Olimpiada bez histerii

Emocje są duże, tymczasem to, co dzieje się wokół idei zorganizowania w Krakowie i okolicach (ze Słowacją włącznie, bo u nas nie ma odpowiednich stoków) zimowych igrzysk olimpijskich w 2022 r.,
Czyta się kilka minut

jest wciąż niegroźne, a może nawet – zważywszy na mobilizację wokół idei referendum – społecznie użyteczne. Wciąż jeszcze pomysł pozwala się traktować jako narzędzie marketingowe, służące promocji miasta i regionu, niemających ostatnio szczęścia do inwestycji centralnych.

Z pewnością już teraz wiąże się to z wydatkami (także na powstające już, kuriozalne materiały promocyjne), ale nadal niewielkimi w porównaniu ze spodziewanymi zyskami, związanymi z hałasem, jaki robi się w tej sprawie wokół Małopolski, a w ślad za nim – także z przesunięciami na liście wspomnianych inwestycji. Kwoty, które przy okazji padają (np. z ust ­wiceprezydent Krakowa Magdaleny Sroki: na przeprowadzenie trwających 16 dni zawodów, zapewnienie bezpieczeństwa ich uczestnikom, ruch bezwizowy i łączność – ok. 1,8 mld dolarów, czyli 5,6 mld zł; na i tak konieczną budowę dróg, modernizację kolei i lotniska w Balicach – ok. 13 mld zł), trudno uznać za punkt odniesienia dla debaty, skoro dopiero w lipcu Międzynarodowy Komitet Olimpijski opublikuje swoje wymagania dla miast-organizatorów.

Przerażonym perspektywą wydania jakichś ogromnych pieniędzy na nikomu niepotrzebny tor bobslejowy w Myślenicach odpowiadamy: tor nie powstanie. Mamy do czynienia z teatrem pozorów i normalnym w Polsce biciem piany, dzięki któremu wszakże czas oczekiwania na porządną drogę do Zakopanego może skrócić się o kilka lat. A zimowe igrzyska olimpijskie w 2022 r.? Odbędą się w Pekinie albo w Ałmaty.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny" – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 14/2014