Reklama

Olimpijskie niepokoje

Olimpijskie niepokoje

04.02.2022
Czyta się kilka minut
Niepokój – to jedno słowo najlepiej określa emocje, które towarzyszą Zimowym Igrzyskom Olimpijskim w Pekinie.
Hokeista Michaił Grigorenko podczas treningu poprzedzającego mecz na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich w Pekinie, 4 lutego 2022 r. / FOT. Vladimir Astapkovich/SPUTNIK Russia/East News
N

Nie pierwsze to igrzyska, w których niepokój przykrywa to, co utrwaliło się we frazeologii jako olimpijski spokój. Igrzyskom w Pekinie niepokój towarzyszy na tak wielu poziomach i atakuje z tak wielu stron, że podważa sens ich rozgrywania, a przynajmniej rozgrywanie ich w 2022 roku.

W ostatnich dniach oczywiście najgłośniej było o niepokoju, który targa samymi sportowcami. Wielu z nich wylatywało ze swoich krajów z negatywnymi wynikami testów na covid, by już po lądowaniu w Pekinie otrzymać wynik pozytywny i trafić na odbywającą się poza wioską olimpijską kwarantannę. Wyzwala z niej dopiero powtórny wynik negatywny chińskiego testu. Wyjątkowo czułego, w wypadku pojawiającej się wątpliwości interpretowanego niekorzystnie dla sportowców – przez co niekompatybilnego z wynikami testów, które sportowcy wykonali przed wylotem w swoich ojczyznach.

Udział i zwycięstwo

Medali w Pekinie nie będzie rozdawała tylko forma, dyspozycja, przygotowanie sportowe zawodników oraz element szczęścia, tak potrzebny w wielu dyscyplinach od skoków narciarskich przez narciarstwo alpejskie po biathlon. To będą igrzyska testów. I to negatywne wyniki testów są w Pekinie przez wielu bardziej oczekiwane niż same medale. Bo to one sprawiają, że słowa przypisywane twórcy idei olimpijskiej, baronowi Pierre de Coubertina (choć pierwotnie wypowiedziane przez biskupa Ethelberta Talbota w kazaniu przed rozpoczęciem igrzysk olimpijskich w Londynie w 1908 roku), że „ważną sprawą w igrzyskach jest udział, a nie zwycięstwo”, w Pekinie nabierają nowego, nieoczekiwanego znaczenia. Pekińskie igrzyska wyśmiewają też stojące u podstaw idei olimpijskiej łacińskie hasło „Mens sana in corpore sano”, czyli „W zdrowym ciele, zdrowy duch”. Bo czy sprawdza się ono jeszcze w przypadkach tych wszystkich potrójnie wyszczepionych, pozytywnie wytestowanych, lecz nadal zupełnie bezobjawowych sportowców, którzy po czterech latach ciężkich treningów i najwyższych sportowych marzeń przeżywają katusze oczekiwania na kolejny wynik testu w chińskiej izolatce? Jak łyżwiarka Natalia Czerwonka, która szóstego dnia w zamknięciu pisała: „Niech ktoś mnie obudzi i powie, że to tylko zły koszmar”.


CZYTAJ TAKŻE

 

PIOTR BERNARDYN Z TOKIO: Igrzyska zimowe odbywają się w kraju, któremu zarzuca się ludobójstwo wobec ludu Ujgurów. MKOl twierdzi, że trwa na pozycji „neutralności politycznej”. Brak naturalnego śniegu to już pomniejszy kłopot >>>


Obrazuje to też przypadek Natalii Maliszewskiej, naszej największej medalowej nadziei w Pekinie, w którym każde inne polskie podium będzie raczej w tych niemiłych okolicznościach miłą niespodzianką. Short-track, czyli łyżwiarstwo szybkie na krótkim torze, w którym startuje Maliszewska, jest dyscypliną niezwykle dynamiczną, wyniki zmieniają się na każdym okrążeniu, a z zawodów może wykluczyć nawet drobny błąd popełniony przez rywalkę. Kto by pomyślał, że większe emocje niż start młodszej z sióstr Maliszewskich będzie wywoływało codzienne oczekiwanie na wyniki jej testu na koronawirusa, który przed wylotem z Polski był negatywny, po lądowaniu w Pekinie pozytywny, by w środę ponownie wyjść jako negatywny. I gdy się już wydawało, że drugi z rzędu negatywny wynik, który dopuści zawodniczkę do startu, będzie tylko formalnością, ten czwartkowy w sposób niejednoznaczny uznany został znów za pozytywny. Tymczasem rywalizacja w koronnej konkurencji Maliszewskiej, biegu na 500 m, rozpoczyna się już w sobotę, 5 lutego. Niestety, dzisiejszy ponowny pozytywny wynik testu definitywnie przekreśla szanse jej występu na tym dystansie. 

Igrzyska, polityka i konflikty

Podobnie jak ostatnie Letnie Igrzyska Olimpijskie w Tokio, pekińska impreza powinna zostać przełożona o rok. Zwłaszcza w obliczu wariantu Omikron, który jest przyczyną szczytów zachorowań na covid w wielu krajach, z których pochodzą uczestnicy igrzysk. Sytuacja pandemiczna, czyniąca z igrzysk koronawirusową loterię, nie jest jedynym powodem, który budzi olimpijski niepokój. Igrzyska w Pekinie budzą także niepokój moralny.

