Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Ocalić od zapomnienia

Ocalić od zapomnienia

03.03.2014
Czyta się kilka minut
Byłoby dobrze, gdyby książki ks. Jana Kracika czytali nie tylko specjaliści od historii Kościoła, ale wszyscy, których interesuje chrześcijaństwo, zwłaszcza nasi katolicy.
D

Doktor habilitowany, profesor zwyczajny nauk humanistycznych, historyk, jest autorem ponad 500 artykułów i 21 książek. Gdyby żył i tworzył we Francji lub innym bardziej przedsiębiorczym kraju, byłby szeroko znany przynajmniej w Europie. Jego książki są spełnieniem ważnego postulatu fides quaerens intellectum – wiara, która szuka zrozumienia. Historia jest w nich rzeczywiście nauczycielką życia i pomaga zrozumieć to, co mamy dzisiaj. Kilka moich ulubionych pozycji: „Święty Kościół grzesznych ludzi” (1998), „Relikwie” (2002), „Staropolskie spory o kult obrazów” (2012), „Paradoksy z dziejów Kościoła” (2012), „Chrześcijaństwo kontra magia. Historyczne perypetie” (2012), ale przeczytania warte są wszystkie – świetnie napisane, pełne subtelnego, intelektualnego humoru, przenikliwe i podejmujące sprawy mało znane.
Najnowsza książka Księdza Jana to saga rodzinna. Pisząc ją, oparł się przede wszystkim na opowieściach swojej matki Katarzyny, niektóre zamieścił in extenso. Jako rasowy historyk sięgał jednak też do dokumentów i innych materiałów. Umieszczona na tle wydarzeń epoki opowieść o jednej rodzinie staje się, jak pisze we wstępie autor, „ilustracją losów mnóstwa ludzi, więc częścią wielkiej historii społecznej i narodowej”. I może – dodaje – sięgną po nią „nie tylko krewni Katarzyny czy ci, co znali ją tylko z publicznych wystąpień. Może dołączy do nich i ktoś, kogo interesują dzieje obyczajów, postaw i mentalności. Jakiś zatem antropolog kultury, etnograf...”. Książkę jednak napisał przede wszystkim po to, by pamięć rodzinna nie wyblakła, a u prawnuków Katarzyny, z których tylko najstarszy zdążył przez krótki czas poznać prababcię, w ogóle nie zanikła.
Ślad obecności swych przodków w Spytkowicach ks. Kracik odnalazł już w dokumentach z 1673 r., ale jego opowieść przybliża nam życie ludzi w wieku XIX i XX. To dzieje galicyjskiej biedy, emigracji za chlebem, oglądanych z tej właśnie perspektywy obu wojen światowych, okupacji i czasów powojennych. Bohaterką książki jest Katarzyna z Bachorzów Kracikowa, matka autora i jego braci. Jeżeli rodzinne dzieje były w znacznym stopniu typowe dla wielu rodzin galicyjskich, ona z pewnością okazała się postacią wyjątkową. Urodziła się w 1920 r., przeżyła 82 lata. Ciężkie życie, bieda, głód, mordercza praca, wojna jej nie złamały. Do końca zachowała niespożytą energię, przenikliwą inteligencję i pogodę ducha. W 1960 r. zaangażowała się w pracę społeczną, która otworzyła jej szerokie pole dla wykorzystania zdolności twórczych. Od 1967 r. uczestniczyła w Sabałowych Bajaniach w Bukowinie Tatrzańskiej. Napisała ponad 50 wierszy i 60 gawęd, część z nich została wydana. Tchnęła ducha w życie kulturalne Spytkowic, do dziś organizowany jest tam konkurs recytatorski jej imienia. Słynne były organizowane przez nią jasełka i inne przedstawienia. Z tymi przedstawieniami, a nade wszystko z układanymi i wygłaszanymi przez siebie gwarą „gadkami” wędrowała po Polsce, nie zaniedbując obowiązków gospodyni rodzinnego domu.
Opowieść syna-historyka o matce nie jest w najmniejszym nawet stopniu ckliwa (w rodzinie Kracików byłoby to nie do pomyślenia), ale jest czuła. Czuły jest podziw dla niej, pietyzm, z jakim przechował i cytuje listy od niej i dokumenty, jak błogosławieństwo, które od niej otrzymał na święcenia kapłańskie: „Błogosławię twoje ręce, aby ze czcią trzymały św. Hostię i były hojne dla ubogich...”.
I na koniec powtórzę to, co powiedziałem na początku: Czytajcie Jana Kracika!

Ks. Jan Kracik, „I tak się żyło”. Opowieści mojej matki. Kraków 2014, Biblioteka „Tygodnika Powszechnego”.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Urodził się 25 lipca 1934 r. w Warszawie. Gdy miał osiemnaście lat, wstąpił do Zgromadzenia Księży Marianów. Po kilku latach otrzymał święcenia kapłańskie. Studiował filozofię na Katolickim...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]