że w tej sprawie zamierza skonsultować się z Andrzejem Dudą.
Zobaczymy, co zrobi ten ostatni. Czy postąpi tak jak w zdecydowanej większości sytuacji, gdy musiał odnosić się do decyzji rządu i ustaw uchwalanych przez parlament i będzie na „nie”, czy jednak zaakceptuje kandydaturę Serafina.
Postawa Dudy będzie testem na to, jak będzie wyglądać współpraca rządu z prezydentem podczas naszej prezydencji w Unii Europejskiej, zaplanowanej na pierwszą połowę 2025 r. Sprzeciw prezydenta będzie, niestety, tej prezydencji źle rokować i pozwoli postawić tezę, że tak jak większość krajów prestiżowo zyskuje na czasie kierowania pracami Unii Europejskiej, tak Polska może być tym państwem, który wizerunkowo na tym czasie straci. Oby tak się nie stało.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