Chińska Republika Ludowa organizuje je z czystko propagandowym zamysłem, Pekin stanie się za ich sprawą pierwszym miastem na świecie, które zorganizowało zarówno letnie, jak i zimowe igrzyska olimpijskie. Od czasu tych z 2008 r., przed którymi Chińczycy pacyfikowali odbywające się w Tybecie demonstracje, władze jeszcze mocniej dokręciły śrubę wobec mniejszości etnicznych, zwłaszcza Ujgurów, wysyłanych do obozów pracy, poddawanych torturom, przymusowi reedukacji, a nawet sterylizacji. Wówczas jeszcze sytuacja Tybetu budziła żywe zainteresowanie na świecie, interesowała nawet polityków, angażowała setki organizacji non profit, wywoływała protesty i akcje solidarnościowe. Czternaście lat później, w dniu rozpoczęcia kolejnych igrzysk w Pekinie, nikt nawet o los Tybetańczyków w ChRL nie pyta. Współczucia porównywalnego do tego, jakim obdarzył ich kiedyś świat, nie byli w stanie wzbudzić Ujgurzy.

Dyplomatyczny bojkot pekińskiej imprezy nie połączył nawet przywódców krajów Unii Europejskiej, bo nie poparł go ani prezydent Francji Emmanuel Macron, ani Andrzej Duda, który pojawił się w Pekinie na ceremonii otwarcia.

Pewien niepokój, choć znacznie mniejszy niż jeszcze przed rokiem, budzi nadal status Hongkongu, a w ostatnich miesiącach także groźba chińskiego anszlusu Tajwanu. Nie mówiąc już o wojnie, która może wybuchnąć w Europie nawet w czasie trwania igrzysk. Rosja Putina już dwukrotnie łamała olimpijski spokój, czyli pochodzący jeszcze z czasów starożytnych igrzysk olimpijskich zwyczaj powstrzymywania się od agresji i wszczynania wojen na czas trwania sportowych zmagań. W 2008 r. zaatakowała Gruzję w dniu rozpoczęcia letniej olimpiady w Pekinie, zapewne rozmyślnie przyćmiewając w ten sposób efekt propagandowy, jaki Chiny chciały osiągnąć efektownym otwarciem igrzysk w "ptasim gnieździe", jak zwie się stadion, który będzie także areną otwarcia i zamknięcia obecnych igrzysk. W 2014 r. Rosja rozpoczęła operację zajmowania Krymu i wsparcia dla separatystów na wschodzie Ukrainy jeszcze przed końcem organizowanych przez siebie zimowych igrzysk w Soczi.

Cień wielkich konfliktów towarzyszy wszystkim igrzyskom, które nie powinny się nigdy odbyć – bo zostały przyznane krajom łamiącym prawa człowieka, traktującym sport jako narzędzie propagandy, wybielania swoich win i tuszowania agresywnych zamiarów. Berlin 1936 umocnił Hitlera, Moskwa 1980 odbyła się w cieniu trwającej radzieckiej inwazji w Afganistanie, zaś w 1940 r. igrzyska miały odbyć się w Tokio i Międzynarodowy Komitet Olimpijski początkowo podtrzymał tamtą decyzję, nawet mimo wybuchu wojny chińsko-japońskiej.

Za przyznanie igrzysk olimpijskich Pekinowi winę ponosi nie tylko zły, skorumpowany, sprzyjający imperiom MKOl, ale także my wszyscy, mieszkańcy sytej, nowoczesnej Europy, którzy zamiast podjąć rękawicę reformacji najważniejszej światowej imprezy sportowej, wycofywaliśmy się, jak Monachium i Salzburg, po wcześniejszych porażkach swoich kandydatur  z dalszych starań o organizację igrzysk, albo jak Sztokholm, Oslo i Kraków zrobiliśmy to po wynikach referendów. Dziś mało kto pamięta, że do wyborów gospodarza ZIO 2022 obok Pekinu przystąpiły tylko kazachskie Ałmaty. Kandydatura miasta, przez które w styczniu przetoczyły się krwawo stłumione protesty, przepadła zaledwie czterema głosami. Osiem lat temu mieszkańcy Krakowa oprotestowali ideę organizacji igrzysk wspólnie ze Słowakami. Dzisiaj  wyrażają milczącą i bierną obojętność wobec organizacji igrzysk europejskich, imprezy bez znaczenia i historii, którą zorganizowały dotąd tylko Azerbejdżan i Białoruś.

Na sztucznym śniegu

Igrzyskom w Pekinie powinien towarzyszyć jeszcze inny moralny niepokój. Zwyciężą one zapewne w niechlubnych, historycznych zawodach na najbardziej nieekologiczne zawody w historii. Przebijają nawet te zorganizowane przez Rosję w subtropikalnym mieście nad Morzem Czarnym.

To pierwsze zimowe igrzyska, które odbędą się w całości na sztucznym śniegu. Ten naturalny w Pekinie, w przeciwieństwie do dotkliwych mrozów, na które już uskarżają się sportowcy, jest rzadkim zjawiskiem. Podobnie jak w górach na północny zachód od miasta, w których rozgrywać będzie się większość zawodów narciarskich. Naturalny śnieg, który pojawił się przed igrzyskami w Zhangjiakou i Yanqing, jest usuwany z tras, traktowany jako intruz mogący zepsuć karnawał perfekcyjnej sportowej sztuczności. Nie ma co płakać za  wyprodukowanym już przez 300 armatek i 100 generatorów śniegiem, ale warto wiedzieć, że do jego produkcji, w suchych, narażonych na pustynnienie górach, zużyto ok. 190 mln litrów wody.

Będziemy oglądać zatem nie tylko realne zawody, ale i wizję zimowych igrzysk nadchodzącej przyszłości, w której naturalny śnieg może być klimatycznym ewenementem.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Dziennikarz od 2002 r. współpracujący z „Tygodnikiem Powszechnym”, autor reportaży, wywiadów, tekstów specjalistycznych o tematyce kulturalnej, społecznej, międzynarodowej, pisze zarówno o...

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]