Od kiedy zaangażowałam się w Festiwal Conrada, moje obowiązki zawodowe polegają bardziej na czytaniu niż pisaniu. Wiele książek, z którymi przyjechali do Krakowa goście ostatniej edycji festiwalu, naprawdę mi się podobało i z czystym sumieniem mogłabym je polecić, ale postanowiłam, że skupię się na tym, co czytałam zupełnie bez związku z pracą.
Wolne od zobowiązań – to dla mnie słowo klucz, gdy chodzi o lektury. Używam go w najbardziej pozytywnym znaczeniu. Po raz kolejny przekonałam się bowiem, że warto docenić nie tylko literaturę, która zestraja się z duchem czasu czy mierzy z tematami najbardziej palącymi, ale i taką, która oferuje coś pomiędzy laboratorium a placem zabaw, przewietrza umysł. Taka lektura uwalnia od spraw bieżących, jednocześnie lepiej przygotowując do pełniejszego i bardziej wnikliwego zastanawiania się nad nimi. Nie „o”, lecz „à propos” – takie książki zapisuję sobie w kajeciku na użytek własny.
Przypadkiem zawędrowały ostatnio w moje ręce opowiadania Piotra Kofty ze zbioru „Lejek”. To mała książka, napisana w niezbyt modnej konwencji umiarkowanej dziwności. „Małe fantastyki”, w których sprawy wymykają się spod kontroli w sposób zupełnie normalny i niezaskakujący – trzeba sobie po prostu z nimi poradzić. Znikanie, albo wręcz koniec świata, ma u Kofty przebieg dojmująco zwyczajny. Świat tych opowiadań to świat osobliwości, do tego opowiedziany w sposób zdystansowany, a nawet żartobliwy. Można odnieść wrażenie, że był konstruowany z przyjemnością i przyjemność ta udziela się podczas lektury. Nie jest to jednak rzecz błaha – raczej spacer dyskretnie filozoficzny, podczas którego zabawa idzie za rękę z niepokojem.
Nieco zagubiony, samotny bohater opowiadań Kofty ma w mojej głowie poważną twarz Ratmana, bohatera komiksów Tomasza Niewiadomskiego. To nie przypadek, bo opowiadania z „Lejka” pobrzmiewają nieco miniaturami Grzegorza Janusza z „Nowej Fantastyki”, a Janusz współpracował przy niektórych „Ratmanach” jako scenarzysta. I dobrze się składa, bo chciałam polecić również antologię komiksów Niewiadomskiego. W wydanym w tym roku tomie „Z motyką na słońce” superszczur o mimice Bustera Keatona znów podróżuje w czasie i przestrzeni. Te dwie lektury łączy jakość, którą szczególnie doceniam – dowartościowanie swobodnych gier wyobraźni, pozaczasowość i żart.
Piotr Kofta LEJEK, Nisza, Warszawa 2024
Tomasz Niewiadomski RATMAN, TOM 3, Z MOTYKĄ NA SŁOŃCE, Kurc, Koluszki 2024
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

















