Rzadko zdarza się dziennikarzom pisać teksty pochwalne, bo, jak wiadomo, „good news is bad news”. Tym razem jednak na pochwałę za ostatnie gesty polityczne związane z kohabitacją zasługują zarówno prezydent, jak i premier. Od powstania rządu Tuska współpraca z Andrzejem Dudą nie jest łatwa, było dotąd między nimi wiele spięć, także w sferze międzynarodowej. Wystarczy przypomnieć kuriozalną sytuację z obsadą stanowisk ambasadorów i godny lepszej sprawy upór prezydenta Dudy, by nie podpisywać żadnych nominacji ambasadorskich obecnego rządu.
W tym kontekście pozytywnie zaskakuje zgoda prezydenta na rządowego kandydata na polskiego unijnego komisarza, czyli obecnego przedstawiciela przy UE Piotra Serafina. Zresztą obie strony – prezydencka i rządowa – wykazały tu dobrą wolę. Choć przedstawiciele koalicji rządzącej podważają konstytucyjność tzw. ustawy kompetencyjnej, czyli uchwalonych w lecie ubiegłego roku przepisów dających nadzwyczajne kompetencje prezydentowi w kwestiach unijnych, Donald Tusk zastosował się do tej ustawy i wysłał formalne pismo do prezydenta z prośbą o opinię na temat kandydatury Serafina.
Sympatyczne obopólne gesty nie skończyły się na kwestii polskiego komisarza – prezydent i premier brzmieli wyjątkowo zgodnie podczas uroczystości Święta Wojska Polskiego, a nawet nie omieszkali wzajemnie się pochwalić.
Trudno powiedzieć, co zdecydowało o niespodziewanej zgodzie – czy rzeczywiście takie znaczenie miała poufna rozmowa Tuska z Dudą na pokładzie okrętu wojennego kilka dni wcześniej, czy może prezydent otrzymał jakieś badania, z których wynikało, że nie zyskuje na ciągłym sypaniu rządowi piachu w szprychy.
Niezależnie od przyczyny, można z dużą dozą prawdopodobieństwa postawić tezę, że ta harmonia nie jest trwała. Duda wcześniej czy później wróci do swojej postawy „na nie”, a premier będzie się rewanżował złośliwymi komentarzami na portalu X. Prezydent już zresztą zawetował ustawę o likwidacji komisji ds. wpływów rosyjskich.
Wypada mieć jedynie nadzieję, że konstruktywna współpraca zostanie utrzymana przynajmniej w kwestiach unijnych i polska prezydencja w UE (w drugiej połowie przyszłego roku) pozbawiona będzie groteskowych przepychanek ze szkodą dla wizerunku kraju. W ostatnich dniach było widać, że jest to możliwe.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















